GRY

Chłopiec, który nie chciał przestać walczyć

Lekarze nie dawali mu szans na przeżycie. Pokazał jak bardzo byli w błędzie! Maluszek urodziny w 22. tygodniu ciąży niedługo będzie obchodził drugie urodziny.

Wcześniak
fot. AdobeStock
Wiele par marzy o dziecku, ale niestety nie zawsze jest to proste. Lia i Jay musieli długo czekać, by ziściło się ich marzenie, a droga była bardzo niepewna i wyboista. Kobieta ma jeden jajnik, więc od początku wiedziała, że nie będzie łatwo. Była także ciąża pozamaciczna. Ostatecznie para zdecydowała się na in-vitro, jednak wcześniej musiała długo oszczędzać na ten cel. Jakaż była radość, gdy usłyszeli dobre wieści od razu po pierwszej próbie. Jednak ta ciąża od początku niebyła łatwa. W 16. tygodniu pojawiła się plamienia, a w 22. ból brzucha i skurcze. Ponieważ Jay pracował na nocną zmianę. Szwagierka zabrała Lie do szpitala. Okazało się, że szyjka macicy zaczęła się już rozwierać i zaczął się poród.

Nie będziemy reanimować

Lekarz poinformował Lie, że mogą nie być w stanie powstrzymać przedwczesnego porodu, a ciąża jest zbyt mała, by pojęli próbę ratowania dziecka. Specjalista zasugerował także, by byli gotowi na najgorsze i nawet podpytał o pogrzeb maluszka. Lia jednak nie zamierzała się żegnać z dzieckiem bez walki! Postanowiła, że zrobi wszystko, by dotrwać do 24. tygodnia, by lekarze uratowali jej dziecko. Lia i Jay podjęli także decyzję, że chcą poznać płeć maluszka... był to chłopieć.
Redakcja poleca: „Mama uzdrawia wcześniaka!” – mówi ekspertka ze Szpitala Medicover [WIDEO]
Dzięki czułości mamy i taty wcześniak rozwija się lepiej, szybciej przybiera na wadze i szybciej może wyjść ze szpitala. To fakty poparte badaniami! – mówi dr Marta Balicka.

Chcę je uratować!

Niestety leki nie pomagały i Lia ponownie zaczęła rodzić. Był to zaledwie 22. tydzień i 4 dzień ciąży. W szpitalu nie było odpowiedniego sprzętu, by ratować tak skrajnego wcześniaka. Pielęgniarka podpowiedziała, by kobieta poprosiła o zmianę placówki na taką, gdzie znajduje się odpowiedni oddział. Lia nie miała wątpliwości, co robić. Niestety na miejscu okazało się, że doszło do zakażenia łożyska i lekarze zaczęli nalegać, by zakończyć ciążę dla bezpieczeństwa kobiety. Ostatecznie zamiast leków na powstrzymanie porodu, zaczęto go wywoływać. Lekarze uświadomili rodziców, że nigdy przedtem nie udało im się uratować tak małego dziecka. - Byłem przerażony, mogłem stracić nie tylko dziecko, ale i kobietę, która bardzo kocham - wyznał Jay.

Lia nie zobaczyła swojego synka. Dziecko natychmiast zostało zabrane na oddział intensywnej terapii. Maluszek mierzył zaledwie 25 centymetrów i ważył 416 gramów. Zostało także usunięte zainfekowane łożysko. Gdy kobieta poczuła się lepiej, chciała natychmiast zobaczyć dziecko. Lekarz poinformował, że malec może nie przeżyć dłużej niż 48 godzin.

Walcz maleńki! Walcz!

- Poprosiłam, by walczył i powiedziałam, że bardzo go kochamy. Czułam, że da radę – wyznała matka maluszka. Gdy minęły dwie doby, a maluszek nadal walczył, trochę ulżyło rodzicom, ale to był dopiero początek ich długiej drogi. Jedna z zastawek serca była wciąż otwarta, a także poziom tlenu we krwi był zbyt mały. Chłopiec potrzebował operacji, a chirurg nigdy wcześniej nie operował tak małego dziecka.

Zaledwie 18-dniowy Luca trafił na salę operacyjną. Trzy razy zapadły się maluszkowi płuca, a poziom tlenu drastycznie spadł. Lekarze nie widzieli szans, ale po raz kolejny byli w błędzie. - Nigdy nie widzieliśmy, żeby dziecko walczyło tak bardzo, by żyć – wyznał jedne z lekarzy. Gdy mały Luca miał 6. tygodni, po raz pierwszy trafił w ramiona swojej mamy. Co prawda z całym orędziem rurek i kabelków, ale w końcu mógł być blisko jej serca.



Chłopiec spędził w sumie w szpitalu 5 i pół miesiąca. Wychodząc do domu, ważył zaledwie 3 kilogramy i wciąż był bardzo malutki. Ich nieodłącznym przyjacielem stała się butla tlenowa, którą musieli mieć zawsze przy sobie.



Samodzielnie oddychać Luca zaczął dopiero, gdy skończył roczek. Teraz chłopiec ma 21. miesięcy. Jest ciekawski i wszędzie raczkuje i wszystko wkłada do buzi. Jak każde małe dziecko jest radosny i odkrywa świat.



- To chłopiec, który nie chciał przestać walczyć. Prawdziwy wojownik! Wciąż nie mogę uwierzyć, jak wiele przeszedł, by tu być dziś z nami. - wyznaje dumna i szczęśliwa Lea. -  Luca przypomina nam każdego dnia, jak bardzo cenne i kruche jest ludzkie życie - dodaje.

Źródło: kidspot.com.au

Zobacz też:
Doładuj
Przeładuj

Popularne tematy

To Cię zainteresuje

Narzędzia dla mam

Więcej

O tym się mówi

Rozwiąż quiz!