Śmierć dziecka
fot. AdobeStock

Zmarł w ramionach mamy po dwuletniej walce z nowotworem

Pomimo wysiłków nie udało się uzbierać kwoty potrzebnej na ratowanie jego życia. Kobieta wyznała, że ostanie słowa synka złamały jej serce.
Dominika Bielas
Śmierć dziecka
fot. AdobeStock
Nie ma chyba nic gorszego niż patrzeć na śmierć własnego dziecka. Mimo że rodzice pięcioletniego Charlie Prochor do końca próbowali walczyć o fundusze na przeszczep organów, rak wygrał. Chłopiec zmarł w ramionach swojej mamy po dwuletniej walce z nowotworem.

Bolesna diagnoza

W 2016 roku Amber Schofield i Ben Proctor z Accrington w Wielkiej Brytanii dowiedzieli się, że ich synek Charlie ma rzadki nowotwór wątroby. Niedługo potem rak zaatakował także płuca. Rodzice Charliego do końca próbowali walczyć o fundusze na przeszczep organów w Stanach Zjednoczonych. „To jest ostatnie zdjęcie Charliego, jakie wstawiam. Mija dzień za dniem, a on coraz bardziej podupada na zdrowiu. Już nie wygląda jak nasz Charlie. Jest bardzo chudy, mogę zobaczyć i dotknąć każdą kość w jego maleńkim ciele, jego zapadniętą twarz, jego obracające się oczka. Gdzie się podziało moje krępe dziecko. Krępe od urodzenia! Ważył ponad 4 kilogramy! Był najbardziej milutkim dzieckiem na świecie. Naszym milusińskim. Chcę, by wszyscy zapamiętali go takiego, jakim jest naprawdę. Chcę, żeby pamiętali, jak wyglądał, jaki był zabawny, jaki naburmuszony, bo w tej chwili Charlie nie jest żadnym z tych. Jest smutny, zmęczony, znudzony i przygnębiony. „Nie wiem co mam jeszcze robić” -– tak głównie brzmią jego słowa” – napisała mama chłopca na Facebooku kilka dni przed śmiercią Charliego.
 

Rodzice do końca wierzyli, że ich synka może uratować przeszczep. Niestety, brytyjska służba zdrowia nie zgodziła się na taki zabieg. Specjaliści tłumaczyli się tym, że stan zdrowia dziecka nie wystarczająco dobry, aby mogło dojść do operacji. Amber i Ben zdecydowali się zebrać fundusze, aby kontynuować leczenie Charliego w Szpitalu Dziecięcym w Cincinnati. Niestety kwota potrzebna na finansowanie przeszczepu była zbyt duża i rodzice nie zdążyli zebrać pieniędzy na czas.

Mamo, przepraszam

Pięciolatek zmarł 10 listopada w ramionach swojej mamy. Amber opublikowała informację o śmierci syna na stronie internetowej, którą dla niego prowadziła. Ten wpis wzruszył tysiące internautów: „Zeszłej nocy o godzinie 23:14 mój najlepszy przyjaciel, mój świat, Charlie, wziął swój ostatni oddech. Zasnął spokojnie, wtulony w moje ramiona, z ramionami taty oplecionymi dookoła nas. Nasze serca bolą. Świat stracił wspaniałego, małego chłopca. Charlie, dałeś mi szansę na zostanie mamą. Byłeś nie tylko naszą największą inspiracją, ale inspiracją dla tysięcy ludzi na całym świecie. Pokazałeś mi, co naprawdę znaczy miłość. Czas się pożegnać. Jestem z ciebie tak bardzo dumna. Tak ciężko walczyłeś. Moje dziecko, bardzo teraz cierpię. Zawsze będę za Tobą tęsknić. Słodkich snów" napisała na Facebooku.
Kobieta zdradziła także, jakie były ostanie słowa jej synka. Tuż przed śmiercią chłopiec powiedział: „Mamo, przepraszam”. Charlie miał na myśli wszystko, co musieli przejść jego rodzice przez ostanie dwa lata – lata choroby, bólu i walki o życie. Amber wyznała, że te słowa złamały jej serce.

Źródło: kidspot.com.au

Zobacz także:
Redakcja poleca: Jak nie krzyczeć na dziecko – jak przestać krzyczeć? Jak krzyk wpływa na dziecko? [WIDEO]
Jeśli zastanawiasz się, jak nie krzyczeć na dziecko, najważniejszy krok do sukcesu masz już za sobą. Krzyczenie na dziecko przynosi bowiem fatalne skutki i wyrabia w maluchu nawyk rozwiązywania problemów podniesionym głosem. A to nie jest dobry kapitał na przyszłość. Psycholog wyjaśnia, czy można krzyczeć na dziecko, i jak przestać to robić.
Oceń artykuł

Ocena 5 na 4 głosy

Zobacz także

Popularne tematy