GRY
 
 

5 paskudnych rzeczy, z którymi się zetknęłam, gdy zostałam mamą. Nie znoszę ich!

Skręca mnie na ich widok, bolą mnie od nich zęby, czasem nawet dostaję dreszczy. Albo... ataku śmiechu.

fot. Fotolia
Gdy jeszcze nie miałam dziecka, nie przypuszczałam, że na maluchy i ich mamy czyha tyle okropnych rzeczy.
Oto 5 z nich. Trochę się boję, że dostanę po głowie (zwłaszcza za muzykę i Puchatka), ale trudno: to w końcu subiektywna lista. Każda mama na pewno ma własną.


1. Upiorne malowidła ścienne w szpitalach

Ja wiem, że ścienne malowidła osładzają maluchom pobyt w szpitalu, ale niektóre z nich są naprawdę dziwne.
Mój "faworyt" to pokrojony w plasterki kot (żbik?) przy rentgenie na oddziale chirurgii dziecięcej jednego z wrocławskich szpitali. Czy ktoś może mi wyjaśnić, co artysta miał na myśli? Że kroją tu na kawałki? ;-)



(Przepraszam za jakość zdjęcia, ale tak się śmiałam, że trzęsła mi się ręka)
Redakcja poleca: Jak być idealną mamą
Psycholog Adriana Klos radzi jak być mamą idealną, nie tracąc przy tym możliwości spełniania swoich marzeń.


2. Rozpadająca się w rękach tandeta

Superman, który został beznogim inwalidą natychmiast po opuszczeniu nadmorskiego kramu. Autka, którym odpadły kółka, zanim zdążyłam pościągać te wszystkie druciki, którym są przymocowane do opakowania. Rozsypujący się w rękach dźwig. Dmuchany rekin, który wyzionął ducha dzień po wejściu w nasze posiadanie…
Mogę wymieniać i wymieniać.  Ale nadal nie wiem, jak wytłumaczyć dziecku, że tego chłamu nie da się naprawić. 

Polecamy także: Najkoszmarniejsze prezenty dla dzieci - z punktu widzenia rodziców

3. Zastępy źle narysowanych postaci z bajek

Są wszędzie.  Na plastikowych kubkach, plecaczkach, parasolkach, śliniakach,  ścianach w salach zabaw,  balonach, śpioszkach, zegarach, kocykach, pudełkach na kanapki, termoforach, nakładkach sedesowych, skarpetkach, koszulkach, kaloszach, nocnikach i wszelkich innych akcesoriach dla dzieci.
Żeby było jasne: nic nie mam do postaci z bajek, a już zwłaszcza do Puchatka (przeciwnie,  lubię go,  cenię i cytuję). Ale litości!  Czy one muszą być wszędzie i na wszystkim? I dlaczego wiele z nich narysowano aż tak nieudolną kreską?


4. Koszmarna muzyka dla dzieci

Nie, nie każda. Mam na myśli tę  w straszliwych  aranżacjach, umpa umpa. Na przykład taką jak ta: 


5. Prezenty - wyjce

Mój numer jeden to policyjne autko (Dzięki, Kasiu! Spodziewaj się rewanżu!), które samo jeździło, odbijało się od ścian, zawracało i sprytnie omijało nogi krzeseł dziarsko mrugając światełkami.
Pewnie robiłoby to nadal, gdyby nie fakt, że emitowało dźwięki z piekła rodem (policyjna syrena plus wyjątkowo agresywna muzyczka na ciut przyspiesznych obrotach).
Niestety – ach, jak mi przykro! –  autko zaginęło bez wieści podczas spaceru. Szczęśliwy znalazca proszony jest o trzymanie się od nas z daleka.

Przeczytaj: Głośne zabawki mogą uszkodzić słuch!

A czego wy nie lubicie? Od czego zaczyna boleć was brzuch? Na jaki widok przed waszymi oczami pojawiają się mroczki?

Przeczytaj: Nowe życie starych lalek. Po metamorfozie wyglądają lepiej niż gdy były nowe!

 
Doładuj
Przeładuj