Boże Narodzenie, Święta, Święty Mikołaj
fot. Fotolia

Po co dzieciom Święty Mikołaj? Rady psychologa

Czy wiara w Świętego Mikołaja jest dzieciom potrzebna? Kiedy powinny dowiedzieć się, że prezenty kupują rodzice? Odpowiada psycholog i mama Magda Gąssowska.
Agnieszka Szumigaj
Boże Narodzenie, Święta, Święty Mikołaj
fot. Fotolia

Święty Mikołaj zjawia się zwykle pod postacią przebranego wujka albo pana z agencji mikołajowej. Albo tylko ukradkiem zostawia pod choinką prezenty. Nie ma dziecka, które by nie słyszało o Świętym Mikołaju, a rodzice wychodzą z siebie, by tę świąteczną iluzję w głowach dzieci podtrzymać.

1. Czy Święty Mikołaj i jego odwiedziny podczas wigilii mają dziś sens?

Oczywiście, Święty Mikołaj uosabia bezinteresowną dobroć, jest kimś, kto nikogo nie wyróżnia, nie karze, nie krzyczy. Cały jest taki dobry, kojarzy się wyłącznie pozytywnie. Przychodzi do wszystkich dzieci i jest tylko dla nich. Dzieci go potrzebują, by wierzyć w dobro, dzięki niemu ładują swoje „emocjonalne akumulatory” i wzmacniają się psychicznie – by za jakiś czas mieć siłę stawić czoła rzeczywistości.

Poza tym Święty jest częścią wiary katolickiej. Jego postać pomaga rodzicom, poprzez opowieść o jego życiu, ukazywać dziecku chrześcijańskie wartości. Święty Mikołaj uosabia też magię świąt. Małe dzieci to czują, chociaż nieraz – te najmłodsze – boją się. Ale już u trzylatków to zwykle taki strach przez ciekawość, takie „chciałbym, ale boję się...”. I choć maluch kurczowo trzyma się mamy, to na Mikołaja czeka.
 

Czytaj też: Jak odpocząć w Święta - 7 rad

Redakcja poleca: Musisz je zobaczyć - najciekawsze prezenty świąteczne dla przedszkolaka - VIDEO
Szukasz prezentu dla dziecka? Sprawdź nasze propozycje prezentów świątecznych dla dzieci w wieku przedszkolnym.

2. Ale czy to nic złego okłamywać swoje dzieci, że Mikołaj istnieje?

My, dorośli, podtrzymujemy tę fantazję głównie dlatego, że pamiętamy ją z dzieciństwa i pięknie nam się kojarzy. Mikołaj pozwala nam na chwilę wrócić do czasów dzieciństwa. Pamiętam, jakie to dla mnie było ważne – to, że Mikołaj jest i na pewno przyjdzie do mnie na Gwiazdkę. Potem chciałam podarować tę samą frajdę mojej córce.

Myślę że większość z nas tym się kieruje. To nie tyle kłamstwo, co baśń. A czy nazywamy baśnie kłamstwem? Świat szybko konfrontuje dzieci z rzeczywistością, która wcale nie zawsze jest wspaniała i dobra. Więc gdzie się da, warto chronić ich wiarę w dobro.

Czytaj też: Historia Świętego Mikołaja

3. Kiedy powiedzieć dzieciom, że Mikołaja nie ma?

Poczekajmy, aż dziecko samo zapragnie ją poznać. Warto pozwolić maluchowi wierzyć tak długo, jak tego potrzebuje. Poznanie prawdy o Mikołaju to według mnie duży krok w świat dorosłych. Nie ma co tego przyspieszać. Dzieci chcą jak najdłużej wierzyć w św. Mikołaja.

Moja córka Ada, która chodzi do szkoły i wie już, że to rodzice kupują prezenty, tak bardzo nie chciała tracić złudzeń, że pogodziła wiarę w Świętego i fakty – uważa teraz, że Mikołaj istnieje, ale ponieważ nie jest w stanie rozwieźć prezentów wszystkim dzieciom, rodzice mu w tym pomagają. Nie wyprowadzam jej z błędu, bo według mnie najlepsze jest łagodne przejście od wiary w Mikołaja do prawdy o nim.
 


4. Jak uświadomić dziecku, że Mikołaja nie ma?

Nie warto znienacka pozbawiać wiary w Mikołaja, bo np. „Jaś już jest za duży na te bajki”. Na ogół to przejście od mitu do prawdy dokonuje się stopniowo. Dziecku coś świta, coś tam mówią koledzy w przedszkolu, zasiane zostaje ziarno niepewności. Zwykle dzieci zaczynają kwestionować istnienie św. Mikołaja w wieku ośmiu, dziewięciu lat, niektóre wcześniej, inne nieco później.

Jeżeli dziecko zapyta wprost: Czy istnieje Święty Mikołaj? Radzę powiedzieć prawdę. Opowiedz dziecku, że był kiedyś taki święty, pomagał biednym, ale nie afiszował się ze swoją dobrocią. Na pamiątkę jego uczynków do dzisiaj utrzymujemy taki zwyczaj, ale Mikołaj już nie przychodzi. To rodzice stają się wysłannikami Świętego.

Czytaj też: Święta oczami dziecka – jak dziecko rozumie Boże Narodzenie

5. A jak tłumaczyć ogromne ilości Mikołajów, jakie zalewają ulice, centra handlowe, przedszkola?

To zależy od naszej fantazji. Można powiedzieć, że co prawda jest jeden prawdziwy, który przychodzi wraz z pierwszą gwiazdką, ale ma wielu pomocników. Albo że niektórzy przebierają się za Świętego, bo to taki zwyczaj, by było nam przyjemnie przed świętami, a dzieci miały uciechę w przedszkolu.

Czytaj też: Mikołaj w oczach dzieci

6. Czy warto pisać list do św. Mikołaja?

Oczywiście. To dla kilkulatka ważne wydarzenie. Może sam narysować to, o czym marzy, a mama podpisze. Starszy przedszkolak być może sam poradzi sobie z pisaniem. Poza tym taki list pozwala nam dowiedzieć się, co dziecko pragnie dostać pod choinkę. A maluch czuje się ważny, wysłuchany...

Zobacz też: Napiszcie list do św. Mikołaja – wydrukuj swój szablon

7. Gdzie zaadresować taki list? Czyli gdzie właściwie mieszka Święty – w niebie czy w Laponii?

Jak nam się podoba! Adres niebiański wydaje się mniej skomercjalizowany i bliższy prawdy, zwłaszcza dla osób wierzących. Zresztą współczesne dzieci są świetnie poinformowane. Wiedzę o Mikołaju, jego domu i elfach pomocnikach, o jego środku lokomocji czerpią z filmów. A tych nie brakuje. Uważam zresztą, że komercjalizacja tego tematu jest za daleko posunięta. To niedobrze, ale nie bardzo mamy na to wpływ.

Warto tylko pamiętać, że świąteczny nastrój nie powstaje w centrum handlowym (nawet gdy fajne Mikołaje rozdają tam kupony zniżkowe), bo akurat ten element świąt nie jest dziecku potrzebny do wiary w dobro. Smyk nie musi też spędzać wiele czasu na oglądaniu w TV bajek o Mikołaju. Wszyscy wiemy, że święta to wspólnie spędzany czas – na spacerach, pieczeniu ciastek, robieniu ozdób. Takie dobre święta malec zapamięta i do takich chwil będzie w przyszłości wracał pamięcią.

Czytaj też: 9 sposobów, by umilić dziecku oczekiwanie na święta

8. Przebierać się za Mikołaja?

Przebieranki, wynajmowanie „specjalisty”, wszelkie przesadne starania mogą przynieść skutek odwrotny do zamierzonego. Dzieci są spostrzegawcze – gdy smyk rozpozna przebraną osobę, straci złudzenia. Czasami wystarczy mniej zachodu, by Mikołaj zagościł w domu.
  •  Tajemnicze pukanie w szybę drzwi balkonowych – zastukać może ktoś z rodziny, kto wymknie się na chwilę na zewnątrz.
  • Worek z prezentami zostawiony na tarasie lub na balkonie.
  • Dzwonek do drzwi (można umówić się z sąsiadem) – po ich otwarciu znajdujemy prezenty. A potem możemy z dzieckiem wyglądać przez okno, czy hen, wysoko nie widać sań Świętego.

Bardziej chodzi o iluzję i wrażenie niż odgrywanie realistycznego przedstawienia. Dzieci mają wspaniałą wyobraźnię i każdy smyk sobie resztę „dośpiewa”. [content:1_2701,0_24327,1_2708:GALGallery]
 
Oceń artykuł

Ocena 6 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy