czy Święty Mikołaj istnieje
fot. Adobe Stock

Czy Święty Mikołaj istnieje? Co mówić, gdy dziecko pyta

Co mówić dzieciom, gdy pytają, czy Święty Mikołaj istnieje? Psycholog i mama, Magda Gąssowska, mówi, żeby mówić prawdę, ale wykorzystać ten moment na opowiedzenie maluchowi o prawdziwym św. Mikołaju.
Agnieszka Szumigaj
czy Święty Mikołaj istnieje
fot. Adobe Stock

Większość dzieci wychowywana jest w wierze w Świętego Mikołaja. Jednak prędzej czy później pytają, czy Święty Mikołaj istnieje. Wtedy niektórzy rodzice podtrzymują u dziecka wiarę w Świętego Mikołaja, inni mówią prawdę, co zawsze kończy się mniejszym lub większym żalem dziecka. Podpowiadamy, jak rozmawiać z dzieckiem, gdy zapyta, czy istnieje prawdziwy Święty Mikołaj i czy warto tę wiarę podtrzymywać.

Spis treści:

Co odpowiadać na pytanie, czy Święty Mikołaj istnieje

Nie wychodźmy sami z inicjatywą rozmów o tym, czy Święty Mikołaj istnieje, jeżeli dziecko w niego wierzy. Poczekajmy, aż samo o to zapyta. Warto pozwolić maluchowi wierzyć tak długo, jak tego potrzebuje. Poznanie prawdy o Mikołaju to duży krok w świat dorosłych. Nie ma co tego przyspieszać. Dzieci chcą jak najdłużej wierzyć w św. Mikołaja.

Nie warto znienacka pozbawiać wiary w Mikołaja, bo np. „Jaś już jest za duży na te bajki”. Na ogół to przejście od mitu do prawdy dokonuje się stopniowo. Dziecku coś świta, coś tam mówią koledzy w przedszkolu, zasiane zostaje ziarno niepewności. Zwykle dzieci zaczynają kwestionować istnienie św. Mikołaja w wieku ośmiu, dziewięciu lat, niektóre wcześniej, inne nieco później.

Jeżeli dziecko zapyta wprost: Czy Święty Mikołaj istnieje? Radzę powiedzieć prawdę. Opowiedz dziecku, że był kiedyś taki święty, pomagał biednym, ale nie afiszował się ze swoją dobrocią. Na pamiątkę jego uczynków do dzisiaj utrzymujemy taki zwyczaj, ale Mikołaj już nie przychodzi. To rodzice stają się wysłannikami Świętego.
Redakcja poleca: Domowe sposoby na komary: co robić, żeby komary nie gryzły?
Domowe sposoby na komary są prawie tak samo skuteczne, jak te chemiczne, za to o wiele zdrowsze dla nas i środowiska! Warto wypróbować naturalne środki na komary, takie jak: lawenda, wanilia, olejek cytrynowy i inne (równie skuteczne w walce z komarami) preparaty. Dzięki nim nie tylko odstraszysz insekty, lecz także wprowadzisz do domu piękne, aromatyczne zapachy! Sprawdź, czym odstraszyć komary.

Czy Święty Mikołaj i jego odwiedziny podczas wigilii mają dziś sens?

Oczywiście, Święty Mikołaj uosabia bezinteresowną dobroć, jest kimś, kto nikogo nie wyróżnia, nie karze, nie krzyczy. Cały jest taki dobry, kojarzy się wyłącznie pozytywnie. Przychodzi do wszystkich dzieci i jest tylko dla nich. Dzieci go potrzebują, by wierzyć w dobro, dzięki niemu ładują swoje „emocjonalne akumulatory” i wzmacniają się psychicznie – by za jakiś czas mieć siłę stawić czoła rzeczywistości.

Poza tym Święty jest częścią wiary katolickiej. Historia Świętego Mikołaja ukazuje dziecku chrześcijańskie wartości. Święty Mikołaj uosabia też magię świąt. Małe dzieci to czują, chociaż nieraz – te najmłodsze – boją się. Ale już u trzylatków to zwykle taki strach przez ciekawość, takie „chciałbym, ale boję się...”. I choć maluch kurczowo trzyma się mamy, to na Mikołaja czeka i nawet nie zastanawia się, czy Święty Mikołaj istnieje.
 

Ale czy to nic złego okłamywać swoje dzieci, że Mikołaj istnieje?

My, dorośli, podtrzymujemy tę fantazję głównie dlatego, że pamiętamy ją z dzieciństwa i pięknie nam się kojarzy. Mikołaj pozwala nam na chwilę wrócić do czasów dzieciństwa. Pamiętam, jakie to dla mnie było ważne – to, że Mikołaj jest i na pewno przyjdzie do mnie na Gwiazdkę. Potem chciałam podarować tę samą frajdę mojej córce.

Myślę że większość z nas tym się kieruje. To nie tyle kłamstwo, co baśń. A czy nazywamy baśnie kłamstwem? Świat szybko konfrontuje dzieci z rzeczywistością, która wcale nie zawsze jest wspaniała i dobra. Więc gdzie się da, warto chronić ich wiarę w dobro.

Jak tłumaczyć ogromne ilości Mikołajów, jakie zalewają ulice, centra handlowe, przedszkola?

To zależy od naszej fantazji. Można powiedzieć, że co prawda jest jeden prawdziwy, który przychodzi wraz z pierwszą gwiazdką, ale ma wielu pomocników. Albo że niektórzy przebierają się za Świętego, bo to taki zwyczaj, by było nam przyjemnie przed świętami, a dzieci miały uciechę w przedszkolu.

Czy warto pisać list do św. Mikołaja?

Oczywiście. Pisanie listu do Świętego Mikołaja to dla kilkulatka ważne wydarzenie. Może sam narysować to, o czym marzy, a mama podpisze. Starszy przedszkolak być może sam poradzi sobie z pisaniem. Poza tym taki list pozwala nam dowiedzieć się, co dziecko pragnie dostać pod choinkę. A maluch czuje się ważny, wysłuchany...

Gdzie zaadresować taki list? Czyli gdzie właściwie mieszka Święty – w niebie czy w Laponii?

Jak nam się podoba! Adres niebiański wydaje się mniej skomercjalizowany i bliższy prawdy, zwłaszcza dla osób wierzących. Zresztą współczesne dzieci są świetnie poinformowane. Wiedzę o Mikołaju, jego domu i elfach pomocnikach, o jego środku lokomocji czerpią z filmów. A tych nie brakuje. Uważam zresztą, że komercjalizacja tego tematu jest za daleko posunięta. To niedobrze, ale nie bardzo mamy na to wpływ.

Zresztą jest adres Świętego Mikołaja, ten stacjonarny, ale i emailowy!

Warto tylko pamiętać, że świąteczny nastrój nie powstaje w centrum handlowym (nawet gdy fajne Mikołaje rozdają tam kupony zniżkowe), bo akurat ten element świąt nie jest dziecku potrzebny do wiary w dobro. Smyk nie musi też spędzać wiele czasu na oglądaniu w TV bajek o Mikołaju. Wszyscy wiemy, że święta to wspólnie spędzany czas – na spacerach, pieczeniu ciastek, robieniu ozdób. Takie dobre święta malec zapamięta i do takich chwil będzie w przyszłości wracał pamięcią.

A atmosferę świąteczną można już tworzyć przed świętami. Idealnie do tego celu nada się kalendarz adwentowy z zadaniami. Kalendarz adwentowy można zrobić z papieru i włożyć do niego zadania do kalendarza dla dzieci.

Przebierać się za Mikołaja?

Przebieranki, wynajmowanie „specjalisty”, wszelkie przesadne starania mogą przynieść skutek odwrotny do zamierzonego. Dzieci są spostrzegawcze – gdy smyk rozpozna przebraną osobę, straci złudzenia. Czasami wystarczy mniej zachodu, by Mikołaj zagościł w domu.
  • Tajemnicze pukanie w szybę drzwi balkonowych – zastukać może ktoś z rodziny, kto wymknie się na chwilę na zewnątrz.
  • Worek z prezentami zostawiony na tarasie lub na balkonie.
  • Dzwonek do drzwi (można umówić się z sąsiadem) – po ich otwarciu znajdujemy prezenty. A potem możemy z dzieckiem wyglądać przez okno, czy hen, wysoko nie widać sań Świętego.

Bardziej chodzi o iluzję i wrażenie niż odgrywanie realistycznego przedstawienia. Dzieci mają wspaniałą wyobraźnię i każdy smyk sobie resztę „dośpiewa”.

Rad udzieliła psycholog i mama – Magda Gąssowska.

Sprawdź też:
Oceń artykuł

Ocena 6 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy