Łódź: matka przyniosła na pogotowie martwą 4-latkę
Skala tego okrucieństwa przekracza ludzkie pojęcie!
Ciężko nam na sercu, gdy docierają do nas takie informacje…
Lekarze byli zaskoczeni, gdy z dzieckiem na rękach pojawiła się 27-letnia kobieta. Dziewczynka ciepło ubrana adekwatnie do pory roku, twarz i głowę miała przysłoniętą kapturem. Jej mama poprosiła o pomoc, gdyż jak zeznała, dziecko spadło z huśtawki.
Niestety, lekarze od razu zauważyli, że 4-latka nie żyje już od kilku godzin, a na jej ciele odkryli ślady ujawniające przerażającą prawdę. Zarówno na twarzy dziecka, jak i tułowiu, odkryli wiele dowodów przemocy, oraz wybroczyny wskazujące, że dziewczynce działa się krzywda od dłuższego czasu.
Matka zarzekała się, że o tym, iż dziecko spadło z huśtawki poinformował ja konkubent, z którym kobieta mieszkała od kilku miesięcy. Mężczyzna przywiózł martwe dziecko pod szpital, po czym przekazał je matce, która po telefonicznym ustaleniu pojawiła się na miejscu. To ona weszła z córeczką na pogotowie, gdyż mężczyzna od razu oddalił się.
Policja od razu została poinformowana przez lekarzy o niepokojącym zdarzeniu i udała się do domu konkubenta. Na miejscu odkryto ślady krwi na poduszce dziecka, oraz ubrankach schowanych do szafki. 33-letni mężczyzna został zatrzymany, a zaraz potem także matka dziewczynki.
27-latka jak się okazało, nie sprawuje pieczy nad swoim pierwszym dzieckiem, a sama właśnie jest w kolejnej ciąży. Z konkubentem mieszkała zaledwie 2 miesiące i to pod jego opieką pozostawiła 4-latkę. Prokuratura zadecyduje wkrótce komu i jakie zarzuty postawi.
Czytaj także: Kto, kiedy i dlaczego daje dzieciom klapsy? Rozmowa z psychologiem
źródło: tvn24