12-letni Boguś zmarł po niekonwencjonalnej terapii
fot. Fotolia

Dziecko zmarło przez głupotę rodziców?! "On nie żyje, bo miał nie żyć" – tłumaczy matka

Gdyby nie decyzja o niekonwencjonalnym leczeniu zamiast chemioterapii, Boguś mógłby żyć. Co zabiło 12-latka – rak czy głupota rodziców?
Hanna Szczesiak
12-letni Boguś zmarł po niekonwencjonalnej terapii
fot. Fotolia
12-letni Boguś chorował na ostrą białaczkę limfoblastyczną. Nowotwór jest wyleczalny u 90% pacjentów, jednak chłopiec zmarł. Rodzice Bogusia zrezygnowali z chemioterapii i zdecydowali się na leczenie w Ośrodku Terapii Niekonwencjonalnej w Piwnicznej prowadzonym przez Ryszarda K., inżyniera mechanika z Nowego Sącza. Czy to "niekonwencjonalna terapia" zabiła chłopca?

Zmarł, chociaż mógł wyzdrowieć

Reporterzy programu "Uwaga!" TVN ustalili, że Ryszard K. od kilku lat prowadzi kilka ośrodków medycyny niekonwencjonalnej, w których leczy raka amigdaliną (nazywaną witaminą B17) – substancją, która nie ma właściwości leczniczych, wręcz przeciwnie: rozkłada się w organizmie na trujący cyjanowodór i w efekcie, zamiast leczyć, zabija. Koszt 3-tygodniowej terapii amigdaliną – w ponad 80% przypadków śmiertelnej terapii – wynosi 13 tysięcy złotych.

Boguś trafił na oddział onkologiczny niespełna rok temu. Był w dobrym stanie i lekarze dawali mu duże szanse na wyleczenie. Tuż po rozpoczęciu chemioterapii chłopiec dostał przepustkę ze szpitala, by przez dwa dni pobyć w domu z rodzicami. Rodzice nie wrócili jednak z dzieckiem do szpitala – zrezygnowali z chemioterapii i wysłali go do ośrodka Ryszarda K. Zmarł 15 lutego. W rozmowie z reporterami TVN, którzy spotkali się z mężczyzną w celu przeprowadzenia prowokacji dziennikarskiej, Ryszard K. wyjaśnił, że Boguś zmarł, bo "poszedł z ojcem do lasu na grzyby, przeziębił się, bo buty przemoczył. No i jak się przeziębił, to posypało się wszystko".
Redakcja poleca: Czy szczepionki mogą powodować raka? [WIDEO]
Na różnych stronach internetowych można znaleźć informacje, że szczepionki mogą powodować raka. Zapytaliśmy o to prof. Ewę Augustynowicz, która zajmuje się badaniem szczepionek.

"Jego dusza nie chce już żyć"

Matka chłopca ostatecznie nie zgodziła się na spotkanie z dziennikarzami. W materiale TVN udostępniono jednak rozmowę telefoniczną z kobietą. "My wiedzieliśmy, że jego dusza nie chce już żyć. [...] On miał przeżyć tyle. Dwa dni po swoich urodzinach odszedł. Zrobił, to co zrobił. Ja nie mogę powiedzieć, że to nie działa, bo on nie żyje. To nie o to chodzi. Oni nie żyje, bo miał nie żyć. Po prostu. Miał odejść" – przekonuje matka Bogusia.

Zastanawiam się, kto odpowiada za tak bezsensowną śmierć 12-latka? Rodzice? Właściciel ośrodka i jego terapia amigdaliną? Sąd, który nie zainteresował się chłopcem mimo interwencji onkologów? Ta historia powinna być ostrzeżeniem dla wszystkich rodziców!

Zobacz także: Odra zabiła chorującego na białaczkę 6-latka. Wszystko przez... szczepionki

Źródło: "Uwaga!"/TVN, rynekzdrowia.pl
Oceń artykuł

Ocena 3 na 4 głosy

Zobacz także

Popularne tematy