GRY
 
 

Apel mamy: Nie odwiedzajcie mnie na porodówce!

Czy mamy prawo odmówić wizyt gości? Oto kilka powodów, dla których młode mamy, nie chcą widzieć gości.

Poród i odwiedziny gości na porodówce
fot. fotolia
Doskonale pamiętam szpitalną salę przepełnioną gośćmi mojej współlokatorki. Hucznie świętowała ze znajomymi swój czwarty poród, podczas gdy ja pragnęłam ciszy, spokoju i intymności dla mnie i mojej pierworodnej. 

Czas po porodzie to wyjątkowy moment dla młodych rodziców. Tabuny gość przewijających się przez szpitalne sale nie sprzyjają budowaniu więzi między nowonarodzonym dzieckiem, a jego rodzicami. Choć przed porodem mogło wydawać mi się, że od pierwszych chwil bycia mamą będę chciała wykrzyczeć tę wieść całemu światu i chwalić się każdemu moim maleństwem, w rzeczywistości jedyne czego pragnęłam to cieszenia się sobą w ciszy i spokoju. Każda z nas ma prawo do decydowania przez kogo i kiedy chce być odwiedzana. Nie bójmy się śmiało powiedzieć: "Nie chcę, żebyś dziś do mnie przychodziła". Oto kilka powodów, dla których młode mamy, nie chcą widzieć gości.

Chwile, które się nie powtórzą

Pierwsze dni z noworodkiem są absolutnie wyjątkowymi momentami w naszym życiu. Uczymy się siebie nawzajem. To czas pierwszego karmienia, przytulenia, przewijania, pierwszego usypiania czy kąpieli maluszka. To chwile, które nigdy się nie powtórzą, dlatego często są zarezerwowane wyłącznie dla świeżo upieczonych rodziców. Często nie chcą oni dzielić się nimi z otoczeniem. To ich wyjątkowy czas pełen intymności i wzajemnej bliskości. Reszta rodziny czy znajomych powinna to uszanować.

Dla mnie był to czas, w którym docierało do mnie to, co się stało: Zostałam mamą! Mój mąż został tatą! Dajcie nam chwilę, byśmy mogli nacieszyć się naszą nową rolą. 
Redakcja poleca: Jak szybko urodzić? Poznaj sposoby mam
Co robią kobiety, by przyspieszyć poród? Każda ma swój sprawdzony sposób. Poznaj 3 mamy i ich metody na szybki poród. Który wybrałabyś dla siebie?

Karmienie, wietrzenie

Początki karmienia piersią bywają dla wielu kobiet trudne. Ucząc się przystawiania dziecka do piesi, nie raz kończymy z poranionymi brodawkami. Zniecierpliwione maleństwo płacze, a my zdenerwowane zaciskamy zęby, gdy chwyta brodawkę. Oczywiście ten czas szybko mija i z każdym dniem karmienie staje się dla nas łatwiejsze. Czy na pewno chcemy, by oglądano nas w trudnych momentach uczenia się macierzyństwa? Z pewnością nie chcemy słuchać wtedy rad koleżanek czy cioć. Uwierzcie, że w zupełności wystarczy nam pomoc męża i położnej. 

Wietrzenie brodawek czy krocza jest zalecane rzez położne. Szpitalne odwiedziny nie są więc dla naszych znajomych najlepszym pomysłem. Pamiętajmy, że nawet jeśli my nie mamy nic do ukrycia to kobieta leżąca z nami na sali może czuć się niekomfortowo, mając obserwatorów.

Hormony!

Z chwilą porodu produkcja hormonów nie zostaje natychmiastowo uregulowana, wręcz przeciwnie. W naszych organizmach trwa hormonalna burza. Nie zapomnę, jak położna wchodząc do sali, na której leżałam, z przerażeniem spojrzała na mnie karmiącą maleństwo i zapytała: "Czego ty dziecko tak wyjesz?". Oj, żebym to ja wiedziała. Łzy ciekły mi ciurkiem po policzkach, choć sama nie byłam w stanie określić, czy są to łzy radości, czy smutku. Nie chciałabym być oglądana w takim stanie. 

Rytm dnia

W pierwszych dniach w domu z noworodkiem uczymy się nowego rytmu dnia i nocy. Z każdym kolejnym dniem wkraczamy w macierzyńską rutynę, która daje dziecku poczucie bezpieczeństwa, a nam kontroli nad sytuacją. Wyrobienie jej może być znacznie utrudnione, gdy co chwila wpadają goście. To ważne byśmy same poczuły się Paniami nowej sytuacji bez tabunu cioć, babć czy opiekunek. Kiedy w nasze życie wkroczy już rutyna, odwiedziny znajomych będą miłym urozmaiceniem, a nie rozbiciem całego rytmu dnia. 

Mamy prawo decydować, kiedy i przez kogo będziemy odwiedzane. Nie bójmy się stawiać granice. Jeśli ktoś nie chciał przyjąć mojej odmowy i wciąż nalegał, mówiłam wprost: "Hej przyjacielu, mam właśnie krwawiące brodawki i wietrzę krocze, więc może zaczekasz z odwiedzinami kilka dni". Uwierzcie, że działało ;)

Zobacz też: „Brakowało mi nawet siły, aby się ubrać...” – zrozumcie to!
 

Ocena (19 ocen)

5.0
Doładuj
Przeładuj