GRY
 
 

Autyzm, powikłania, spisek firm: ważna rozmowa o szczepieniach!

Rodzice boją się powikłań i autyzmu, boją się, że szczepią niepotrzebnie przeciw chorobom, których już nie ma. Czy szczepienia mają dziś sens - rozmawiamy z pediatrą, dr. Marianem Ołpińskim.

Dr Marian Ołpiński
fot. Małgorzata Rutkiewicz

Dr n. med. Marian Ołpiński jest pediatrą, przez wiele lat pracował w Oddziale Dziecięcym Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie, lecząc m.in. dzieci chore na nowotwory krwi. Od kilku lat prowadzi prywatną praktykę w USA.

Coraz większa grupa rodziców obawia się szczepień. Wciąż pojawiają się zdania, że szczepienia powodują autyzm.

Żadne szczepionki, ani MMR, czyli odra, świnka, różyczka, ani żadne inne szczepienia, ani rtęć w szczepionkach, której zresztą nie ma, ani duża liczba szczepień, nie powodują autyzmu. To nonsens!

Ale prawdą jest to, że kiedyś nie było tylu przypadków autyzmu, co obecnie.

Tak, to prawda, kiedyś przypadków autyzmu było mniej. Dziś coraz więcej wiemy o tym, skąd bierze się autyzm. Po pierwsze, kiedyś kryteria rozpoznania były znacznie węższe, dziś zostały poszerzone, czasem o minimalne zaburzenia w komunikacji, rozwoju intelektualnym dziecka, dlatego więcej dzieci niż kiedyś podpada pod definicję autyzmu. Wiemy, że autyzm może być spowodowany genetycznie. Ostatnie badania pokazują, że wpływ na pojawienie się autyzmu może mieć zanieczyszczenie środowiska - im kobieta w ciąży mieszkała bliżej autostrad, tym większy jest procent dzieci z diagnozą autyzmu.
Pewne dane pokazują też, że wpływ na pojawienie autyzmu może być też spowodowany wiekiem ojca. Plemniki u starszego mężczyzny mogą podlegać pewnym mutacjom, co może sprzyjać autyzmowi - podobnie jak mówi się o tym, że kobiety w wieku powyżej 35 lat częściej rodzą dzieci z zespołem Downa.
Nie ma jednoznacznych wyników badań, skąd się bierze autyzm, jak do niego dochodzi, jednak wiemy na pewno, że dziecko się z tym rodzi. Co najmniej 24 wielkie badania naukowe pokazały, że niezależnie od tego, czy dzieci były szczepione, czy nie, procent autyzmu jest taki sam.

Rodzice obawiają się niepożądanych odczynów poszczepiennych, że dziecko zachoruje po szczepieniu.

Po szczepieniu mogą pojawić się tzw. niepożądane odczyny po szczepieniu, do których należą najczęściej: zgrubienie, zaczerwienienie po szczepieniu, niewielka gorączka, złe samopoczucie dziecka, czasem płacz.
Z badań wynika, że w jednym przypadku na wiele milionów może się np. zdarzyć, że po szczepionce przeciw polio wystąpi paraliż. Tak, to się zdarza. Z reguły jest on jednak łagodniejszy niż ten, który wystąpiłby po chorobie.

Ale co wtedy powiedzieć rodzicom, gdy dziecko tak poważnie zachorowało?

Mówię, że po wszystkich lekach - a za leki uważam też szczepionki - mogą pojawiać się działania niepożądane. Proszę popatrzeć, jak często pojawiają się one po antybiotykach: czasem są to wysypki, a czasem bardzo ciężkie odczyny. Mówię: nie chce pani podawać dziecku szczepienia przeciw pneumokokom. Decyduje się jednak pani na ryzyko, że dziecko zachoruje, a wtedy będzie leczone wieloma lekami, w tym antybiotykami, na które to również może źle zareagować. Każde lekarstwo ma swoje działania uboczne. Czasem również to najgorsze. Jednak porównując to z tym, ilu chorobom możemy zapobiec i jakim powikłaniom, to te wyjątkowe groźne działania uboczne po szczepieniach zdarzają się naprawdę wyjątkowo rzadko. Nie ma żadnego porównania.

Rodzice obawiają się, że szczepionek jest za dużo, że to za mocno obciąża układ odpornościowy.

Jeszcze niedawno podawano podawano dzieciom szczepionkę pełnokomórkową przeciw krztuścowi, w której było ok. 3 tysięcy antygenów – antygeny to pewne składniki, na które reaguje układ immunologiczny. W jednej szczepionce podawaliśmy kiedyś dziecku 3 tysiące antygenów, czyli - można powiedzieć - 3 tysiące szczepionek z jednym antygenem. Dziś podajemy znacznie więcej szczepionek, ale w sumie najwyżej kilkaset antygenów. A więc obciążamy układ odpornościowy kilka razy mniej!
A nie słyszałem, żeby przed laty ktoś protestował przeciw szczepieniom.

20-30 lat temu rodzice nie bali się powikłań po szczepieniach?

Nie, bo bali się chorób. Ja jeszcze mam taką ogromną bliznę po szczepieniu przeciw ospie prawdziwej, która ropiała, z której czasem lała mi się ropa, czasem krew. I nie pamiętam, żeby moja mama się bała. Wszyscy wiedzieli, że to się wygoi i zrobi się blizna. Ale najważniejsze było to, że nie zachoruję na ospę prawdziwą, która zabijała ludzi.
Dziś nie wyobrażam sobie podania takiej szczepionki, bo jeśli ludzie dziś boją się lekkiego zaczerwienienia czy zgrubienia, to co by było, gdyby po szczepionce była ropa!
Wtedy ludzie się nie bali szczepionek, bo pamiętali o chorobach, ktoś w okolicy zachorował na polio, ciężki krztusiec, na błonicę.

Na następnej stronie: Czy lekarze mówią prawdę? A może są opłacani przez firmy farmaceutyczne?
Redakcja poleca: Zanim zaszczepisz przeciw odrze: ważna ankieta dla rodziców! [WIDEO]
Szczepionka przeciw odrze była oskarżana o to, że powoduje autyzm. Związek między szczepieniami a autyzmem nie został potwierdzony. Jednak przed szczepieniem przeciw odrze warto sprawdzić, czy dziecko rozwija się zdrowo. Jest specjalna ankieta, którą powinien wypełnić każdy rodzic.
Doładuj
Przeładuj