GRY
 
 

Bądźcie czujne! – ostrzega mama, której syn o mało nie umarł po upadku z roweru

Nie lekceważcie nawet najdrobniejszych zmian w zachowaniu waszych dzieci! – apeluje mama 10-latka. I ma rację: gdyby nie jej czujność, jej syn dziś mógłby już nie żyć!

chłopiec z urazem mózgu
fot. Facebook
Wy też już wyciągnęłyście dla swoich maluchów ich rowerki i hulajnogi? No to jeszcze nie zapomnijcie o kasku na głowę. Fakt, dzieci nie lubią ich nosić, ale czasem to może być kwestia ich zdrowia, a nawet życia. 

Oczywiście to normalne, że kilkulatki spadają z rowerków albo przewracają się na hulajnodze. Siniaki, obtarcia i skaleczenia też nie są niczym niezwykłym. Ale uwaga – nie wszystko można zbyć wzruszeniem ramion: niektóre wiosenne wypadki są groźniejsze niż myślisz! Przekonała się o tym mama Jadena Rivery, 10-latka z Florydy. Kilka tygodni temu podczas zabawy z bratem, Jaden spadł z roweru, tak jak mu się to już zdarzało tysiąc razy wcześniej. I tak jak tysiąc wcześniej, nie wyglądało to na nic groźnego: chłopiec miał tylko lekkie otarcie na łokciu i kolanie. Chociaż nie miał na głowie kasku, głowa wyglądała na całą i zdrową – chłopiec zresztą tuż po upadku podniósł się z asfaltu i wrócił do zabawy. 

Przez cały następny dzień nadal był pełen wigoru, mimo tego, że narzekał na lekkie pieczenie otarć. Dostał jednak na nie od mamy lek przeciwbólowy i spokojnie zasnął. Rano jednak wstał już w złym stanie – i z każdą godziną jego samopoczucie stawało się coraz gorsze: – Po obudzeniu zachowywał się jakby był w letargu, nie był w stanie się ruszać – opowiada jego mama, Tiffany. – Ta apatia była do niego zupełnie niepodobna, zwykle już chwilę po obudzeniu biega po całym domu.   

Chociaż chłopiec nie miał żadnych innych niepokojących objawów: żadnej gorączki, żadnych bólów głowy, jego mama zdecydowała się pojechać z nim do szpitala, na wszelki wypadek. W samochodzie Jaden zaczął wymiotować, co nigdy mu się wcześniej nie zdarzało. 

Podejrzenia Tiffany podzielił lekarz na ostrym dyżurze i skierował 10-latka na prześwietlenie głowy. Badania wykazały, że chłopiec ma pęknięcie czaszki i poważnego krwiaka wewnątrzczaszkowego: krew zgromadziła się między czaszką a oponą twardą 

– Według lekarzy jego szanse na przeżycie wynosiły 50 na 50 – opowiada mama chłopca. – Ich zdaniem zdążyliśmy do szpitala w ostatniej chwili: gdyby operacja odbyła się godzinę później, mój syn mógłby już jej nie przeżyć. 

Chociaż Jaden wyszedł ze szpitala z 32 szwami na głowie, to i tak miał szczęście – lekarze, którzy go operowali, jego przypadek nazwali "cudownym". Jedyne skutki wypadku są teraz widoczne tylko w zachowaniu chłopca. Na razie, póki pamięć o szpitalu i operacji jest jeszcze świeża, chłopiec boi się wsiadać na swój rower, ale jego mama ma nadzieję, że wkrótce wróci do dawnych zabaw. Z jedną różnicą: Tiffany jest pewna, że już nigdy nie pozwoli synkowi wsiąść na rower bez kasku! 

Postanowiła też podzielić się historią swojego synka z mamami na Facebooku: – Chciałabym, żeby zdjęcie mojego Jadena było przestrogą dla wszystkich rodziców, którzy pozwalają swoim maluchom wejść na rower bez zabezpieczeń. Ich wyrozumiałość może być dla ich dziecka największym zagrożeniem – mówi. 
Redakcja poleca: Uwaga na te sprzęty dla niemowląt! Mogą być niebezpieczne! [WIDEO]
Są prawie w każdym domu, w którym mieszka niemowlę. Są praktyczne i przydatne. Ale odpowiadają też za 80 proc. wypadków wśród niemowląt - o jakich sprzętach mowa?
Doładuj
Przeładuj