GRY
 
 

„Basia, Franek i śnieg” – czytaj z dzieckiem opowiadanie z serii o Basi

"W nocy spadł śnieg. Zaczął padać wieczorem i sypał całą noc. Nad ranem na dworze leżała już miękka kołderka, a śniegu wciąż przybywało..." – czytaj opowiadanie „Basia, Franek i śnieg” Zofii Staneckiej. Serię o Basi wydaje wyd. Egmont.

basia, franek i śnieg
fot. Marianna Oklejak
W nocy spadł śnieg. Zaczął padać wieczorem i sypał całą noc. Nad ranem na dworze leżała już miękka kołderka, a śniegu wciąż przybywało. Franek zaraz po wstaniu podreptał do drzwi balkonowych, usiadł na podłodze z nosem przyklejonym do szyby i wpatrywał się w wirujące w powietrzu płatki.
- Ooo! Tam! Ooo! – wołał i klepał szybę rączką. Szyba była zimna i kiedy Franek chuchnął na nią, pokryła się szarą mgiełką. Basia narysowała na zaparowanych drzwiach żółwia.
- Lo lo tu! – zawołał Franek, więc narysowała też krokodyla.
- Chodźmy na sanki! – zaproponował Tata.
- Nanek tam! Jus! – poparł go Franek. Bardzo chciał wyjść na śnieg!
Basia z Jankiem pobiegli do korytarza, gdzie założyli buty i kurtki.
- Możemy iść! – zawołała Basia.  
- Zaczekajcie na nas – Mama roześmiała się. Ubrała Franka w kombinezon, założyła mu zimowe buty i ciepłą kominiarkę. W tym czasie Tata szukał na pawlaczu sanek i plastikowych jabłuszek. Zanim je znalazł, Frankowi zrobiło się gorąco. Zdjął czapkę, a mama zsunęła mu buty i rozpięła kombinezon.
- Są! – zawołał w końcu Tata z triumfem.
Mama zawołała Basię i Janka, którzy w tym czasie rozebrali się i poszli grać w loteryjkę. Ubrali się jeszcze raz, Tata wziął sanki na plecy, a Franka na ręce i wybiegli z domu na śnieg.
- Nanek tam! Jus! – krzyknął Franek na widok zaśnieżonego trawnika. Basia weszła na białą powierzchnię, położyła się i zamachała rękami, żeby zrobić aniołka.
- Uważaj na psie kupki! – ostrzegł ją Janek.
- Nanek pu pu – powiedział Franek.
- Teraz?! – zawołała Mama. Pochyliła się nad Frankiem, żeby upewnić się, czy naprawdę trzeba mu zmienić pieluszkę.
- Pójdę go przebrać – zaproponował Tata. Odstawił sanki i wbiegł z Frankiem po schodach na górę. Minęło trochę czasu, zanim wrócili na dwór.
- Nanek tam! Jus! – domagał się Franek na widok stojących na szczycie górki sanek. Tata posadził go na drewnianych deseczkach, sam usiadł z tyłu i wiuu... puścili się w dół po stoku.
- Uwaga! – krzyknął Tata, skręcając gwałtownie, żeby nie uderzyć w drzewo. Przejechał pięknym ślizgiem koło Basi i wpadł prosto w śniegową zaspę. Ojej! Jaki śnieg był zimny i mokry! Franek leżał w środku zaspy z buzią pełną śniegowych płatków. Policzki piekły go tak, jakby ktoś go w nie szczypał.
- Nanek domu! Jus! – zawołał. Śnieg z bliska był najzupełniej okropny!
Przybiegła Basia. Pomogła Tacie wyciągnąć Franka z zaspy i otrzepać go ze śniegu.
- Nanek domu! – darł się Franek coraz głośniej.
- Chyba jednak z nim wrócę – powiedziała Mama. Wzięła Franka na ręce i zaniosła do mieszkania. Tam rozebrała go i wsadziła do ciepłej kąpieli. Wymyty i ogrzany Franek podreptał prosto do drzwi balkonowych. Usiadł na podłodze, z nosem przyklejonym do szyby i wpatrywał się w śnieg. Był taki ładny, gdy patrzyło się na niego z ciepłego wnętrza domu. Franek poklepał szybę rączką, a potem odwrócił się do Mamy.
- Nanek tam! Jus! – zawołał. Bardzo chciał wyjść na śnieg...

©Egmont Polska
www.basia.com.pl

Więcej zabaw z Basią znajdziesz w nowej książce "Basia i dentysta":

Redakcja poleca: 10 najczęściej popełnianych błędów wychowawczych
Starasz się być świetnym rodzicem, a twój maluch nadal jest niegrzeczny? Czasem warto spojrzeć na siebie, by odkryć, gdzie leży problem...
Doładuj
Przeładuj

Popularne tematy

To Cię zainteresuje

Narzędzia dla mam

Więcej

Czy twoje dziecko jest gotowe na sporty zimowe?

Czy zima jest taka zła? Przygotujcie się odpowiednio!