Bezpieczeństwo dzieci w czasie koronawirusa [LIVECZAT Z EKSPERTEM]

Przerwać dalsze zarażanie osób to teraz najważniejsze zadanie w walce z koronawirusem - powiedziała w liveczacie mamotoja.pl dr Aneta Górska-Kot, ordynator szpitala dziecięcego przy ul. Niekłańskiej w Warszawie.
Dr Aneta Aneta Górska-Kot odpowiadała na pytania użytkowników mamotoja.pl podczas liveczatu poświęconego bezpieczeństwu dzieci i starszych osób podczas pandemii koronawirusa. Jego epidemia wybuchła trzy miesiące temu w chińskim mieście Wuchan i błyskawicznie przeniosła się na inne kraje, obejmując wszystkie kontynenty. Pediatra odpowiedziała na szereg pytań związanych z koronawirusem dotyczących m.in. karmienia piersią w przypadku zakażenia wirusem oraz szczepienia dzieci w obecnej sytuacji. Oto zapis rozmowy.

Czy dzieci chorują na koronawirusa bezobjawowo?

Doktor wyjaśniła, że z danych napływających z krajów, w których epidemia koronawirusa zaczęła się wcześniej, niż w Polsce wiadomo, iż:
  • dzieci chorują na infekcje koronawirusowe zdecydowanie rzadziej niż dorośli,
  • jeżeli chorują, to chorują łagodnie,
  • być może są bezobjawowymi nosicielami wirusa.

Pediatra podkreśliła, że w epidemiach zawsze najbardziej narażeni na zachorowanie są najmłodsi i najstarsi ludzi. - Pozostaje zagadką, dlaczego w epidemii koronawirusa nie chorują najmłodsi, z niedojrzałym układem immunologicznym. - Nie wiadomo dlaczego tak się dzieje - powiedziała.

Jak zaznaczyła, są teorie mówiące o tym, że dzieci nie mają odpowiednio wykształconych receptorów dla koronawirusa, oraz że być może płuca dzieci, które się jeszcze nie zetknęły z tyloma szkodliwymi czynnikami, jak np. dym tytoniowy lub smog, nie wyłapują tego wirusa i dlatego on im nie szkodzi. - To są tylko teorie, nie mamy niczego potwierdzonego i pewnego - dodała.

Objawy koronawirusa u dzieci i dorosłych

Jak powiedziała dr Górska-Kot objawy infekcji koronawirusowej w przypadku osób starszych są dość jasne - są to:
  • gorączka (niekoniecznie bardzo wysoka),
  • kaszel,
  • duszność.

- Te wyżej wymienione objawy plus powrót z kraju, gdzie wcześniej niż w Polsce zapanowała epidemia koronawirusa, powodowały, że należało podejrzewać, iż być może doszło do infekcji koronawirusowej - powiedziała lekarka.

- Jednak analiza obecnych przypadków pokazuje, że zakażenie może przebiegać bezgorączkowo, nie musi być wielkiej duszności, może wystąpić ból głowy oraz objawy z przewodu pokarmowego - dodała.

Ale takie objawy nie muszą występować u dzieci. - Dziecko, które ma trochę stanu podgorączkowego, trochę kaszlu i bólu gardła może mieć koronawirusa. A dziecko ciężko chore, z dusznościami, chorujące na nawracające obturacje oskrzeli, z astmą oskrzelową, być może choruje z powodu innego wirusa, a nie koronawirusa - zaznaczyła ordynator szpitala.

Zasady higieny, aby nie zarazić się koronawirusem

Doktor wyjaśniła, że koronawirusem zarażamy się w sytuacji, kiedy wirus dostaje się do naszych śluzówek, a więc poprzez oczy, nos, jamę ustną. Jeżeli ktoś na nas kichnie lub w czasie mówienia, kiedy kropelki śliny padają na naszą twarz.

Trzeba pamiętać, że nieświadomie w ciągu dnia wielokrotnie dotykamy swojej twarzy. Dlatego:
  • dużo częściej niż wcześniej myjmy ręce wodą z mydłem, a jeżeli mamy środek dezynfekujący to wtedy jeszcze nim odkażajmy ręce,
  • jeżeli dana osoba kicha, to niech zasłania się ręką, niech kicha w łokieć, rękaw, którymi nie dotknie później drugiej osoby,
  • zachowujemy odległość przy najmniej jednego metra od osoby zarażonej, chociaż obecnie mówi się nawet o 4,5 metrach.
  • unikamy spotkań i zgromadzeń.

Czy można z dzieckiem wychodzić na spacer?

- Tak, jak najbardziej chodzić po dworze. Ale spacery nie takie, że dzieci będą się ze sobą bawić wszystkie razem - zaleciła lekarka.

Jak podkreśliła, koronawirus jest i trzeba się pogodzić z tym, że będzie coraz więcej jego infekcji. Naszym zadaniem jest to, abyśmy nie powtórzyli modelu włoskiego. - To oznacza, że musimy zrobić wszystko, aby przerwać łańcuch transmisji zarażeń - powiedziała pediatra.

- Boimy się zakażeń naszych rodziców i dziadków, osób powyżej 65 roku życia. Z dużym prawdopodobieństwem my przejdziemy tę chorobę łagodnie, ale ta choroba może zabić naszych dziadków - powiedziała ordynator warszawskiego szpitala.

Z powodu koronawirusa dzieci powinny unikać kontaktu z rówieśnikami?

- Żłobki, przedszkola i szkoły zostały zamknięte nie po to, żeby rodzice organizowali imprezy, party w domu zamiast pójścia do przedszkola - odpowiedziała lekarka. Chodzi o to, aby dzieci się ze sobą nie kontaktowały i komunikowały.

- Chodzi o to, aby unikać niepotrzebnych kontaktów międzyludzkich i je ograniczyć. Tak samo, jak mamy ograniczyć kontakty między dziećmi, tak samo mamy ograniczyć kontakty między dorosłymi. Bo jeżeli ktoś z nas jest zarażony, żeby nie transmitował dalej tego wirusa - powiedziała. - Nie rozumiem paniki z wykupywaniem jedzenia. Mamy normalnie żyć, mamy tylko ograniczyć spotkania ludzkie - dodała.

Musimy przerwać transmisję zakażeń koronawirusem

Stąd wszystkie nasze działania mające przerwać tę transmisję przechodzenia wirusa z jednej osoby na drugą, aby spowolnić rozchodzenie się epidemii po naszym kraju. - Żeby ludzie starsi, którzy zachorują i będą wymagali intensywnej terapii i respiratorów mieli do nich dostęp - powiedziała lekarka.

- Jeżeli dojdzie do ogromnej ilości zachorowań osób starszych w jednym czasie, zabraknie sprzętu, nie będziemy mieli czym tych ludzi leczyć. Tak, jak dzieje się to obecnie we Włoszech, w których w początkowej fazie nie przestrzegano wszystkich zasad - mycie rąk, dezynfekcja, niezbliżanie się, kichanie w rękaw, używanie chusteczek jednorazowych i ich wyrzucanie, ludzie chorzy kontaktowali się między sobą, lekceważono epidemię - wyliczała pediatra.

Obecnie Włosi stoją w sytuacji, że o tym, czy dany człowiek potrzebujący respiratora będzie do niego podłączony, decyduje jego wiek. - Człowiek, który ma 67 lat, będzie podłączony, a ten, który ma 68 lat umiera, dusząc się. Nie możemy do tego dopuścić. Chrońmy naszych dziadków i babcie, bo to oni są najbardziej narażeni - zaapelowała lekarka.

Przełożyć szczepienia dziecka z powodu koronawirusa?

- Tak, ja bym w ciągu najbliższych tygodni, miesiąca największej epidemii dziecka nie szczepiła. Bo nie wiemy, co nas wszystkich spotka dookoła - zaleciła pediatra. (Lifeczat odbywał się zanim zapadła decyzja o odroczeniu wykonywania obowiązkowych szczepień - przyp. mamotoja.pl).

Koniec z buziakami dzieci?

- Zalecam zdrowy rozsądek. Trudno powiedzieć, żeby nagle trzymać dzieci na dystans i ich nie przytulać, nie całować. Jeżeli dana osoba wie, że jest zarażona koronawirusem to wtedy absolutnie nie. Ale jeśli nic na ten temat nie wiemy i nie podejrzewamy siebie o zarażenie koronawirusem, to dzieci nadal przytulamy i całujemy - odpowiedziała ordynator.

Czy kobiety w ciąży są w grupie większego ryzyka zarażenia się koronawirusem?

- Nie znam żadnych danych na temat koronawirusa u kobiet w ciąży. Wszystkie dane z piśmiennictwa, które obecnie znamy, dotyczą ciężkiego przebiegu u osób starszych - jest to kryterium wieku i chorób przewlekłych u tych osób, co zdecydowanie zwiększa ryzyko ciężkiego przebiegu - odpowiedziała doktor.

- Ręce, ręce ręce, nie kichamy, dezynfekcja, unikanie zbiorowisk ludzkich, gdzie można się nieświadomie zarazić. Chronić samą siebie przed kontaktem z potencjalnym zakażonymi - zaleciła przyszłym mamom.

Karmić dziecko piersią, gdy jest podejrzenie zakażenia koronawirusem?

Jeżeli dziecko jest karmione piersią, to kontynuujemy to karmienie. - Kwarantanna nie jest powodem do tego, aby dziecka nie karmić - powiedziała dr Aneta Górska-Kot. - Kwarantanna nie znaczy zakażenie, to tylko oznacza ryzyko zakażenia, że być może dana osoba się zaraziła - wyjaśniła.

Czy koronawirus jest bardziej niebezpieczny dla dzieci niekarmionych piersią?

- Tego nie wiemy, gdyż za mało było przypadków zarażenia koronawirusem niemowlaków. Generalnie dzieci to nie jest ta grupa, którą koronawirus lubi - odpowidziała dr Górska-Kot.

Dziecko z astmą zaczyna kaszleć i kichać - czy to może być koronawirus?

Nie ma doniesień, że dzieci z astmą częściej chorują na koronawirusa. - W tej chwili nie ma jasnych rekomendacji, którym dzieciom powinniśmy robić badania w kierunku koronawirusa - poinformowała lekarka. Czy tylko tym, które mają objawy w postaci: gorączka, kaszel, duszność, czy też każdemu, kto ma cechy infekcji dróg oddechowych.

- Musimy kierować się zdrowym rozsądkiem, wyczuciem i wiedza lekarską. Na pewno dzieckiem, któremu trzeba wykonać badanie na koronawirusa, jest takie, które miało kontakt z osobą mającą potwierdzone zakażenie - dodała. - Obecnie możemy dzieciom pobierać badanie w kierunku koronawirusa na izbie przyjęć szpitala, ale musi to być specjalna izba, tak zwana cowidowa tylko dla takich dzieci. Jeżeli dziecko nie wymaga hospitalizacji, puszczamy je do domu. Hospitalizujemy dzieci tylko z potwierdzonym zakażeniem koronawirusowym - wyjaśniła.

Czy pies może lizaniem przenosić koronawirusa?

- Nic o tym nie wiemy. Są doniesienia, że być może w ślinie zwierząt domowych znaleziono koronawirusy, ale nic nie wiemy o tym, aby te zwierzęta transmitowały tę chorobę. Być może, że tak będzie, ale nie wiemy - powiedziała pediatra.

Co oznacza ogłoszenie pandemii koronawirusa?

Jak wyjaśniła dr Górska-Kot ogłoszenie pandemii oznacza, że cały świat jest w ryzyku zakażenia koronawirusem. Dla zwykłego człowieka taka decyzja niewiele oznacza. Dla lekarzy oznacza to zmianę kryteriów diagnostycznych. - Dopóki nie było pandemii, aby mieć podejrzenie zakażenia koronawirusem, musieliśmy mieć wywiad z kraju, gdzie ta epidemia występuje. Teraz tego już nie musimy mieć. Cały świat został objęty zakażeniem koronanwirusem, co oznacza, że cały świat jest skolonizowany koronawirusem - powiedziała.

Pediatra zaznaczyła, że codzienne rosnące liczby zarażenia koronawirusem są prawdopodobnie większe, gdyż nie każdemu wykonywane są testy.

- Być może wielu z nas nawet nie mając świadomości przeszło katar, kaszel, gorączkę i to była właśnie infekcja koronawirusowa - powiedziała pediatra. - Tylko przeszło ją w sposób łagodny, a nikt tego nie sprawdzał i nie badał. Dlatego nie spotykajmy się, bo być może ten niewielki katar, gorączka to koronawirus, który sprzedamy dalej następnej osobie, a ta kolejnej osobie może zarazić swoją mamę, a ta mama może umrzeć - przestrzegała.

Czy leki na odporność pomogą chronić się przed koronawirusem?

- Nie słyszałam informacji potwierdzających, że to coś ma nas chronić. W medycynie obowiązuje zasada primum non nocere - przede wszystkim nie szkodzić. Jeżeli ktoś będzie pił syropki, zioła herbatki i jeśli to nie szkodzi, bardzo proszę - powiedziała pediatra.

Dlaczego przejmujemy się koronawirusem, a nie grypą, na którą co roku umierają ludzie?

Zakaźność koronawirusa jest zdecydowanie większa nić grypy. Wirus rozprzestrzenia się bardzo szybko, dużo częściej dotyka starsze osoby i te osoby dużo częściej niż w przypadku grypy kończą tę infekcję zgonem - wyjaśniła lekarka.

- To jest dziwny wirus. W ciągu zaledwie trzech miesięcy został nim objęty cały świat i nie ma widoku, że to koniec epidemii, że przyjdzie ciepło i to się zmieni. Jesteśmy w trakcie epidemii, kolejnym krajem, więc wydaje się, że to dopiero się zaczyna - mówiła lekarka.

Zaznaczyła, że w przypadku grypy mamy lekarstwo na nią, możemy jej zapobiegać w postaci szczepionek, nawet donosowych, aby nie kłóć maluchów. W przypadku koronawirusa nie mamy lekarstwa i szczepionki.

Kiedy będą szczepionki na koronawirusa?

- Może początek przyszłego roku. Ale my nie wiemy wiele o tym wirusie. Nie wiemy, czy nie będzie mutował. Już wiemy, że są dwa jego szczepy, jeden bardziej agresywny, drugi mniej. Wówczas stworzenie szczepionki będzie dużo większym wyzwaniem - odpowiedziała pediatra.

Czy koronawirus wróci jesienią?

- On nas jeszcze nie opuścił, więc raczej zadałabym pytanie, czy jest szansa, że nas do jesieni opuści. Ale tego nie wiemy - powiedziała dr Górska-Kot.

Dr Aneta Górska-Kot jest ordynatorem Oddziału Pediatrycznego Szpitala Dziecięcego im. prof. Jana Bogdanowicza przy ul. Niekłańskiej w Warszawie.

Zobacz też:

 
Oceń artykuł

Ocena 6 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy