Na Podhalu wszyscy uczniowie wrócili do szkół
fot. Adobe Stock

Polacy się buntują. W tych miejscowościach WSZYSTKIE klasy wróciły do szkół!

Dyrektor jednej z placówek powiedział, że przez 38 lat swojej pracy nigdy wcześniej nie widział tak szczęśliwych uczniów.
Joanna  Biegaj
Na Podhalu wszyscy uczniowie wrócili do szkół
fot. Adobe Stock
W całej Polsce do szkół wrócili uczniowie klas 1-3. Na Podhalu jednak w szkolnych ławkach zasiadły też starsze dzieci. Rodzice zbuntowali się i wspólnie złożyli oświadczenia, że ich dzieci nie mają odpowiednich warunków do nauki w domu. Zdarzyło się to m.in. w szkołach podstawowych w Ostrowsku, Ludźmierzu i Krempachach.

„Mieli już dość tej zdalnej nauki”

Dyrektor ma obowiązek zapewnienia nauki dziecku w szkole, gdy nie ma ono do tego odpowiednich warunków w domu. Wystarczy złożenie odpowiedniego oświadczenia. Rodzice wykorzystali ten fakt i tłumnie złożyli takie oświadczenia u dyrektorów placówek.

„Mieli już dość tej zdalnej nauki. Byli na skraju wytrzymałości. Łącza internetowe się rwały, dzieciaki miały coraz większe zaległości. Umówili się, ruszyli szturmem na szkołę i złożyli nam takie oświadczenia. My ich nie sprawdzamy, bo to oni biorą odpowiedzialność za to, co podpisują. A że podpisała większość rodziców z klas 4-8, to mamy je teraz prawie wszystkie w szkole” – powiedziała osoba pracująca w sekretariacie szkoły w Ostrowsku.

Powrót do szkół już 5 tygodni temu

Na podstawie oświadczeń o braku odpowiednich warunków do nauki w trybie zdalny, najmłodsi uczniowie w Ludzimierzu wrócili jeszcze 5 tygodni przed świętami Bożego Narodzenia. Później naukę stacjonarną rozpoczęły kolejne roczniki. Sanepid skontrolował szkołę, czy przestrzegany jest reżim sanitarny. „Mamy dużą szkołę, z przestrzeganiem zaleceń sanitarnych nie mamy kłopotu” - powiedział dyrektor Edward Pazdur.

Z przestrzeganiem odpowiednich zaleceń nie ma problemu także szkoła w Krempachach. „Co miałam poradzić, jak mi rodzice przynieśli oświadczenia? Podważyć ich nie mam prawa, nawet jakbym wiedziała, że są lekko naciągane. To nie moje zadanie. Poza tym mamy dużą szkołę z czterema wejściami i 12 toaletami. Zalecenia sanitarne to dla nas nie problem” - powiedziała Lidia Kamoń, dyrektorka.

Problem pojawia się w małych szkołach

Duże szkoły nie mają problemów z przestrzeganiem zaleceń sanitarnych, pojawia się on jednak w małych placówkach, gdzie budynek nie jest przystosowany do tego typu wymagań. Jacek Zoń, dyrektor małej szkółki w Dębnie otrzymał oświadczenia od prawie wszystkich rodziców uczniów z klasy 6. Obawia się jednak, że gdy zgodzi się na ich powrót do szkoły, niedługo tego samego będą oczekiwać rodzice dzieci z innych klas.

„Tymczasem klasy 4 i 5 mają część łączonych lekcji, mamy siedem sal lekcyjnych i dziewięć oddziałów, wspólną toaletę tylko na parterze. O standardach sanitarnych w takich warunkach nie może być mowy. Nie wiem, jaką podejmę decyzję, ale jak się wszystkie szkoły naokoło otworzą, a wygląda na to, że tak się stanie, nie będę się wygłupiał i też tak zrobię” - powiedział dyrektor szkoły w Dębnie.

Brak zgody dyrektora

Zdarzają się jednak też takie sytuacje, że dyrektor nie wydaje zgody na powrót uczniów do szkół. Dzieje się tak w przypadku, gdy oświadczenie złoży zbyt mało rodziców z jednej klasy. Dalej prowadzone jest nauczanie zdalne, a ci uczniowie, którzy naprawdę nie mają warunków, by uczyć się w domu – korzystają ze świetlicy. 

Źródło: krakow.wyborcza.pl

Zobacz także: 
Redakcja poleca: Czy dziecko może nie chodzić do szkoły, tylko uczyć się w domu? - film
Nie podoba ci się klasyczny model edukacji? Wolałabyś, by twoje dziecko było traktowane indywidualnie? Masz dość szkolnych skostniałych zasad? Chciałabyś mieć większy wpływ na to, jaką wiedzę zdobywa dziecko? Zastanów się nad domową edukacją i obejrzyj film, na czym ona polega.
Oceń artykuł

Ocena 6 na 2 głosy

Zobacz także

Popularne tematy