czworaczki z Bydgoszczy już w domu
fot. screen/Facebook Czworaczki2020

Bydgoskie czworaczki urodzone podczas koronawirusa, w 31. tygodniu ciąży, są już w domu!

Urodziły się w czasie epidemii koronawirusa, a od tygodnia są już wszystkie w domu. Wzruszające słowa rodziców o maleństwach!
Agnieszka Majchrzak
czworaczki z Bydgoszczy już w domu
fot. screen/Facebook Czworaczki2020
Trzy dziewczynki i jeden chłopiec przyszły na świat 3 marca w Klinice Położnictwa, Chorób Kobiecych i Ginekologii Onkologicznej Szpitala Uniwersyteckiego im. dr. J. Biziela w Bydgoszczy. Poród nastąpił poprzez cesarskie cięcie w 31 tygodniu ciąży. Przez ponad miesiąc były pod opieką lekarzy neonatologów w szpitalu. Teraz już są w domu z rodzicami i starszą siostrzyczką. Zobaczcie, jak wygląda życie z czworaczkami urodzonymi w tak niełatwych czasach.

Nareszcie w domu!

Maleństwa urodziły się w czasie pandemii koronawirusa, dlatego pierwsze 40 dni życia spędziły z dala od swoich rodziców. Ze względu na wcześniejsze rozwiązanie ciąży musiały także przebywać w inkubatorach.

To był trudny czas dla ich rodziców, państwa Anny i Remigiusza Koców z Bydgoszczy. Przez około miesiąc nie mieli do dzieci dostępu. Najpierw szpital opuściły Olga i Marcelina, a dwa dni później do rodziny dołączyli Weronika i Dominik. Teraz cała rodzina jest już w komplecie!


Redakcja poleca: 10 pomysłów na sprawienie przyjemności dziecku w brzuchu (te rzeczy lubi najbardziej!)
Jeśli jesteś w ciąży, pewnie często zastanawiasz się, co teraz robi twoje dziecko w brzuchu. Może śpi, uśmiecha się, ssie kciuk albo nasłuchuje? Możesz zrobić mu wyjątkowy prezent, o ile wiesz, co sprawia mu największą radość.

Poród czworaczków w czasach zarazy

Ponieważ dzieci urodziły się w czasie epidemii koronawirusa, podczas pobytu w szpitalu nie mogły być przez nikogo odwiedzane. „W zasadzie nasza aktywność polegała głównie na dostarczaniu mleka mamy dla dzieci" – wspominają rodzice.

„Przez długi czas znaliśmy dzieci głównie ze zdjęć zrobionych przez personel neonatologii" – dodają. Podkreślają, że w przejściu tego trudnego czasu pomagała im świadomość, iż maleństwami opiekuje się bardzo profesjonalny zespół specjalistów z Kliniki Neonatologii szpitala im. dr. J. Biziela.

Koronawirus bardzo utrudnia życie

Koronawirus cały czas mocno komplikuje życie rodziny. Rodzice czworaczków przyznają, że nie mają możliwości kupienia pewnych rzeczy „na szybko". Większość zamówień robią w sklepach internetowych.

Z powodu obostrzeń epidemiologicznych rodzice nie mogą także skorzystać z pomocy innych osób, spoza rodziny. „Mamy jednak duże wsparcie od znajomych, którzy cały czas dzwonią, pytają, a nawet robią miłe niespodzianki, zostawiając pod drzwiami domu" – opowiadają.

„Dopiero teraz poznajemy nasze dzieci"

Ponad miesięczna rozłąka spowodowała, że tak naprawdę rodzice dopiero teraz mogą poznać maleństwa. „Stopniowo poznajemy je i uczymy się ich. Tego, które spokojniej reaguje na chwilowy brak mleka, jakie lubi sposoby trzymania, kładzenia w łóżeczku i tak dalej" – opowiada tata.

Sztab rodzinny pomaga w opiece nad czworaczkami

Rodzice przyznają, że opieka nad maleństwami chwilami jest bardzo trudna. „Bywają momenty, że każde z czworaczków płaczem domaga się jedzenia, albo na coś skarży" – opowiadają państwo Kocowie. Bywa też tak, że płacz jednego dziecka wybudza, na zasadzie domina, pozostałe dzieci. „To są trudne momenty, w których czasami niełatwo jest zdecydować się kim się zająć" – relacjonują.

W opiece nad maluchami rodzicom pomagają aktualnie babcie. „Z czasem będziemy musieli wypracować sobie pewne schematy działania itp., które pozwolą nam radzić sobie w mniejszym gronie osób opiekujących" – mówi Remigiusz Koc.
Rodzice przyznają, że jeszcze nie wiedzą jakiej pomocy będą potrzebowali. Nie można wykluczyć, że maleństwa będą potrzebowały rehabilitacji lub innej formy pomocy.

Na rodzeństwo czekała 3-letnia siostrzyczka

W domu, na swoje młodsze rodzeństwo, czekała trzyletnia Tosia. To nie jest łatwy moment dla dziewczynki, która od teraz musi dzielić się uwagą rodziców z aż czwórką rodzeństwa.

„Tosia ma 3 lata i bardzo stara się opiekować dzidziusiami" – mówią nam rodzice piątki dzieci. Jest bardzo zaaferowana sytuacją. Jednak widzimy, że bardzo doskwiera jej, że nagle straciła dziewięćdziesiąt procent uwagi ze strony rodziców" – dodają.

Anna i Remigiusz Kocowie przyznają, że pomimo tego, iż starają się tłumaczyć Tosi nową sytuację i poświęcają dziewczynce każdą wolną chwilę, trzylatce nie jest łatwo. Zwłaszcza że z powodu epidemii koronawirusa nie może chodzić do przedszkola i nie ma kontaktu z rówieśnikami.

„Aktualna sytuacja jest o tyle też trudna, że nie działa przedszkole, Tosia nie może też odwiedzać koleżanek. W tej sytuacji jest zmuszona być w domu, w którym większość osób załatwia przede wszystkim wiele spraw związanych z czworaczkami" – mówią rodzice.

Jeżeli jesteście zainteresowani wsparciem rodziców, a także wiadomościami z życia czworaczków to zachęcamy was do śledzenia ich fanpage'a Czworaczki 2020 na Facebooku.



Źródło: Facebook, pomorska.pl, se.pl

Zobacz także:
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy