Dziecko na basenie
fot. AdobeStock

Sopot: Musiała zapłacić, bo zbyt wolno ubierała niepełnosprawne dziecko

Matka 4-latka musiała zapłacić 23 zł za możliwość wejścia do szatni na kilkanaście minut, gdzie pomagała mężowi przebrać dziecko.
Dominika Bielas
Dziecko na basenie
fot. AdobeStock
Każdy rodzic wie, że wizyta na basenie to fajna zabawa dla malucha. Jak się przekonali rodzice 4-latka z Sopotu, może być jednocześnie nieprzyjemna dla dorosłych. Rodzice niepełnosprawnego chłopca chcieli zrobić przyjemność dziecku i zabrać go do sopockiego Aquaparku. Chłopcu rodzice wykupili bilet ulgowy, a tata mógł wejść za darmo jako opiekun osoby niepełnosprawnej. Para poprosiła, by mama mogła wejść w szatni, by tylko pomóc w przebraniu dziecka. Okazała się jednak, że robiła to zbyt wolno... i musiała za to zapłacić.

Przepisy to przepisy

Przygotować małe dziecko do pływania nie jest łatwo. Wiem, bo chodzę z córką na basen odkąd skończyła 2 miesiące i przez ostanie cztery lata przerabialiśmy osobiście różne sytuacje, ale i byłyśmy świadkami niejednego. Mimo iż chodzimy regularnie i naprawdę przebieranie się wychodzi nam bardzo sprawnie, to nie zawsze jest łatwo, bo jak każdy rodzic wie, dziecko czasem ma swoje zdanie. Każdy rodzic, który był choć raz na basenie także wie, że często w szatniach brakuje odpowiednich udogodnień. Zdecydowanie trudniejsze zadanie mają rodzice dzieci niepełnosprawnych. Sprawa się komplikuje, szczególnie gdy nie ma choćby przewijaków. Wąska ławeczka nie sprzyja sprawnemu przebraniu dziecka niemowlaka, czy też niepełnosprawnego dziecka.

Zapraszamy do wypełnienia ankiety dla czytelniczek mamotoja.pl! Kliknij w grafikę:


Ponieważ chłopiec, o którym mowa nie porusza się sam i komunikuje się w sposób ograniczony, rodzice poprosili, by do szatni mógł wejść dodatkowy opiekun. Jak tłumaczy para, w szatni nie było przewijaka, więc jedyną alternatywą jest przebranie dziecka w dwie osoby. Można się domyślić, że zrobienie tego nawet w dwie osoby w określonym czasie nie jest łatwe. Pracownicy jednak wyjaśnili, że kobieta musi kupić bilet za 23 zł i jeśli zdąży w 10 minut, to zwrócą jej pieniądze. Okazało się, że matka chłopca była jednak "zbyt wolna" i pojawiła się przy kasie "dopiero" po 12 minutach... więc obsługa (zgodnie z umową) nie zwróciła pieniędzy. Sopocki aquapark nie ma sobie nic do zarzucenia i zasłania się regulaminem, który obowiązuje wszystkich. Biuro Obsługi Klienta sopockiego aquaparku odmówiło również uznania reklamacji, a w oficjalnym piśmie napisano m.in., że regulamin basenu pozwala na bezterminową opiekę nad niepełnosprawnym dzieckiem do 16. roku życia, ale tylko jednej osobie, która - poza zakupem biletu dla dziecka (ulgowego) - otrzymuje darmową wejściówkę bez limitu czasowego.
Redakcja poleca: Czy popierasz protest rodziców dzieci niepełnosprawnych? [SONDA ULICZNA]
Zapytałyśmy przechodniów o bardzo gorący społecznie problem pomocy państwa dla rodziców dzieci niepełnosprawnych i ich protestu w Sejmie. Jesteście ciekawe, co mieli do powiedzenia? Zobaczcie sondę!

Gdzie podziała się empatia?

Para swoją historię opowiedziała portalowi Trójmiasto.pl, a cała sytuacja wywołała lawinę komentarzy w internecie. Zdania na ten temat są podzielone. Część osób uważa, że stało się bardzo dobrze, gdyż decydując się na korzystanie z tego ośrodka, zgodzili się z regulaminem basenu. Są i tacy, dla których bezduszne przepisy stanęły ponad ludzkim podejściem do drugiego człowieka. Wszakże nikt nikogo nie chciał oszukać, a kobieta spóźniła się jedynie o 2 minuty...

A jakie jest wasze zdanie? Napiszcie w komentarzach.

Źródło: Trójmiasto.pl

Zobacz także:
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy