zakupy z dziećmi
fot. fotolia

Chciałam tylko kupić buty dla moich dzieci! Teraz wiem, jakie błędy popełniłam - felieton matki

Garderoba dynamicznie rosnącego malucha wymaga wiosennej wymiany? Czeka cię więc wyzwanie – zakupy z dzieckiem! Gratulacje, jeśli przetrwasz to w spokoju!
Marta Kabulska
zakupy z dziećmi
fot. fotolia
Pierwszy słoneczny dzień tego roku przynosi zaskoczenie (jak co sezon) – moje dzieci nie mają w czym chodzić! 

Wyzwanie nr 1 – dotarcie z dziećmi do przystanku

- Jak to za małe? Przecież kupowałyśmy je na koniec jesieni?! Te buty nie mogą być za małe! - wołam, jak oszalała. Przymierzamy, sprawdzam - jednak są za małe.
- Ubierzcie się, bo zaraz idziemy na zakupy po wiosenne buty dla was! - wołam do moich 3 córek – Tylko nie zakładajcie kozaków, bo za oknem upał! - dodaję. Szybko przekonuję się, że nie powinnam tego dopowiadać.

Po 10 minutach spaceru na przestanek autobusowy Alicja zaczyna iść z prędkością żółwia bądź ślimaka.
- Pośpiesz się! Jak się spóźnimy, będziemy czekać pół godziny na kolejny autobus! - wołam, oglądając się na ociągającą się Alicję.
- Mamo, mam za małe buty, nie mogę iść. 
- To po co je założyłaś ??? - pytam, jakbym zapomniała, że dodałam "nie zakładaj kozaków".
- Szybciej, szybciej! - powtarzam do Julii, która postanawia również przeistoczyć się w żółwia i przejść do drużyny Alicji opóźniającej wyścig do autobusu.
- Mamo, ja już nie mam siły iść dalej. Nie chcę iść! - woła zmęczona Julia.
- Mamo, bolą mnie nogi! - jęczy Alicja.
Tylko Nel kroczy w moim tempie, a może to dlatego, że trzymam ją za rękę i ciągnę za sobą?

Spocona, zdyszana, zdenerwowana docieram wraz z córkami na przystanek autobusowy. Tłum ludzi na przystanku świadczy o tym, że zdążyłyśmy! Czekamy minutę, drugą trzecią...
- Mamo, gorąco mi! - woła jedna przez drugą... Faktycznie zrobiło się potwornie gorąco, więc rozbieram dzieci z kurtek i dźwigam je sama.
Czwarta, piąta minuta... autobusu wciąż nie ma. Spóźnia się lub wcale nie przyjedzie :-/
- Mamo, kazałaś nam się tak spieszyć, a teraz musimy czekać! 
O ja niedobra matka nie przewidziałam, że tym razem autobus, który zwykle przyjeżdża za wcześnie, postanowił się spóźnić!
30 jęków później i 20 marudzeń podjeżdża autobus.  
Redakcja poleca: Piniata – jak ją zrobić? Instrukcja krok po kroku (film)
Piniata to coraz popularniejszy element dziecięcych przyjęć. Przedstawiamy prosty sposób, jak samodzielnie zrobić efektowną piniatę. Choć nie jest to skomplikowane, warto zabrać się do pracy z odpowiednim wyprzedzeniem, aby piniata zdążyła wyschnąć.

Wyzwanie nr 2 – kupienie butów

Sklep wypełniony jest matkami z dziećmi. Wszystkie, jak ja liczą (zupełnie niesłusznie) na szybkie zakupy z dzieckiem. 
  • Pierwsza porażka – czekanie na obsługę.
  • Druga porażka – buty, które podobają się moim córkom, nie występują w ich rozmiarach, buty które są w ich rozmiarach, nie podobają się im.
  • Trzecia porażka – przenosimy się do sklepu obok, w którym... wykupiono wszystkie dziecięce wiosenne buty (jest dopiero 11.00)!
  • Czwarta porażka – następny sklep: jedna z moich córek przymierza wszystkie istniejące buty – wszystkie są złe. Córka w za małych butach nie przymierza niczego, bo ona chce tylko jeden, jedyny niedostępny i drogi model, którego nie można nigdzie dostać. Ku mej uciesze, córka nr 3 bierze pierwsze lepsze trampki i chce je mieć. Uff! Może ten dzień nie będzie taki zły - zdążyłam pomyśleć i zaraz tego pożałowałam.
  • Piąta porażka – największa – wychodzimy ze sklepu i... córka w za małych butach idzie bez butów. Córka "wszystko złe" chce jeść. Córka w nowych trampkach chce siusiu. Wszystko na JUŻ!

Kupowanie butów z dzieckiem okupione jest moim potem i zdartym gardłem. Tak, krzyczę. Nie, nie na dzieci, lecz w powietrze, wyrzucam w świat moją frustrację, którą rozumie każda z matek spotkanych w sklepie. 
Przed kolejnymi zakupami z dziećmi wypiję litr melisy, przez pół roku będę uczęszczała na jogę i może kupię sobie stopery, tak na wszelki wypadek. 

Czy to tylko moje zakupy tak wyglądają? Piszcie w komentarzach.

PS. Po kilku głębszych oddechach opanowałam sytuację, skapitulowałam dzieci obiadem w IKEA i w ostatnim napotkanym sklepie kupiłam im buty, o których marzyły. Przeżyłam kolejne zakupy z dziećmi bez uszczerbku na zdrowiu. Brawo Ja! Brawo wszystkie matki!

Zobacz też:
Wyścig mam po promocje, czyli coroczna walka w dyskoncie
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy