Chwyt Kristellera stosowany podczas porodu
fot. Fotolia

Kobieta zmarła przez chwyt Kristellera. Mąż żąda 3 milionów zadośćuczynienia

"Zadośćuczynienie to rekompensata za krzywdę, cierpienia i ból doznane w wyniku porodu" – mówi reprezentantka rodziny zmarłej. Tą historią żyła cała Polska!
Hanna Szczesiak
Chwyt Kristellera stosowany podczas porodu
fot. Fotolia
Rozpoczęła się walka o odszkodowanie dla rodziny kobiety, która zmarła w czasie porodu w poznańskim szpitalu przy Polnej.

Rodzina pacjentki żąda zadośćuczynienia

W 2009 roku do Ginekologiczno-Położniczego Szpitala Klinicznego przy ulicy Polnej w Poznaniu trafiła 34-letnia Lucyna Kardasz. Kobieta była w drugiej ciąży, spodziewała się córeczki. Aby przyspieszyć poród, jeden z lekarzy wykonał tzw. chwyt Kristellera, używając do tego przedramienia. Po zastosowaniu manewru doszło do pęknięcia macicy i kobieta wykrwawiła się na śmierć. Jej nowo narodzona córeczka zachłysnęła się krwią i również zmarła. Rodzina kobiety, mąż i osierocona córka, domagają się od szpitala zadośćuczynienia w kwocie 3 milionów złotych. Szpital zgodził się negocjować żądaną kwotę.
Redakcja poleca: Jak wygląda sala porodowa - film
Zwiedzamy porodówkę razem z położną - zobacz, jak wygląda łóżko porodowe, worek sako i kącik noworodkowy.

Co to jest chwyt Kristellera?

Chwyt Kristellera to manewr położniczy polegający na mechanicznym wyciskaniu dziecka z łona matki poprzez uciskanie dłońmi dna macicy. Chwyt nie jest prawnie zakazany, jednak w wyniku jego zastosowania może dojść do pęknięcia macicy, krwotoku wewnętrznego i śmierci. Chociaż nie wiadomo, czy wykonanie chwytu było bezpośrednią przyczyną śmierci pani Lucyny i jej dziecka, w 2015 roku położnik i asystująca mu położna zostali skazani na dwa i trzy lata pozbawienia wolności. Dostali również dwuletni zakaz wykonywania zawodu. W grudniu 2016 roku sąd zmienił wyrok i skazał jedynie lekarza-położnika, zasądzając karę dziesięciu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu i roczny zakaz wykonywania zawodu.

Manewr wciąż w użyciu

Kilka miesięcy temu, pod jednym z naszych artykułów o chwycie Kristellera, jedna z naszych czytelniczek napisała taki komentarz:
  • "Po niemal 20 godzinach porodu, zwlekaniu z zalecanym CC, z braku innego pomysłu i krytycznej już sytuacji zastosowano u m nie chwyt w akcie chyba desperacji! Było przy mnie 3 ginekologów i 3 położne. Nacięcie 8 cm, dwa pęknięcia. Nikt słowem mnie o zgodę nie pytał. Synek urodził się blady, owinięty pępowiną, nie płakał... a ja straciłam przytomność. TRAUMA do końca życia. Rodziłam w Klinice w Poznaniu na ul. Polnej".
Nie wiemy, kiedy nasza czytelniczka rodziła, jeśli jednak po 2009 roku, oznacza to, że w poznańskim szpitalu lekarze wciąż używają rękoczynu Kristellera, mimo tragedii, do jakiej tam doszło.

Apelujemy do was, bądźcie świadome swoich praw! Nie pozwólcie lekarzom na wykonanie chwytu Kristellera przy waszym porodzie!

Zobacz także: Tak lekarze robią krzywdę rodzącym kobietom!

Źródło: poznan.wyborcza.pl
Oceń artykuł

Ocena 3 na 5 głosy

Zobacz także

Popularne tematy