noworodek, poród

Co czuje dziecko podczas narodzin

Co czeka ciebie i dziecko podczas porodu? Jak noworodek odczuwa skurcze porodowe i jak przeżywa moment narodzin?
noworodek, poród
Czeka was niedługo kilkanaście godzin wspinaczki na Mount Everest! Bo właśnie do takiego osiągnięcia porównywany jest poród drogami natury. Nic dziwnego, że zastanawiasz się, jak długo to będzie trwało, czy wytrzymasz ból, co możesz zrobić, żeby było łatwiej. Podobnie kombinuje maluszek. Tylko że on kieruje się instynktem. Dzięki niemu wie, jak w tej ważnej chwili pomóc i sobie, i tobie. Zdradzimy ci, co wtedy przeżywa.

Przygotowania
W ostatnim trymestrze dziecko czeka ważna praca. Sześć–osiem tygodni przed spodziewanym terminem porodu musi obrócić się główką do dołu. Ale są maluchy, które – nie wiadomo dlaczego – czekają z tym prawie do ostatniej chwili. Im dłużej zwlekają, tym jest to trudniejsze lub wręcz niemożliwe do wykonania. To właśnie od ułożenia dziecka w macicy zależy w dużej mierze przebieg porodu. Najkorzystniej jest, gdy maluch ma buzię skierowaną w stronę twojej kości ogonowej. Wtedy jego główka najlepiej dopasowuje się do kanału rodnego. Poród trwa krócej, jest łatwiejszy i mniej bolesny. Ale nawet gdy smyk leży inaczej, np. pupą do dołu (ułożenie pośladkowe), poród naturalny może się odbyć. Wielu lekarzy do tego zachęca, uważając, że narodziny drogami natury są dla dziecka korzystniejsze. Natomiast absolutnym wskazaniem do cięcia cesarskiego jest ułożenie poprzeczne.

Trening z amortyzacją
Profesor Nicholas Fink, położnik, porównał przeżycia rodzącego się dziecka do przebywania w dużym rękawie ciśnieniomierza, który rytmicznie zaciska się i rozluźnia wokół całego ciałka malca. Dla dziecka mającego dobrze rozwinięty zmysł czucia jest to spory stres. Na szczęście około 38. tygodnia ciąży pojawiają się tzw. skurcze przepowiadające. Maleństwo odczuwa je słabiej niż późniejsze skurcze porodowe (ucisk amortyzują wody płodowe) i może się przygotować do tego, co dopiero ma nadejść. To dzięki temu, gdy zacznie się poród, dziecko nie przestraszy się ściskania i ogromnej siły mięśni twojej macicy.

Robi się ciasno
Pierwsze skurcze spychają malca do kanału rodnego, kolejne (częstsze i dłuższe) ułatwiają napieranie główki na szyjkę macicy i wchodzenie jej do ciasnej pochwy. To dla was obojga tytaniczny wysiłek. Dziecko przeciska się, odpowiednio ustawia barki, by wydostać się na zewnątrz. Wykonuje kilka zwrotów, dopasowując się do kształtu i wygięć kanału rodnego. Jeśli twoja kość ogonowa odgina się wtedy ku tyłowi (gdy uklękniesz albo kucniesz), przestrzeń ta robi się większa. Niektórzy psychologowie prenatalni (specjaliści zajmujący się emocjami dziecka przed narodzinami) przypuszczają, że maleństwo czuje ból. Jednak ten wysiłek bardzo mu się przyda. Pomaga organizmowi przygotować się do życia w nowych warunkach, stymuluje produkcję hormonów stresu, które ułatwią dziecku adaptację w nowym środowisku, a później pomogą radzić sobie w sytuacjach stresowych.

Głęboki masaż
Skurcze to również specyficzny rodzaj głębokiego masażu – intensywnie pobudza on organy wewnętrzne dziecka, co ułatwi im pracę po narodzinach. Silna stymulacja czuciowa i ruchowa pomaga w rozwoju komórek nerwowych i udoskonalaniu połączeń między nimi. A produkowane w chwilach stresu hormony szczególnie korzystnie oddziałują na drogi oddechowe maleństwa. Pomagają we wchłanianiu nadmiaru płynu, jaki się w nich zbiera, i przyspieszają dojrzewanie pęcherzyków płucnych. Ostatecznie nadmiar tej wydzieliny zostaje wyciśnięty, kiedy maluch przeciska się przez pochwę.

Chwilowy brak tlenu
Za każdym razem, gdy ty odczuwasz bolesny skurcz, dziecko czuje dyskomfort, jego serce bije wolniej. Czasem maleństwo zastyga w bezruchu. Tak reaguje na stres. Wywołuje go nie tylko ucisk w kanale rodnym. Podczas skurczu zmniejsza się ilość krwi przepływającej przez łożysko i pępowinę, więc dochodzi do krótkotrwałego niedotlenienia dziecka. Nie obawiaj się, ono umie sobie z tym radzić – uruchamia specyficzny program ratunkowy. Gdy tlenu jest mniej, organizm maluszka wydziela potężną ilość hormonów stresu, ale w innych proporcjach niż u dorosłych. Nie przyspieszają one tętna, nie podnoszą ciśnienia krwi, nie pobudzają do aktywności. Przeciwnie – zmniejszają dopływ krwi do kończyn, mięśni i mniej ważnych narządów, a kierują ją do mózgu i serca. W ten sposób dziecko chroni się przed negatywnymi skutkami niedotlenienia. Zaoszczędza też energię potrzebną na koniec porodu. Pomóż mu, oddychając głęboko między skurczami, rozluźniając mięśnie brzucha, krocza, twarzy.

Moment strachu
Przez cały poród najsilniejszy nacisk skierowany jest na główkę dziecka. Jako część ciała o największym obwodzie, toruje ona drogę. Górna i tylna jej strona jest na to przygotowana. Na tej powierzchni skóry dziecko nie odczuwa bólu! W ostatniej chwili, gdy główkę ciasno otaczają mięśnie pochwy, malec może przeżywać lęk. Uruchamia to produkcję adrenaliny, która daje doping do ostatecznego wysiłku. Plastyczne ciemiączka pozwalają główce dopasować się do małego przejścia. Twoje tkanki maksymalnie się rozciągają. W końcu ból ustępuje (nawet gdy masz nacinane krocze, nie czujesz tego) – tak działa silny ucisk główki.

Euforia na finał
Pępowina przecięta, maluch nabrał pierwszy haust powietrza, witając świat głośnym krzykiem lub kwileniem. Możecie mocno się przytulić.
Teraz przekonasz się, że stres malca podczas porodu przynosi korzyści. Powstałe pod jego wpływem hormony będą krążyć we krwi dziecka przez co najmniej dwie godziny. Wraz ze zgromadzonymi wcześniej zapasami energii i glukozy, a także przekazanymi przez twój organizm endorfinami (czyli znieczulającymi ból hormonami szczęścia) dodadzą maleństwu sił, ożywią jego reakcje. Pobudzą również przemianę materii, pomagając dziecku utrzymać ciepłotę ciała.

Ukryte wspomnienia
Kanadyjski psycholog, dr Thomas Verny, podkreśla, że narodziny to emocjonalny i fizyczny szok, który pozostaje w dziecku na zawsze. Dlaczego więc tego nie pamiętamy? Okazuje się, że mózg maleństwa zapomina o tych przeżyciach pod wpływem oksytocyny wydzielanej przez organizm rodzącej mamy. Ale doświadczenia zapisane w podświadomości pozostają. Zakamarki pamięci przechowają też wspomnienia czułych pocałunków witających maluszka na świecie...


RADY DLA TATY
Twoja ukochana cię potrzebuje Mężczyźnie obecnemu przy porodzie może być trudno zrozumieć, co dzieje się z kobietą, z jej emocjami. Ale bądź cierpliwy, wyrozumiały. Twoja partnerka podczas porodu potrzebuje:
- Czasu. Każdy poród przebiega inaczej. Może trwać krócej albo dłużej, być bardziej lub mniej intensywny, różnie odczuwany.
- Komfortu. Pomyśl, na co twoja żona jest szczególnie wrażliwa. Na hałas, zimno, samotność? Gdy wiesz, jak jej pomóc, czujesz się pewniej w kontaktach z personelem.
- Bezpieczeństwa. Niektórym kobietom pomagają znajome zapachy (np. zabrany z domu jasiek), większości – bliskość ukochanej osoby. Łatwiej im się rozluźnić.
- Intymności. Czasem wystarczy zasłonić okno i zamknąć drzwi na korytarz. Gdy kobieta nie czuje się obserwowana, jest rzadko niepokojona, może skoncentrować się na skurczach i poddać ich rytmowi.
- Skupienia. Jej ciało wie, jak rodzić. Ale instynktowne zachowanie ułatwiające poród jest możliwe, gdy wyłączy się myślenie, wstyd, skrępowanie. Nie analizuj z nią, co i jak robić. Po prostu bądź.


Bede mama

 
Redakcja poleca: Poród z partnerem – film
Każda kobieta obawia się porodu. Czy warto przeżyć to wydarzenie razem z partnerem? Odpowiada nasz psycholog Adriana Klos.
Oceń artykuł

Ocena 6 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy