29-miesięczne dziecko myśli
fot. Panthermedia

Co wpływa na sukcesy szkolne dziecka?

Dlaczego jednym dzieciom nauka idzie jak z płatka, a innym sprawia trudności? Co zrobić, by maluch wykorzystał swój potencjał?
Beata Turska
29-miesięczne dziecko myśli
fot. Panthermedia
Chcemy, żeby nasze pociechy nie miały z nauką żadnych problemów. Liczymy na pochwały, nagrody, a w szkole na piątki i szóstki, marzymy o świadectwach z czerwonym paskiem. Gdy coś idzie nie tak, mówimy dziecku, by wzięło się do roboty. Ale to nie zawsze wystarcza. Bo na to, jak malec radzi sobie z nauką, składa się wiele rzeczy.

Wrodzone zdolności dziecka

Każdy z nas przychodzi na świat z określonym potencjałem umysłowym. Wśród cech, które dziedziczymy (badacze spierają się, w jakim stopniu), jest poziom inteligencji. Definiuje się ją na wiele sposobów, jednak generalnie to sprawność umysłu, szybkość myślenia, zdolność kojarzenia faktów, wyciągania wniosków, rozwiązywania problemów. Profesor Edward Nęcka, psycholog, który zajmuje się tą dziedziną, ujmuje to tak: mózgi ludzi inteligentnych „działają szybciej, sprawniej przewodzą impulsy, pracują dokładniej, są bardziej odporne na zakłócenia i bardziej energooszczędne” (cyt. za: „Charaktery”). Tym ludziom nauka przychodzi łatwiej, bo mają do dyspozycji sprawne „narzędzie” pracy.

Współcześni psychologowie wyróżniają wiele rodzajów inteligencji, np. matematyczną, słowną, twórczą. Można więc mieć kłopoty z podstawowymi działaniami matematycznymi, za to świetnie radzić sobie z ubieraniem myśli w słowa czy mieć zdolności do języków. Coraz więcej mówi się także o znaczeniu inteligencji emocjonalnej. Jak się okazuje, życiowy sukces w dużej mierze zależy właśnie od niej. Człowiek obdarzony wysokim poziomem tej inteligencji lepiej rozumie siebie i innych, więc łatwiej mu zdobywać sympatię i autorytet, radzić sobie ze złością, tremą, zniechęceniem.
Redakcja poleca: Co myślisz o tym, aby dzieci uchodźców nie uczyły się w polskich szkołach? [SONDA ULICZNA]
Zapytaliśmy przechodniów, co myślą o pomyśle, aby dzieci uchodźców nie mogły się uczyć w polskich szkołach. Sonda pokazuje, na ile jesteśmy tolerancyjnym narodem!

Cechy charakteru dziecka

Z nauką najlepiej radzą sobie dzieci zrównoważone, spokojne i pogodne. Są chętne do pracy i sprawiają miej kłopotów niż ich ekspansywni, ciekawscy i bardzo aktywni rówieśnicy. Pokazują się z lepszej strony niż dzieci wycofane i tak ciche, że często przestaje się je zauważać. Czy to oznacza, że te ekspansywne lub wycofane są mniej zdolne? Nie! Po prostu trudniej się z nimi pracuje. W nauce pomagają też takie cechy, jak: systematyczność, cierpliwość, wytrwałość – w dużej mierze dziedziczne. Ale wiele też można u dziecka „wypracować”!

Dojrzałość szkolna dziecka

Wysoka inteligencja i zrównoważony temperament mogą nie wystarczyć, jeśli dziecko nie dojrzało do szkoły. Na tzw. dojrzałość szkolną składa się dojrzałość fizyczna (w tym wystarczająca sprawność rączki), umysłowa (m.in. zdolność koncentracji) i społeczna (umiejętność przestrzegania szkolnych reguł, współdziałania z innymi). Większość dzieci osiąga ją około 6.-7. roku życia. Jednak nie wszystkie, bo nie pochodzimy z jednej fabryki śrubek. W dodatku do jednej klasy idą dzieci urodzone w styczniu i te z grudnia, a to różnica w tym wieku. Dlatego licz się z opinią psychologa i nie puszczaj sześcioletniego dziecka na siłę do szkoły.


Niedosłuch, dysleksja, anemia a inteligencja dziecka

Bywa, że przyczyna przedszkolnych kłopotów jest banalna: maluch ma lekki (np. spowodowany zgromadzonym w uszach płynem) niedosłuch albo jest krótkowidzem. Wystarczą okulary lub odpowiednia kuracja, by wszystko wróciło do normy. Naukę mogą utrudnić różne schorzenia (np. anemia, alergia) czy niewłaściwy tryb życia (późne chodzenie spać, ciągły pośpiech, nieuregulowany tryb dnia). Z badań wynika, że nawet co dziesiąty uczeń ma problemy z nauką przez dysleksję, dysgrafię, dyskalkulię czy dysortografię (u dzieci w tym wieku nie stawia się diagnozy, można mówić, że należą do grupy ryzyka). Takie maluchy są często ponadprzeciętnie inteligentne (dyslektykiem był m.in. Albert Einstein), jednak kłopoty z pisaniem, czytaniem czy liczeniem utrudniają im naukę i podkopują wiarę we własne siły. W efekcie osiągają coraz gorsze wyniki i są coraz bardziej sfrustrowane.  

Wiele zależy od mamy dziecka

Twój malec jest nie tylko uczniem. Niezależnie od tego, jak mu idzie w przedszkolu czy zerówce, potrzebuje twojej akceptacji, miłości i mądrej pomocy.
- Nie demonizuj drobnych problemów. Ale też ich nie lekceważ, by się nie nawarstwiały. Porozmawiaj z wychowawczynią, jak maluchowi pomóc. 
- Pomagaj dziecku, ale go nie wyręczaj. Gdy czegoś nie rozumie, naprowadzaj je na właściwy trop, zamiast dawać gotowe rozwiązania, np. nie rysuj za nie szlaczków.
- Pamiętaj, brzdąc uczy się nie tylko w szkole. Baw się z nim, zabieraj na wycieczki, czytajcie książki, dużo z nim rozmawiaj, pozwól mu szaleć na placu zabaw – to także przekłada się na sukcesy.
- Szanuj opinie dziecka, nawet gdy wydają ci się naiwne. Licz się z jego zdaniem, by nie bał się go wyrażać i czuł, że je bardzo cenisz.

Kto wspiera dziecko, ten pomaga osiągnąć sukces w nauce

Nie planuj malcowi kariery, ale wierz w niego. Nie mów o nim, że jest mało bystry. Takie słowa są jak samosprawdzające się proroctwo. Pod koniec lat sześćdziesiątych XX wieku amerykański psycholog Robert Rosenthal zbadał uczniów pewnej szkoły, a potem wskazał nauczycielom tych, którzy według niego zrobią największe postępy (w rzeczywistości wybrał tych „zdolnych” losowo). Pod koniec roku szkolnego okazało się, że wybrane przez niego dzieci zrobiły największe postępy, a w dodatku ich poziom inteligencji (badany obiektywnym testem!) wzrósł o 10 do 30 punktów! Cud? Nie. Nauczyciele nieświadomie traktowali je inaczej (zasugerowani opinią psychologa), bardziej w nich wierzyli, więcej od nich wymagali, częściej chwalili, zachęcali, co wpłynęło na ich rozwój i poczucie własnej wartości, wiary w siebie. Niestety działa to także w drugą stronę: ktoś z opinią mało zdolnego jest traktowany trochę po macoszemu. I w końcu mniej osiąga... Pamiętaj jednak, żeby nie stawiać poprzeczki zbyt wysoko, bo dziecko może po prostu nie być w stanie spełnić twoich oczekiwań. A stąd już tylko krok do frustracji i utraty wiary w siebie.

(Na podstawie książki „Psychologia i życie” Philips G. Zimbardo)

 
Oceń artykuł

Ocena 6 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy