Magda Gendźwiłł, blog Crust&Dust

Gotuj szybkie i zdrowe dania – radzi Magda z Crust&Dust

Jej motto to gotować zdrowe i szybkie danie. Szybkie, bo sporo pracuje. Zdrowo, bo inaczej nie potrafi, a do tego takie właśnie gotowanie wymusza na niej m.in. choroba córki (ma atopowe zapalenie skóry). Oto twórczyni bloga "Crust&Dust", która opowie, co trzeba zrobić, by w kuchni być szybkim i niekoniecznie wściekłym.
Tatiana Audycka-Szatrawska
Magda Gendźwiłł, blog Crust&Dust
Ci, którzy znają "Crust&Dust", natychmiast sprostują, że za blogiem kryją się tak naprawdę dwie osoby – Magda i Adam Gendźwiłłowie. Razem gotują, piszą i robią zdjęcia. Nadal tak jest, choć od pewnego czasu, jak przyznaje Magda, blog to jej obowiązek, a właściwie już praca.

– Założyliśmy "Crust&Dust", bo chcieliśmy ułatwić znajomym korzystanie z naszych przepisów. Podobało im się to, że gotujemy smacznie, że recepty na nasze dania sprawdzą się w każdej kuchni. Dlatego zamiast rozsyłać je mejlem, zaczęliśmy umieszczać je w jednym miejscu – mówi Magda Gendźwiłł. Szybko jednak się okazało, że czytają go nie tylko ci, których znamy.

Wtedy to była jeszcze zabawa. Wszystko się zmieniło się, gdy "Crust&Dust" trzy lata temu zdobył tytuł "Blog roku". Dzisiaj Magda nie tylko gotuje i pisze, ale też prowadzi warsztaty (m.in. z kuchni amerykańskiej) i organizuje wycieczki kulinarne dla obcokrajowców, którzy chcą poznać, co jedzą Polacy. To jej praca, wszystko kręci się wokół jedzenia.

Kuchenne korzenie

Gotowanie Magdy Gendźwiłł nie wzięło się znikąd. W jej rodzinnym domu gotowało się dosłownie... wszystko. – To było koszmarne, bo nie chodziliśmy nigdzie, nawet na lody, bo moja mama uważała, że lepiej zrobić je w domu. Wtedy tego nie rozumiałam, teraz sama tak robię. No, może nie piekę chleba, ale lody to specjalność naszego domu.

Z dobrodziejstw domowej kuchni korzysta pięcioletni Franek i młodsza o półtora roku Tosia. Niestety, kilka miesięcy temu okazało się, że córeczka Magdy i Adama ma atopowe zapalenie skóry. Podpowiedziano im, by zaczęli inaczej gotować dla Tosi. Bez cukru, pszenicy... – Taka zmiana diety może być dla kogoś rewolucją, na szczęście nie wywróciła naszego domowego jadłospisu do góry nogami. Już jedliśmy zdrowo, musieliśmy tylko lekko zmodyfikować nasze menu.
Redakcja poleca: Kiedy zrobić test ciążowy najwcześniej?
Na pytanie, kiedy zrobić test ciążowy najwcześniej, nie ma jednoznacznej odpowiedzi – choć testy można robić już 10 dni po zapłodnieniu, to nawet pozytywny wynik nie będzie oznaczać, że ciąża przetrwa parę kolejnych dni. Aby wiarygodnie potwierdzić ciążę, trzeba wstrzymać się nawet dłużej niż 2 tygodnie od zapłodnienia.

Jemy to, co Tosia

Zmodyfikować, czyli zamienić pszenną mąkę na gryczaną, kukurydzianą, ryżową, a także znaleźć produkty, które zastąpią cukier, wprowadzić do jadłospisu kaszę... – Nie gotujemy osobno dla Tosi. Wszyscy jemy to, co ona. Choć od czasu do czasu córka dostaje coś swojego, a my swojego. Albo kiedy śpi, to pieczemy dla siebie placki z pszennej mąki.

A co Tosia je w przedszkolu? – Przynosi ze sobą swoje jedzenie. Dostaje w pojemnikach drugie śniadanie, podwieczorek, w termosie pierwsze i drugie danie. Początkowo, by to wszystko przygotować, musieliśmy wstawać o piątej rano. To było okropne, bo zamiast przytulać rozespane dzieci, my przygotowywaliśmy posiłki dla córki. Dlatego wycwaniliśmy się, zaczęliśmy ułatwiać sobie życie.

Niektóre triki już mieli opanowane do perfekcji, inne wprowadzili, by ułatwić sobie życie. Oto, co można zrobić, by gotować zdrowo i krótko, czyli spędzać jak najmniej czasu w kuchni:

Planowanie

– To najważniejsze, by wiedzieć, co będziemy jeść przez najbliższe dni, tydzień. Gdy już wiem co, to wypisuję potrzebne produkty. Zakupy robimy raz–dwa razy w tygodniu. Kartkę z tygodniowym menu przypinam do lodówki. Na pierwszy ogień idą te produkty, które mogą szybko się zepsuć. Nie lubię marnować jedzenia, dlatego jeśli widzę, że coś zaraz wyjdzie z lodówki, od razu to zagospodarowuj. Przykład? Szpinak to warzywo, które szybko się psuje. Gdy zaczyna już więdnąć, miksuję go, ładuję do foremek od lodu i zamrażam. Nie nadaje się do blanszowania, ale do makaronu, zapiekanki czy naleśników już tak. Czasem robię ze szpinaku ciasto, jak marchewkowe. Jest zielone i pachnie trochę trawą – mówi Magdy Gendźwiłł.

Myślenie strategiczne

– W niedzielę gotujemy gar wywaru. Porcjujemy go albo trzymamy w lodówce lub zamrażamy. Piętnaście minut potrzebuję, by przygotować później zupę z warzyw, jakie się chce. Gotujemy więcej kaszy, bo jednego dnia to będzie główny dodatek do obiadu, drugiego wrzucimy do zupy. Gdy piekę mięso czy ciasto, wrzucam do piekarnika paprykę lub buraki. Później upieczone szatkuję, robię jarzynkę, wrzucam do zupy albo kładę na kanapkę. Mogę przewidzieć, co będzie mi potrzebne w tygodniu, bo przecież mam plan.

Uproszczone przepisy

– Któregoś dnia odkryliśmy, jak fantastycznym daniem są brokuły i łosoś ugotowane na parze. Że często takie proste dania są smaczniejsze, lepsze. Dlatego teraz gotujemy wymyślne dania czy też wymagające czasu tylko w niedzielę, gdy nic nas nie goni. Na co dzień nasza kuchnia jest prosta. Przykład? Stir-fry. Kasza jest już ugotowana wcześniej. Kroję warzywa, wrzucam na patelnię, dodaję mięso, dolewam wodę, przykrywam. Po kwadransie mam gotowe danie. Dlaczego wodę? Bo rzadko smażymy, gotujemy na parze albo w piekarniku.


ZOBACZ TEŻ: Uważaj, tych 14 produktów najczęściej uczula

Wolnowar, blender w kielichu, czyli przydatne urządzenia w kuchni

Wolnowar to garnek elektryczny, który utrzymuje temperaturę 80-90 stopni. Wrzuca się do niego warzywa, mięso i gotuje przez 12 godzin w niskiej temperaturze. – Kiedyś obudziłam się w nocy i zdałam sobie sprawę, że nie mam obiadu na drugi dzień – mówi Magda Gendźwiłł. Wyciągnęłam produkty, wrzuciłam do wolnowaru i rano już był gotowy obiad. Przydaje się też blender, ale taki w kielichu. – Wrzucam ugotowaną fasolę, jajko, otręby i już mam masę na kotleciki. I to w kilka sekund. W blenderze można też zrobić kruche ciasto. To 30 sekund. Mycie? Mam szczotkę na długim trzonku. Jest świetna do mycia kielicha.

Mrożenie

Oczywiście najlepiej byłoby, gdybyśmy jedli świeżo ugotowane posiłku, ale tak się nie da. – Dlatego mrożę. Nie tylko wywar, ale też naleśniki (przekładam je pergaminem), pancake (odgrzać można je w tosterze), przecier pomidorowy, ciasta (mam jeszcze makowiec ze świąt), kruche spody – wylicza prowadząca bloga "Crust&Dust". Zawsze zostaje mi kawałek ciasta, który walał się w zamrażarce. Dlatego teraz od razu wyrabiam tyle ciasta, by starczyło na dwa spody. jeden piekę, drugi zamrażam. Mam wrażenie, że ludzie boją się mrożenia, a to naprawdę ułatwia życie. A! Do mrożenia przydają się specjalne woreczki, zajmują mniej miejsca.

Technika, czyli planowanie tu i teraz

– Gdy myślę o jakimś daniu, zastanawiam się, co i ile czasu musi się gotować. Gdy gotuję kaszę, w tym czasie obieram warzywa. Tak też przygotowujemy nasze przepisy na blogu "Crust&Dust", by gotowanie zajmowało jak najmniej czasu. Gdy przygotowuję warzywa, najpierw je obieram, a dopiero kroję. Tak jest szybciej, niż robić to po kolei. Podglądam też szefów kuchni, jak oni kroją warzywa. Ważne jest którą częścią noża, jak trzyma się nóż. Na Youtubie można znaleźć odpowiednie instrukcje. Już kroję szybciej, choć ciągle nie tak szybko jak oni.

Przetwory i zapasy

– To działka męża. Do słoików ładuje gruszki, truskawki, wiśnie... Z małą ilością cukru albo wcale. Później wystarczy je dodać do zmiksowanej kaszy jaglanej... i już mamy pyszny deser dla dziecka. Trzeba też mieć dobre zapasy: mąka, kasza, bakalie. To wystarczy, by zrobić zdrowe śniadanie. Zawsze też mamy ciecierzycę w puszce, to na wszelki wypadek, gdy zechce nam się humus. No i w lodówce muszą być zawsze jajka.


ZOBACZ TEŻ: Ile spalisz, bawiąc się z dzieckiem?
Oceń artykuł

Ocena 6 na 3 głosy

Zobacz także

Popularne tematy