GRY
 
 

Częstochowa: Roczny chłopczyk żyje tylko dzięki interwencji sąsiadów!

Brawa dla sąsiadów, którzy po usłyszeniu krzyków dziecka, postanowili działać. Po dostaniu się do mieszkania, ujrzeli przerażający widok.

fot. Fotolia
O nieodpowiedzialności rodziców pisaliśmy nie raz. Tym razem przeraziło nas to, że ojczym chłopca, działał pod wpływem dopalaczy. Był całkowicie nieobliczalny! Gdyby nie sąsiedzi, to maleństwo mogłoby nie przeżyć...

Najpierw pobił partnerkę

Oskarżony żył wraz z konkubiną i jej 2 dzieci w częstochowskiej dzielnicy Ostatni Grosz. Gdy mężczyzna wypił alkohol, a następnie wziął dopalacze, stał się nieobliczalny. Najpierw pobił swoją partnerkę, która z urazem ręki została odwieziona do szpitala. Policjanci pozostawili dzieci pod opieką sąsiadów, do czasu powrotu kobiety. 

Mężczyzna wdarł się jednak do mieszkania sąsiadki i zabrał jej rocznego chłopca. Gdy po chwili z mieszkania oskarżonego zaczęły dochodzić krzyki, sąsiedzi postanowili ratować malca. Po wejściu do domu zauważyli, że konkubent dusi chłopca, trzymając go pomiędzy udami. Dziecko krztusiło się i płakało. Mężczyzna wziął go na ręce i z wysokości 0,5 metra wrzucił do wózka.
Redakcja poleca: „Dzieci z Alleppo nie stanowią zagrożenia terrorystycznego. To są sieroty i trzeba im pomóc” – apeluje prof. Alicja Chybicka
Czy polscy rządzący otworzą swoje serca na pomoc dzieciom z Syrii? Dlaczego Polska Akcja Humanitarna uważa, że adopcja dzieci z Alleppo to nienajlepszy pomysł? Jaki głos w tej sprawie zabrali członkowie Parlamentarnego Zespołu ds. Dzieci?

"Nie pamiętam co się stało"

Do rocznego dziecka wezwano karetkę. Lekarz stwierdził stłuczenie głowy, niewielkie stłuczenie mózgu, otarcia brody, żuchwy oraz krwiaki policzka. Na szczęście nic poważnego nie stało się dziecku, ale ta sytuacja mogła naprawdę skończyć się tragicznie, gdyby nie interwencja innych mieszkańców. Gdyby nie chciało im się reagować, albo baliby się konfrontacji z agresywnym mężczyzną, nie wiadomo jaki finał miałaby ta historia.

Teraz mężczyzną zajmie się prokuratura, która postawiła mu już zarzut spowodowania obrażeń u dziecka oraz narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Oskarżony choć przyznał się do zarzucanych mu czynów, twierdzi, że nie pamięta przebiegu zdarzeń.

Człowiek po zażyciu narkotyków nie jest w stanie przewidzieć, jak się zachowa i w jakim będzie nastroju. Absolutnie nie powinien znajdować się w pobliżu dzieci, które nie potrafią się obronić przed niespodziewaną agresją bliskiej osoby. Podziwiamy sąsiadów, którzy umieli przeciwstawić się mężczyźnie i uratowali chłopcu życie!

Przeczytaj także: Złamana kość udowa i żebra... u 3-miesięcznego dziecka!
Doładuj
Przeładuj