fot. Fotolia

Prof. Alicja Chybicka: czy Polska kocha dzieci?

Polska kocha swoje dzieci, ale tylko... na sztandarach. Czy dzieci w Polsce są pod dobrą opieką lekarzy, czy rodzice mogą czuć się bezpiecznie, że lekarz zaopiekuje się dzieckiem, a pogotowie zawsze przyjedzie na czas – co na to prof. Alicja Chybicka, pediatra i senator.
Katarzyna Pinkosz
fot. Fotolia

Pani Profesor, wiele razy organizowała pani konferencje pod hasłem: czy Polska kocha swoje dzieci? Czy dzieci w Polsce są pod dobrą opieką lekarzy?

Na sztandarach, to Polska kocha dzieci. Jednak zarówno przepisy, jak i to, co dzieje się z dziećmi w Polsce, nie jest dzieciom do końca przyjazne. Patrząc z tego punktu widzenia, to Polska swoich dzieci nie kocha. Bo zdarzają się różne sytuacje, zarówno nieprawidłowo funkcjonującej opieki medycznej jak społecznej nad dziećmi, przypadków bezzasadnego zabierania rodzicom dzieci. A nie ma nic gorszego dla dziecka niż oderwanie od matki. Dużo jest do zrobienia.
Kieruję Parlamentarnym Zespołem do spraw Dzieci, który bardzo się stara, by rodzice nie musieli np. płacić za pobyt w szpitalu obok dziecka, bo często ich na to nie stać, a dziecko potrzebuje rodzica.

Głośno było niedawno o tym, jak pogotowie nie przyjechało do dziecka, dziecko nie zostało przyjęte do szpitala albo nie miało wykonanych badań. Czy rodzice mogą czuć się bezpiecznie? Dzieci są pod dobrą opieką lekarzy?

Mogę odpowiedzieć za siebie: ja bym nigdy nie zawiodła. Bolą mnie takie sytuacje, oczywiście na temat każdej z nich wypowie się sąd, ale tak podskórnie każdy z nas czuje, że komuś zabrakło empatii. Może nie zawsze lekarzowi, czasem rejestratorce, komuś na pogotowiu. Takie sytuacje w ogóle nie powinny się zdarzyć. Myślę że na studiach medycznych powinno być więcej zajęć z etyki.
Ja mam taką teczkę, w której mam zdjęcia dzieci, które straciły życie. Wiem jedno: tak nie powinno się zdarzyć.
Czytaj też: Czy szczepionka jest winna śmierci Basi z Kutna?

Co powinien zrobić rodzić w takiej sytuacji, gdy coś go niepokoi, a lekarz nie wyjaśnia, albo stan zdrowia dziecka się nie poprawia?

Jeśli dziecku coś się dzieje, nie wolno dać się zwieść, zbyć, odesłać ze szpitala. Rodzice muszą spowodować to, żeby dziecko dostało się w dobre, pediatryczne ręce. Muszą. Jeśli gdzieś spotykają się z murem, muszą sobie z nim dać radę.

A gdy lekarz mówi rodzicowi: nic złego się z dzieckiem nie dzieje, to pani panikuje...

Rodzic musi wierzyć w swoją znajomość własnego dziecka. Jeśli coś go niepokoi – a rodzice zwykle mają dobre wyczucie – to nie może ustępować. Musi dopytywać, aż wszystko zostanie wyjaśnione.
Trzeba też pamiętać o tym, że u dziecka choroba czasem "idzie jak burza". To nie jest tak, jak u dorosłego, Dziecko małe, które ma gorączkę, wymiotuje, może stracić życie w kilka godzin! Nie wolno w sobie uśpić czujności. Jeśli idzie się do lekarza, lekarz bada dziecko, zaleca leki, a stan dziecka się nie poprawia, to trzeba do lekarza iść jeszcze raz. Nawet, jeśli lekarz sam o tym nie mówił, że trzeba przyjść.

Rodzice boją się, że lekarz ich wyśmieje, że się na niczym nie znają...

A czym się przejmować? Co jest ważniejsze: życie dziecka czy to, że ktoś powie, że panikuję? Ja zawsze stoję na stanowisku: niech o mnie mówią, co chcą, ale niech moim dzieciom dadzą wszystko, co trzeba. Niech każdy rodzic tak myśli: no to co, że ktoś pomyśli, że panikuję. Ale jeśli dzięki temu uratuje się życie dziecka, to co jest ważniejsze?

Lekarze skarżą się jednak, że rodzice po takich medialnych doniesieniach z byle katarem idą do lekarza...

Uważam, że lepiej niepotrzebnie iść do lekarza niż coś przepuścić. Ja bym sto razy zaryzykowała, że ktoś powie, że panikuję i niepotrzebnie coś wymyślam. Wolałabym coś takiego usłyszeć, a jednak pomóc swojemu dziecku, niż być spokojna i żeby dziecko ciężko się rozchorowało. Albo żeby je stracić.

Jakie są objawy, z którymi nie można czekać, tylko trzeba zgłosić się z dzieckiem do lekarza?

Na pewno trzeba jak najszybciej zgłosić się do lekarza, jeśli dziecko ma jakiekolwiek nietypowe objawy: przewlekły kaszel, przewlekłe bóle brzucha, których nie można zdiagnozować przyczyny, poranne wymioty z bólami głowy. To nie musi być nowotwór, jednak lepiej to sprawdzić niż czekać aż samo przejdzie.
Poza guzami (które mogą być złośliwe albo niezłośliwe) nie ma charakterystycznych objawów dla nowotworów u dzieci. Niestety rodzice często nie zgłaszają się do lekarza nawet jeśli pojawia się guzek! Nie wiem, czy myślą, że to samo zniknie, czy to tylko ozdóbka? Nie wolno czekać.
Czytaj także: 10 objawów, których nie możesz przeoczyć

Jest Pani w zespole ds. chorób rzadkich, przez wiele lat dzieci z chorobami rzadkimi były zapomniane przez system, do dziś często nie mają dobrego leczenia...

To wielki problem w Polsce. Moje stanowisko jest niepopularne w rządzie, bo uważam, że na to pieniądze powinny się znaleźć. Uważam, że takim dzieciom nie powinno niczego brakować. Mają prawo do życia w największym komforcie, nawet jeśli to dużo państwo kosztuje. Dla mnie osobiście jest to dużo ważniejsze niż czołg, samolot. Pieniądze powinny w budżecie być tak podzielone, by znalazły się dla chorych dzieci.

Mama dziecka chorego na jedną z chorób rzadkich powiedziała, że usłyszała, jak jeden z urzędników stwierdził, że za pieniądze na leczenie dziecka można by wyremontować cały oddział szpitala...

Ale bardziej warto jest je wydać na życie tego dziecka niż na remont oddziału!
Powstaje Narodowy Plan dla Chorób Rzadkich, dzieci już są lepiej leczone niż kiedyś, a będzie jeszcze lepiej, choć nie jest to proste. Absolutnie nie zgadzam się z tym, że na ciężko chorym dziecku można oszczędzać dlatego, że jego leczenie za drogo kosztuje. Tak nie wolno!

Ta sama mama opowiadała o rodzicach, którzy wstydzą się wyjść z dzieckiem na ulicę, bojąc się wyśmiania, bo uwagę zwraca inny wygląd dziecka.
To jest jakiś błąd w edukacji: w przedszkolu, szkole. Takie dzieci powinny być chołubione przez inne dzieci. To co, że ktoś jest inny, wygląda inaczej? Trzeba mu pomagać.
Czytaj też: Dzieci z chorobami rzadkimi nie mają w Polsce leczenia

Czy więc Polska kocha dzieci? Są pod dobrą opieką?

Na pewno dużo trzeba zmienić i powoli to się dzieje. Wiele trzeba zmienić, jak choćby poprawić kalendarz szczepień. Wiem, że na wszystko potrzebne są pieniądze, a budżet nie jest z gumy. Jednak w moje głowie najpierw jest człowiek, a potem samoloty czy czołgi. Moim zdaniem można oszczędzać, ale nie na dzieciach i nie na nowotworach.

Czy jest coś, co mogą zrobić rodzice, by opieka była lepsza - zarówno nad tymi dziećmi, które są zdrowe, jak nad tymi, które mają jakąś chorobę?

Oczywiście, rodzice mogą zakładać strony na facebooku, pisać listy do różnych urzędów – nie tylko dla dobra własnego dziecka, ale też innych. Głos rodziców jest słyszalny i bardzo ważny.

Prof. Alicja Chybicka jest pediatrą, onkologiem, prezesem Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego. Wraz z fundacją ,,Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową" buduje "Przylądek Nadziei" – nową klinikę dla dzieci chorych na raka we Wrocławiu. W klinice Pani Profesor leczy się ponad 2 tys. małych pacjentów z całej Polski. Możesz wesprzeć budowę kliniki, wpłacając 1% podatku na fundację ,,Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową" (KRS: 0000086210)

Czytaj też: Czy dzieci w Polsce są pod dobrą opieką lekarzy?
Redakcja poleca: Jak powinna przebiegać wizyta u pediatry - film
Na co powinni przygotować się rodzice i czego warto wymagać od lekarza dziecięcego?
Oceń artykuł

Ocena 5 na 2 głosy

Zobacz także

Popularne tematy