GRY

Czy rodzic ma warunki by zostać z dzieckiem w szpitalu?

Nie spodziewałam się, że takie są realia! - przedstawiamy relację mamy, która trafiła z synkiem do szpitala. U Was było podobnie?

prawa rodziców w szpitalu
fot. Fotolia
Pobyt z dzieckiem w szpitalu, jest sam w sobie stresujący. Chore lub ranne dziecko, w nieznanym miejscu, w nie swoim łóżeczku, otoczone masą nieznajomych twarzy. Przerażone badaniami, pobieraniem krwi, pielęgniarkami, zmęczonymi ciężką pracą. Płacz dzieci rozbrzmiewa z każdej sali i niesie się po korytarzach dniami i nocami. I w tym wszystkim Ty, zmarznięta, zmęczona, niewyspana, z poczuciem, że wszystkim przeszkadzasz.

Jak przetrwać pobyt w szpitalu?

Drewniane krzesełka to standard

"Gdy mój syn się przewrócił i zobaczyłam jego rękę, wiedziałam już, że nie jest dobrze. Spakowałam torbę, kilka podstawowych rzeczy i w ekspresowym tempie pojechałam do szpitala. Dwie godziny oczekiwania na wizytę lekarza, godzina na prześwietlenie przedramienia i znowu godzina czekania na decyzję. W końcu jest – czeka nas nastawianie ręki pod narkozą. Dostajemy łóżko w sali i czekamy kolejne 4 godz. bo dziecko wypiło trochę wody, a przed narkozą nie wolno. 

Operacja odbyła się o 23. Potem dziecko przywieziono na salę. Tata, który w międzyczasie dojechał, został wyproszony ze względu na zbyt późną porę. Mama może zostać i posiedzieć przy dziecku na drewnianym krzesełku. Całą noc! 

Sala zimna i nieprzyjemna, krzesło twarde i pielęgniarka krzywo patrząca na mnie. 
-Ile syn ma lat? – pyta.
-6 – odpowiadam. 
-To mógłby zostać już sam na noc, po co tu siedzieć? – mruczy pod nosem.

Ja siedzę w szoku. To pierwszy pobyt syna w szpitalu, złamana i zagipsowana ręka, senny po narkozie i zaskoczony jak szybko zmienił się jego świat, a ja mam zostawić 6-latka i pojechać do domu, bo jest już... wystarczająco duży? Poczułam się jak intruz. Przecież to moje dziecko! Jak mogłabym go zostawić samego w szpitalu?
Redakcja poleca: Dr Piotr Gietka: Dziecięce szpitale powinny przypominać sale zabaw! [WIDEO]
Przyjazna atmosfera w szpitalu zmniejsza stres u dziecka i wspomaga leczenie. O domowej atmosferze w szpitalach, kolorowych salach i o tym, dlaczego choroby reumatyczne dotykają nawet małe dzieci, opowiada dr Piotr Gietka z Instytutu Reumatologii.

A jednak można?

Kolejny dzień to badania, odpoczynek i informacja – zostajemy na obserwacji jeszcze na 1 dzień. Mąż przywozi najpotrzebniejsze rzeczy – ręcznik, ubranie na zmianę, kosmetyki, koc i poduszkę. Pielęgniarka z nocnej zmiany informuje mnie, że żadnych materacy, karimat i leżanek nie uznaje i nie ma kładzenia się na podłodze, bo to niehigieniczne. "Może pani jechać do domu, albo posiedzieć na krześle..." - słyszę i mam ochotę krzyczeć.

Dlaczego tak jest? Dlaczego rodzicom rzuca się takie kłody pod nogi i to w najtrudniejszych dla nich chwilach? Dlaczego nikt ich nie wspiera i dlaczego nikt nie wymyślił innego rozwiązania?
Gdy nadeszła noc, przycupnęłam na krzesełku obok synka i próbowałam zasnąć opierając głowę o parapet. Wtedy weszła inna pielęgniarka, która właśnie rozpoczynała nocny dyżur. Gdy zobaczyła mnie, złapała się za głowę i powiedziała - Czemu Pani tak śpi? Zaskoczona nie wiedziałam co powiedzieć. A wtedy ona wyszła i po chwili wróciła z rozkładanym leżakiem. Dużym, wygodnym leżakiem! Gdy usłyszała ode mnie, że nie dostałam pozwolenia na przyniesienie czegokolwiek z domu, była zaskoczona tylko do chwili, gdy rozpoznała  kto wydał takie zalecenie. Byłam jej ogromnie wdzięczna, dzięki niej udało mi się w tak trudnej sytuacji złapać kilka godzin snu i mieć więcej sił na pomoc dziecku następnego dnia.

Jak to naprawdę jest z prawami rodziców w szpitalach?

Gdy wyszłam ze szpitala zaczęłam szukać informacji, jak to jest w innych placówkach. Okazało się, że nie najlepiej, ale nie tak źle jak tu. Zazwyczaj rodzice mają wyznaczony pokój, gdzie mogą spać na karimatach i w śpiworach, w niektórych rodzice mogą przynosić leżanki, czy materace, pod warunkiem, że uprzątną je do 5 rano, zanim zacznie się ruch szpitalny. 

Niektóre szpitale wypożyczają przenośne łóżka dla dziecka za ok. 20 zł za dobę, oczywiście o ile jest miejsce. Nie pozwalają rodzicom rozkładać własnych legowisk, gdyż to mogłoby uniemożliwić udzielenie pomocy dziecku w nagłej sytuacji. W wielu szpitalach matka czuwająca przy dziecku musi uiścić opłatę od 5 zł nawet do kilkunastu za dobę. Chodzi o zużycie energii i wody, środki czystości i inne.

Nie wiadomo, czy kiedykolwiek coś się zmieni w podejściu do rodziców małych pacjentów. Być może władze szpitali wiedzą, że rodzice w trosce o dziecko, są w stanie poradzić sobie w każdych warunkach i nawet spanie przez tydzień na drewnianym krzesełku, nie jest dla nich wystarczająco przerażające, by pozostawić dziecko samo w szpitalu.

A jak Wy wspominacie swój pobyt  z dzieckiem w szpitalu? Podobnie jak ta mama, czy miałyście szczęście trafić na lepsze warunki?

Zobacz koniecznie:

3 ważne prawa dziecka w szpitalu (i jego rodziców)
Doładuj
Przeładuj

Popularne tematy

To Cię zainteresuje

Narzędzia dla mam

Więcej

Rozwiąż Quiz

Witajcie, wakacje!