GRY
 
 

Wahasz się, czy szczepić? Po tej rozmowie będziesz wiedzieć, co robić

O strachu przed szczepieniami, decydowaniu rodziców i konsekwencjach, jakie może spowodować krztusiec, grypa i "zwykła rotawirusowa" biegunka opowiada dr Ernest Kuchar. Opowiada, nie straszy.

szczepienia
fot. Fotolia

W ciągu ostatnich 5 lat 5 razy wzrosła liczba rodziców, którzy odmawiają szczepień. Jak pan przekona rodzica, który boi się zaszczepić dziecko?

Mówi pani: "boi się", czyli rozmawiamy o emocjach. Czy emocje odpowiadają na racjonalne argumenty? Powiem tak: ja siebie i swoje dzieci szczepię. Bo nie chcę, by chorowały.
Rozumiem, jeśli ktoś, kto nie zna się na szczepieniach, niepokoi się. Powinien zapytać osób, które się na tym znają, co robią, jeśli chodzi o swoją rodzinę. Szczepią czy nie?

Często spotyka się pan z odmowami szczepień?

Tak, stosunkowo często. Uważam, że jest to cena za powszechny dostęp do informacji. Ludzie nie mają przygotowania medycznego, gubią się, nie widzą zagrożenia tam gdzie ono naprawdę jest (choroba), a boją się działań niepożądanych szczepionek. Nie myśląc, że prawdziwe zagrożenie (choroba) jest dużo poważniejsze. To jest wybór. Nie szczepiąc dziecka, unikamy NOP. Ale ryzykujemy zachorowanie i jego konsekwencje.

Udaje się panu przekonać rodziców do zaszczepienia dziecka?

Jeśli ktoś jest otwarty na rozmowę, to tak. Natomiast jeśli ktoś jest fanatykiem, nie ma to sensu.

Uważa pan, że rodzice powinni współdecydować o szczepieniu dzieci, jak to jest w innych krajach, czy szczepionki powinny być obowiązkowe, jak w Polsce?

Rodzice mogą współdecydować, jednak warunkiem jest wiedza. Poziom wykształcenia i edukacji w dziedzinie szczepień powinien być większy. Bo inaczej jest tak, jakby postawić idiotę na czele armii i kazać mu dowodzić.

Na ulicy nie widać osób, które mają powikłania po chorobach, dlatego rodzice nie widzą sensu szczepić.

Nieprawda, są powikłania, tylko kto o nich wie, poza matką? Niedawno w szpitalu mieliśmy ciężkie przypadki krztuśca. Choroba objawia się bardzo silnymi napadami kaszlu, dochodzi do zanoszenia się i bezdechów. Dzieci nie mogą przez chwilę oddychać, sinieją, grozi to niedotlenieniem centralnego układu nerwowego i na pewno nie sprzyjają dalszemu rozwojowi dziecka. Przebieg zależy od wieku, najciężej chorują niemowlęta.
Niedawno mieliśmy w szpitalu rodzeństwo z krztuścem. Rodzice mówili, że nie zaszczepili dzieci, bo one mają wrodzoną wadę serca, chcieli im zaoszczędzić szczepień. Dobrze,  rozumiem, ale pytam: "Czy państwo też mają wadę serca?". No bo skąd ten krztusiec się wziął? Okazuje się, że ojciec zaraził się od kolegi z pracy. Pytam, czy on nie mógł się zaszczepić, czy on też ma wadę serca? Powiedział, że nikt mu nie powiedział, że warto się zaszczepić.
Podobna sytuacja z grypą: mieliśmy dziecko z ciężkim porażeniem mózgowym, nie rusza się, ma problemy z odkrzuszaniem. Matka zachorowała na grypę. Czy było tak trudno przewidzieć, że dziecko się zarazi?

A zdrowym dzieciom zalecałby pan dodatkowe szczepienia?

Nazwijmy rzecz po imieniu: obowiązkowy kalendarz szczepień to po prostu szczepionki fundowane przez państwo. Na tyle nasze państwo stać. W innych krajach kalendarz jest zupełnie inny, np. obejmuje szczepienia przeciw pneumokokom i rotawirusom. Czy te szczepienia są mniej ważne? Nie. Są droższe i dlatego nie są w polskim obowiązkowym kalendarzu. Ale są tak samo ważne. Ile mieliśmy ostatnio przypadków polio w Polsce? Bardzo mało, a pneumokoki szaleją.

To może powinniśmy szczepić przeciw pneumokokom, a nie przeciw polio?

Nie. Tego nie powiedziałem. Wybór szczepionek do programu obowiązkowego to wybór kompromisu związanego z kosztami.

Cieszy się pan, że od przyszłego roku ma być bezpłatna szczepionka przeciw pneumokokom?

Tak to ruch w dobrą stronę. Z krajów Europy tylko w Polsce nie ma bezpłatnych szczepionek przeciw pneumokokom.

A poleca pan szczepionkę przeciw rotawirusom? Przecież one powodują tylko biegunkę....

Ta "tylko biegunka" w pierwszym półroczu życia może dawać długo następstwa. Dziecko w pierwszym półroczu tak szybko się rozwija: w wieku 6 miesięcy waży dwa razy tyle niż przy urodzeniu. Mózg się rozwija. "Zwykła" biegunka trwa kilka dni, ale zaburzenia wchłaniania to następny tydzień albo dwa. W efekcie te dzieci już na starcie "dostają w plecy". To mogą być niewielkie różnice, dziecko będzie się troszkę wolniej rozwijało, będzie miało troszkę gorsze wyniki w szkole. Ale dziś jest taki wyścig szczurów, że nieraz 1 czy 2 punkty decydują o przyjęciu na studia... Może ta choroba mu to odbierze? Każda choroba przebyta w pierwszym półroczu życia ma wpływ na dalsze życie dziecka. Może nie katar, ale biegunka na pewno..

Dziecko nie nadrobi tego?

Nie.

Trudno w to uwierzyć...

A jednak to prawda.

To znaczy: dziecko będzie się gorzej rozwijać?

Badania przeprowadzone na Filipinach wykazały, że dzieci, które przebyły jedną ciężką chorobę w pierwszym półroczu życia, miały o 5 proc. niższą inteligencję w wieku 10 lat. Można powiedzieć: "co to jest 5 proc.". Ale 5 proc. to może być właśnie kilka punktów na egzaminie.
Po co niepotrzebnie narażać dziecko?
 
Dr Ernest Kuchar jest pediatrą, kierownikiem Kliniki Pediatrii wraz z Oddziałem Obserwacyjnym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego
Redakcja poleca: W Norwegii szczepi się dzieci, choć nie ma obowiązku. Jak to możliwe? [WIDEO]
Coraz więcej rodziców odmawia szczepienia dziecka w Niemczech, Francji, także w Polsce. Za to w Norwegii jest odwrotnie: tam rodzice chcą szczepić, choć nie jest to obowiązkowe. Jak to możliwe? I kto ma rację?
Doładuj
Przeładuj

Popularne tematy

To Cię zainteresuje

Narzędzia dla mam

Więcej

Sezon infekcji

Karm piersią, polecamy!