Dlaczego oni ciągle się kłócą?

Ktoś tu mówił, że warto mieć rodzeństwo? Zaczynasz w to wątpić, kiedy widzisz, jak Twoje ukochane aniołki ciągle zaczepiają się, kłócą i prowadzą wojny podjazdowe.
Ktoś tu mówił, że warto mieć rodzeństwo? Zaczynasz w to wątpić, kiedy widzisz, jak twoje ukochane aniołki ciągle zaczepiają się, kłócą i prowadzą wojny podjazdowe.

Nie chciałaś, żeby twój maluch był jedynakiem. No bo fajnie mieć brata albo siostrę. Jest się z kim pośmiać, pobawić, podzielić sekretami i... pokłócić. Choć tego ostatniego, niestety, nie brałaś pod uwagę.

Błąd w założeniu

A miało być tak cudownie: twoje słodkie dzieci pochłonięte zabawą. A tu proszę: „Mamo, on mnie kopnął”, „A Kasia mówi, że jestem głupi”, „To on zaczął”, „Nie! To ona!”. I awantura gotowa. Tyle się pisze o plusach posiadania brata czy siostry, a nikt nie mówi o tym, że rodzeństwo wiele czasu spędza na kłótniach i własnoręcznym wymierzaniu sprawiedliwości. Jeśli jednak zdasz sobie sprawę z tego, że waśnie między twoimi pociechami to rzecz naturalna, łatwiej będzie ci zdystansować się do problemu.
Redakcja poleca: 30. Finał WOŚP coraz bliżej: Jurek Owsiak pozdrawia czytelniczki Mamotoja.pl
Mamotoja.pl już po raz siódmy gra z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy. Przy okazji jubileuszowego Finału mamy dla Was coś specjalnego – pozdrowienia od samego Jurka Owsiaka. Otwórzcie serca i grajcie razem z nami – do końca świata i jeden dzień dłużej!

A mieli się kochać

I kochają się. Kłótnie i sprzeczki wcale nie są dowodem na to, że rodzeństwo najchętniej pozbyłoby się siebie nawzajem. Wystarczy, że jedno twoje dziecko gdzieś wyjedzie, a drugie zaczyna tęsknić, snuć się po kątach i nudzić. No bo co można robić bez brata? Świat nabiera kolorów dopiero w jego obecności. „Moje córki często krzyczały na siebie, ale wystarczyło, że jednej wymierzałam karę, a druga wstawiała się za swoją siostrą” – wspomina mama dwóch kilkulatek. Jak to więc jest, że dzieci, które się kochają, potrafią zarazem tak bardzo się kłócić?
Jakby nie patrzeć, sprzeczka to forma rozmowy. Może nieco burzliwej, ale jednak wymiany zdań. A kto ze sobą rozmawia? Kto chce przekonać drugą osobę do swoich racji? No właśnie ludzie, którym na sobie zależy i którzy pragną podzielić się własnymi emocjami. Jeśli maluchy kłócą się ze sobą, to znaczy, że nie są sobie obojętne. Zgodnie z porzekadłem: „Kto się czubi, ten się lubi”.


Powodów jest wiele

Dzieci sprzeczają się o wiele rzeczy. Nie tylko o zabawki czy cukierki, ale też o to, kto położy się przy mamie, jaką bajkę będą oglądać w telewizji, kto ma posprzątać i na którym krześle usiąść... I choć powodów do kłótni jest całe mnóstwo, to tak naprawdę można je podzielić na dwa zasadnicze.
Maluchy, między którymi jest mała różnica wieku (do trzech lat), poprzez kłótnie ustalają równowagę we wzajemnych stosunkach („Dziś bawimy się w to, w co ja chcę się bawić”, „Ja dostanę cukierka, bo ty zjadłeś już dwa”). Spory dotyczą tu i teraz, ustalają zasady zabawy czy działania właśnie w tym konkretnym przypadku. Zmienia się sytuacja – zmieniają się reguły i... porządek trzeba ustalić od nowa. A co za tym idzie, kolejny raz dobitnie i głośno wyartykułować swoje zdanie (czytaj: pokłócić się).
Rodzeństwo z większą różnicą wieku częściej sprzecza się o przywództwo. Starsze ma doświadczenie w byciu jedynakiem i niechętnie rezygnuje ze swej roli. Chce też z racji wieku mieć więcej praw od młodszego. Z kolei młodsze pragnie być takie jak starszy brat czy siostra i próbuje im we wszystkim dorównać. Dochodzi do rywalizacji między dziećmi i w konsekwencji do kłótni.
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy