Praca w ciąży
fot. AdobeStock

Już w 3 miesiącu ciąży wzięłam L4 – oceniajcie mnie jak chcecie! [WASZE HISTORIE]

Gdy dwa tygodnie temu postanowiłam napisać o przyszłych mamach, które są kontrolowane przez ZUS, nie spodziewałam się aż takiego odzewu. Wiele przyszłych mam bierze zwolnienie, bo zwyczajnie boi się o swoje dziecko, a czasem po prostu nie ma siły pracować! I ma do tego prawo!
Dominika Bielas
Praca w ciąży
fot. AdobeStock
Zarówno na naszym facebookowym profilu pojawiają się setki waszych historii dotyczących zwolnień lekarskich w ciąży. Nie brakuje komentarzy pracodawców, ojców i kobiet, które świetnie się czuły w ciąży. Są także niestety wpisy w stylu „śmiać mi się chce z leniwych ciężarnych”, „ja pracowałam i żyję”. Tych, pozwolicie, nie będę komentować.
Bo wasze historie pokazują przede wszystkim, jak wiele kobiet ma problemy nie tylko z samopoczuciem, ale i z warunkami pracy, czy pracodawcami – i na tych wpisach się skupię.

Nie za wszelką cenę

Choć historie są różne, wiele z was jest zgodnych, że w pracy nie można zostawać za wszelką cenę. Kobiety nie tylko siedzą za biurkiem (co także nie zawsze jest łatwe) i popijają herbatkę, ale są i takie, które na co dzień pracują ciężko fizycznie, dźwigając ciężary lub obsługując klientów, stoją po kilka godzin. Oto kilka waszych historii:
"Ja pracowałabym do siódmego miesiąca ciąży, ale specyficzne miejsce pracy, jakim jest apteka skutecznie mi to uniemożliwiło. Koleżanki z pracy i właściciele apteki byli wyrozumiali i nikt nie obarczał mnie dodatkowymi obowiązkami. Pomimo złego samopoczucia i mdłości udało mi się jakoś dociągnąć do szóstego miesiąca ciąży, bo bardzo lubię swoją pracę. W lutym jednak zachorowałam na zapalenie oskrzeli, a wcześniej miałam biegunkę i wymioty, zapewne przez wirusy, które akurat panowały wśród pacjentów i podjęliśmy z lekarzem decyzję o przejściu na zwolnienie. Są takie sytuacje, w których wybór zwolnienia jest jak najbardziej uzasadniony. [...] Zdrowy rozsądek jest najważniejszy. Nie powinnyśmy pozostawać w pracy za wszelką cenę."
napisała Mania.
 
"W pierwszej ciąży w zasadzie dobrze się czułam. Uważałam, że ciąża to nie choroba, a dużo ruchu tylko mi pomoże. W 7 miesiącu trafiłam do szpitala: odwodnienie, przemęczenie. Lekarz zarzucił mi, że mało odpoczywam, że się nie oszczędzam, że odbije się to na moim zdrowiu w przyszłości (kłopoty ze stawami, itp). I co? I miał rację niestety. Teraz jestem w drugiej ciąży i do tego mam małe dziecko, więc lekko nie było i nie jest. W 30 tygodniu lekarz nakazał mi bezwarunkowe leżenie – zagrożenie przedwczesnym porodem. Kłopoty z gospodarką wodną, ze stawami, kręgosłupem.[...] Wiele kobiet roni, wiele ma kłopoty pociążowe, o których wstydzi się mówić, inne nie chcą mieć już z tego powodu potomstwa. Znam przypadki moich znajomych, które poroniły – wszystkie pracowały w korporacji: dwie w trzecim miesiącu, trzecia w siódmym. Może przypadek... ale kto to wie..."
napisała et.
 
"A co z kobietami które musza cieżko pracować fizycznie... ciąża to nie choroba ale odpowiedzialność już nie tylko za siebie ale za dwoje."
zauważa KurkaDomowa
 
"[...] Pracuję w hipermarkecie i moja praca jest bardzo stresująca, a poza tym bardzo wymagająca fizycznie i to było powodem mojego zwolnienia lekarskiego. Dodam jeszcze że to jest późna ciąża i zwolnienie wynika również z mojego wieku. Gdybym miała lżejszą pracę, z pewnością pracowałabym tak długo, jak byłoby to możliwe."
Zuza
 
"Poszłam na L4 w trzecim miesiącu. Nie czułam się źle, lecz pracując w sklepie budowlanym, wolałam iść na zwolnienie, niż czekać, aż zwolnią mnie z pracy po odmowie wykonywania obowiązków służbowych tj.dźwigania paczek po 20–25 kg lub z każdą chwilą myśląc ze może stać się coś złego... Mam 32 lata, to moja pierwsza wyczekiwana ciąża i NIC NIE BYŁO WARTE BY JEJ NARAŻAĆ !!!! Są w życiu sprawy ważne i ważniejsze. W tym przypadku na pewno nie praca!!! Oceniajcie mnie, jak chcecie, wiem że zrobiłam dobrze."
Karolciaa
"Nie chciałam tak szybko iść na zwolnienie. Niestety nocne zmiany, praca po 12h w ogromnym stresie przy noworodkach na intensywnej terapii bez czasu nawet na siku, prześwietlenia RTG, ryzyko infekcji, zakłucia nie są korzystne ogólnie a co dopiero dla kobiety w ciąży. Jest prawo które nas chroni, ale ciężko wdrożyć te zasady na oddziale."
Emka
"To zależy od charakteru pracy. Pracować fizycznie, narażać dziecko to kompletna nieodpowiedzialność. A praca w branży finansowej czy szerzej sprzedaży - stres, presja, naciski. Stresować nienarodzone dziecko wynikami? Kwestia pracy w ciąży to bardzo indywidualna sprawa - raz w grę wchodzi faktyczny stan kobiety w ciąży, innym razem –  rodzaj pracy i stres, który ona generuje.  [...]"
mama
"[...] Drugą ciążę prawie całą spędziłam na L4 tylko dlatego, że w nowej pracy szefostwo nie dało mi możliwości pracy w bezpiecznych warunkach – kazali iść na L4 i tyle, bo po co przenosić na inne stanowisko i płacić za robotę, jak może to robić ZUS, a to że chciałam pracować, to nikogo nie obchodziło…"
mama
"Pracuję na siłowni, chciałam pracować w ciąży jak najdłużej, ale mój pracodawca nie przestrzegał moich praw [...] wolałam iść na L4, żeby po macierzyńskim mieć do czego wracać."
Kz
"Nie wyobrażam sobie w ciąży pracować i dźwigać i przerzucać pełne transportery piwa czy ciężkie drewniane skrzynie pełne np. jabłek, czy tez wchodzić na chłodnie po drabinie na wysokość ok. 3 m. Mój pracodawca nie potrafił mi stworzyć odpowiednich warunków. [...] Nie wyobrażam sobie pracować i martwic się czy nie zaszkodzę czymś dziecku."
Megi
"Ja na l4 nie poszłam w trakcie ciąży. Skończyło się to tym, że przez pracę straciłam dziecko. Kiedy znów znajdę w ciążę, nie zastanowię się ani sekundy. Od razu pójdę na zwolnienie".
J
"Ja pracuję w biurze, ale po zajściu w ciążę pracowałam tylko 4 miesiące, bo plamiłam. Moja bezpośrednia przełożona nie dość, że jak dowiedziała się, że jestem w ciąży, jechała po mnie cały czas (wcześniej tak się nie zachowywała), to uznała jeszcze, że jestem leniwa, bo poszłam na zwolnienie."
Zuza
"Co ciąża ma wspólnego z lenistwem? Będąc w ciąży pracowałam fizycznie w 30-stopniowym upale na otwartej przestrzeni. Straciłam dziecko! Z następną ciążą po pół roku poszłam na chorobowe, bo warunki takie same. I co? Po macierzyńskim straciłam pracę! I czy to można nazwać ochroną ciężarnych?Pracujesz albo do widzenia, takie mamy realia i warunki."
Zosia
 
"[...] Łatwo jest oceniać kogoś, nie będąc wcześniej w podobnej sytuacji. Owszem, ciąża to nie choroba, ale jest mnóstwo ciążowych dolegliwości, które sprawiają, że kobieta czuje się jakby była chora. Całodzienne nudności, wymioty, osłabienie, uczucie potwornego zmęczenia, bóle kręgosłupa, obrzęki... Każda kobieta sama wie, czy czuje się na siłach żeby pracować i nikt nie powinien nas zmuszać do robienia czegoś wbrew sobie. Tworzymy nowe życie – i to jest priorytetem. Za pracę nikt nikomu jeszcze pomnika nie postawił... ".
Ciężarna

Proszę nie narzekajcie na kobiety w ciąży

To tylko kilka wybranych historii, ale dopitnie pokazują, że dziś nie jest łatwo. Ja także źle się czułam w ciąży i byłam zmuszona iść na zwolnienie. Silne bóle kręgosłupa, miednicy i brzucha sprawiły, że codziennie płakałam. Wytrzymałam tylko (albo aż) cztery miesiące w mojej ówczesnej pracy. Przestało być ważne, co mnie czeka po powrocie z macierzyńskiego. Liczyło się tylko i wyłącznie zdrowie mojego dziecka. Nie bez znaczenia był stres, którego efekty odczuwałam niemalże non-stop. Na zwolnieniu mogłam odpoczywać, więc było trochę lepiej. Nie oznacza to jednak, że miałam wakacje... żadna z nas nie miała. Bardzo dziękuję za wszystkie wasze historie i opinie. Najwłaściwszym zakończeniem myślę, że będzie własnie ten komentarz:
„Jestem przerażona tym jak łatwo przychodzi ludziom ocenianie innych ludzi. Oczywiście słyszałam historie, że dziewczyna dowiedziała się o ciąży i już następnego dnia była na zwolnieniu lekarskim, ale analogicznie miałam „przyjemność” współpracować z kobietami, które nie były w ciąży, a ciągle były na zwolnieniu lekarskim z powodu „choroby” i to ja miedzy innymi musiałam wypełniać ich obowiązki. Przykro mi też, gdy czytam niektóre wypowiedzi, że kobiety w ciąży pracujące w biurze mogłyby pracować do dnia porodu, ponieważ panuje ogólne przekonanie, że praca przed komputerem jest przyjemna, łatwa, a cały dzień ludzie rozmawiają ze sobą, popijając kawę. Niestety nie jest tak. Ja pracowałam w biurze do 5 miesiąca ciąży i może pracowałabym dłużej, gdyby nie fakt, że bardzo źle się czułam – wymiotowałam, ciągle miałam mdłości, nie mogłam nic jeść i pić, przez co byłam osłabiona, mimo wszystko starałam się podchodzić do swojej pracy profesjonalnie, tzn. zastępowałam nieobecnych, szkoliłam innych, a przede wszystkim musiałam ciągle być skupiona, pisząc pisma procesowe. Nie miałam czasu na herbatki, mimo że mój pracodawca wiedział o tym, że jestem w ciąży, ale mógł liczyć tylko na mnie, bo akurat w moim dziale były braki kadrowe. Jednak gdy mój stan się pogorszył, sama poprosiłam mojego lekarza o zwolnienie, ponieważ uznałam, że zdrowie mojego dziecka jest dla mnie najważniejsze. Dlatego proszę nie narzekać na kobiety w ciąży, bo ciąża nie ma nic wspólnego z tym jak człowiek podchodzi do swojej pracy, a jak ktoś chce oszukać ZUS to i tak zrobi wszystko w tym kierunku i to odnosi się zarówno do kobiet jak i mężczyzn. Pozdrawiam"
AnnaK

[pisownia oryginalna - przyp. redakcji]

  Zobacz także:
Oceń artykuł

Ocena 6 na 3 głosy

Zobacz także

Popularne tematy