dziecko, karmienie

Dobra i zła dieta. Rozmowa o błędach w żywieniu dzieci

Złe odżywianie może powodować u dziecka poważniejsze problemy niż zajady czy drugi podbródek. Wpływa na rozwój dziecka, a czasem nawet prowadzi do poważnych chorób.
Beata Turska
dziecko, karmienie
Wszyscy wiemy, że zdrowe odżywianie jest ważne. Malec, który je, jak należy, ma dużo energii, jest szczupły i nie ma zajadów. Ale czy tylko o to chodzi? Zapytaliśmy o to dr Andrzeja Stawarskiego, specjalistę chorób dziecięcych z Kliniki Pediatrii, Gastroenterologii i Żywienia Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Beata Turska: Czy złe odżywianie może powodować poważne problemy ze zdrowiem?

Dr Andrzej Stawarski: Tak. Skutkiem złego odżywiania  mogą być też zaburzenia wzrostu, różne choroby czy uszkodzenia narządów wewnętrznych. Np. otyłość może doprowadzić do stłuszczenia wątroby, a w przyszłości, niekoniecznie dalekiej, do stłuszczeniowego zapalenia tego narządu. To stan, który – jeśli będzie postępował – może zakończyć się niewydolnością: wątroba staje się jednym wielkim bezużytecznym workiem tłuszczu.

Jak u tuczonej gęsi?

Właśnie tak. I przestaje działać. Są w Polsce czternasto-, szesnastoletnie dzieci, którym trzeba było z powodu złego odżywiania robić przeszczep wątroby. Są też dzieci, które przez złą dietę o swoich problemach mogłyby rozmawiać z siedemdziesięcioletnim sąsiadem: blaszki miażdżycowe znajduje się już w ścianach tętnic kilkulatków!

Polecamy: Polskie dzieci tyją najszybciej! 

Czy te straszne rzeczy zdarzają się często?

Na szczęście nie, ale nie powinny w ogóle się zdarzać. Zresztą nawet jeśli nie od razu widać skutki złej diety, to kiedyś one się pojawią. Cukrzyca typu II (niezależna od insuliny) jest u dzieci rzadka, bo pracuje się na nią latami. Jeśli jednak tę „pracę” zacznie się wcześnie, to może pojawić się szybko. Poza tym nawyki żywieniowe kształtuje się przecież od dzieciństwa. Malec, który je źle, nie zmieni swoich przyzwyczajeń z dnia na dzień, a jego organizm w końcu przestanie sobie z tym wszystkim radzić.

Przeczytaj także: Wiem co i po co jem - nawyki żywieniowe

A co z niedoborami witamin i innych ważnych składników?

Poważne niedobory zdarzają się rzadko. Problem jest raczej z nadmiarem pokarmu. Jednak nawet jeśli dziecko dostaje za dużo jedzenia, niekoniecznie otrzymuje wszystkie niezbędne składniki odżywcze. Jeśli ciągle je słodycze, nie ma ochoty na normalne posiłki: mięso, warzywa, nabiał. Z czasem mogą pojawić się niedobory witamin i innych składników, co zaburza funkcjonowanie organizmu. Np. niedobór wapnia powoduje osteopenię, a w konsekwencji osteoporozę. Dziecko łamie ręce czy nogi z byle powodu. Bo upadło na trawnik...

No tak, ale mnóstwo dzieci jest teraz na diecie bezmlecznej...

Czasem nie ma innego wyjścia, wtedy jednak konieczne jest dostarczanie wapnia w inny sposób. Najważniejsze jest to, by nie wprowadzać takich drastycznych diet eliminacyjnych na własną rękę albo pochopnie, bez badań, które potwierdzają ich konieczność.

Co jeszcze może być przyczyną niedoborów?

 Np. zbyt długie karmienie butelką. Są dzieci, które nie chcą próbować nowych pokarmów. Krztuszą się, krzywią, więc rodzice nie naciskają. Powstaje błędne koło, bo im później wprowadzane są nowe pokarmy, tym trudniej dziecku je zaakceptować. Efekt? Malec nie przybiera na wadze i nie rośnie tak, jakby mógł, a jego układ pokarmowy nie uczy się obsługi innych pokarmów niż mleko, więc – gdy już je dostaje – jest gorzej przygotowany do ich trawienia i wchłaniania. Inny często spotykany błąd dietetyczny: monotonia. Dziecko je chrupki kukurydziane i jajka. Niczego innego nie chce tknąć, więc rodzice dają mu je w kółko.

Takie błędy popełnia się w dobrej wierze. Rodzice chcą, by dziecko nie było głodne. Niech zje cokolwiek, byle zjadło...

Właśnie, ale czasem można się posunąć za daleko. Gdy robimy badania, okazuje się czasem, że mały pacjent ma zbyt wysokie stężenie sodu w surowicy. Głowimy się, dlaczego. Poważne zaburzenia hormonalne? Ciężka choroba nerek? Po rozmowie z rodzicami okazuje się, że wyjaśnienie zagadki jest prostsze: konserwowane sodem zupki w proszku. A sodu, który obciąża nerki i przyczynia się do nadciśnienia, i bez nich jest wszędzie za dużo: konserwuje się nim wędliny, dodaje do chleba.

I do chipsów.

Także do chipsów. A chipsy to śmieci, dzieci w ogóle nie powinny ich jeść. Sól, tłuszcz, węglowodany, konserwanty... Żadnej wartości odżywczej, za to same zagrożenia. Więc po co je dawać? Czy dodawane do nich naklejki lub inne „śmieciowe” gadżety są naprawdę tak ważne?

Przeczytaj także: 5 powodów, by trzymać dzieci z daleka od fast foodu

Czy nieprawidłowa dieta może pogarszać możliwości intelektualne?

Tak. Jeśli dziecko zamiast mięsa zje batona i będzie tak robić często, w końcu dorobi się anemii spowodowanej niedoborem żelaza. Wszystkie tkanki, w tym układ nerwowy i mózg, będą źle zaopatrzone w tlen, a więc będą funkcjonować gorzej, niż by mogły.

Polecamy: Dieta dla inteligencji

Co zatem robić, by uniknąć kłopotów?

Wystarczy postawić na jakość i różnorodność. Czytać etykietki, zwłaszcza to, co jest napisane drobnym drukiem, bo może się okazać, że owocowy z nazwy sok czy jogurt nawet nie stał koło owoców. Wyrabiać prawidłowe nawyki: karmić dziecko o stałych porach, nie przesadzać z solą i cukrem. Nie dawać dziecku byle czego: chipsów, gotowców pełnych polepszaczy, barwników, słodzików itd. Omijać fast foody. Nie dopuszczać do nadwagi. Nie zmuszać, by dziecko jadło więcej, niż może. I uczyć je (siebie także) dystansu do reklam.

Przeczytaj także: Zdrowa dieta - to wcale nie jest trudne!
 
Redakcja poleca: Dieta rocznego dziecka - film
Kiedy wprowadzać nowe pokarmy do diety niemowlaka? Czy to prawda, że roczne dziecko może jeść niemal wszystko? Posłuchaj porad pediatry.
Oceń artykuł

Ocena 6 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy