Szczepienie
fot. Adobe Stock

Punkty do żłobka i przedszkola za zaszczepienie dziecka! Popierasz projekt?

Są już zbierane podpisy pod projektem ustawy, żeby szczepione dzieci miały preferencje przy przyjmowaniu do żłobków i przedszkoli. Popierasz projekt? Skąd pomysł takiej ustawy? Czy jest zgodna z konstytucją? – wyjaśnia Robert Wagner, pomysłodawca ustawy.
Katarzyna Pinkosz
Szczepienie
fot. Adobe Stock

Rok temu w niektórych miastach pojawił się pomysł, żeby nieszczepione dzieci nie były przyjmowane do przedszkoli i szkół. Samorządy musiały się z tego wycofać, bo był niezgodny z Konstytucją RP. Teraz powstał projekt ustawy, zgodnie z którą szczepionym dzieciom łatwiej byłoby dostać się do żłobka i przedszkola. O szczegóły projektu pytamy Roberta Wagnera, pomysłodawcę projektu ustawy.

Skąd pomysł ustawy, żeby dzieci zaszczepione miały preferencje przy przyjmowaniu do żłobków i przedszkoli?

Sam mam czwórkę dzieci, każde z nich jest zaszczepione. Gdy jednak czytam informacje, że powoli zbliżamy się do progu wyszczepialności, jeśli chodzi o niektóre choroby, to postanowiłem działać. Rok temu zwróciliśmy się do samorządu Wrocławia z pytaniem, czy można wprowadzić takie kryterium przy przyjmowaniu do żłobków i przedszkoli. Usłyszeliśmy, że nie, bo byłoby to niezgodne z obowiązującym prawem.
Podobne pomysły pojawiały się w Częstochowie, Krakowie. Usłyszeliśmy wtedy, że nie pozwala na to prawo. Dlatego postanowiliśmy to prawo zmienić. Tak powstał projekt ustawy, który zakłada, że samorządy będą miały możliwość wprowadzenia szczepienia jako dodatkowego punktowanego kryterium przy przyjęciu do publicznych żłobków i przedszkoli.

Dlaczego to jest ważne?

Chodzi nam o wzrost świadomości. Nawet rodzice, którzy szczepią swoje dzieci, robią to niejako „z biegu”. Coraz więcej osób poddaje w wątpliwość: po co szczepimy, skoro tych chorób nie ma. Takie podejście zaczyna być niebezpieczne, ponieważ zbliżamy się do progu wyszczepialności 93 proc. A to oznacza, że na grupę 20 dzieci w żłobku możemy mieć nawet 2 dzieci nieszczepionych.

Gdzie można podpisać się pod projektem ustawy?

Na razie musimy zebrać 1000 podpisów. Gdy będziemy je mieć, zarejestrujemy listę u marszałka Sejmu. Jeśli marszałek pozytywnie zaopiniuje nasz wniosek, mamy 3 miesiące na zebranie minimum 100 tys. podpisów pod obywatelskim projektem ustawy. Chcemy to zrobić na początku października. [content:2_1185,0_25519,0_25334:CMNews]
Raz w tygodniu zbieramy podpisy we Wrocławiu – ogłaszamy to na naszej stronie na FB Szczepimy, bo myślimy. Wstępnie izby lekarskie zadeklarowały, że chcą poprzeć naszą inicjatywę. Jeśli tak się stanie, jest szansa, że projekty do podpisu znajdą się wtedy w przychodniach.
Jeśli ktoś chce zaangażować się w zbieranie podpisów, może do nas napisać prośbę mailem – podeślemy listę, na której można zbierać podpisy i potem nam ją odesłać. 

Często padają oskarżenia, że osoby nawołujące do szczepień są powiązane z koncernami farmaceutycznymi. Ma pan związek z firmami farmaceutycznymi? 

Nie, pracuję w branży metalowej. Nie mam nic wspólnego ze szczepieniami ani z żadnym koncernem farmaceutycznym.
Zobacz także: Spisek firm? Ważna rozmowa o szczepieniach.

Dlaczego w takim razie zajął się pan szczepieniami?

Jestem działaczem społecznym, szukam inicjatyw, którymi mogę „zarazić” inne osoby. Jak widać, w tym przypadku to się udaje, bo odzew jest spory. Ja chcę tylko, żeby moje dzieci były zdrowe, nie były narażone na zachorowanie. Nie chciałbym, żeby ktoś z mojego otoczenia zachorował. Nie chcę też, żeby lekarze, którzy dziś o takich chorobach jak polio czy błonica uczą się z podręczników, musieli leczyć ludzi, którzy na takie choroby zapadają.  

Ustawa, która daje preferencje dzieciom za szczepienie, jest zgodna z konstytucją?

Tak, ponieważ w konstytucji jest mowa o tym, że państwo jest zobowiązane do dbania o zdrowie i życie obywateli.

A co z dziećmi, które nie mogą być zaszczepione? Nie będą dyskryminowane?

Nie. Dodatkowe punkty do żłobka i przedszkola dostawałyby zarówno dzieci szczepione, jak nieszczepione, pod warunkiem, że nie mogą być zaszczepione z powodów medycznych. Muszą mieć jednak zaświadczenie, że nie mogą być szczepione. To zaświadczenie może zostać zweryfikowane. Chodzi o to, żeby nie było tak, jak kilka lat temu, kiedy okazało się, że większość dzieci ma zaświadczenia o dysleksji tylko dlatego, że są za to preferencje przy egzaminach.
Zobacz także: Szczepienia - 12 faktów, które wzburzyły rodziców

Odzew jest pozytywny, gdy zbieracie podpisy po projektem ustawy?

Tak ostatnio na rynku we Wrocławiu w ciągu 2 godzin zebraliśmy 300 podpisów. Mamy już dziś 1000 wymaganych podpisów, chcemy jednak zebrać ich więcej. Chcemy też stworzyć komitet honorowy, w którego skład wejdą lekarze oraz znane osoby, które są przekonane do szczepień. A dopiero potem złożymy projekt do Sejmu i zaczniemy zbierać wymagane 100 tys. podpisów. Mam nadzieję, że to się uda, projekt zostanie przegłosowany przez Sejm i samorządy będą mogły decydować o tego typu preferencjach dla szczepionych dzieci. Rozmawiajmy merytorycznie o szczepieniach, na pewno wtedy więcej rodziców zdecyduje się na zaszczepienie dziecka.
Zobacz także: Szczepienia przeciw pneumokokom – czy warto?
Redakcja poleca: Szczepienia: dlaczego rodzice bardziej wierzą doktorowi Google niż pediatrze? [WIDEO]
Rodzice często wybierają z Internetu negatywne informacje na temat szczepień. Dlaczego boją się szczepić? Bo szczepionki to dziwne produkty - mówi socjolog, dr Tomasz Sobierajski.
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy