koronawirus: syn czy ratowanie obcych
fot. Adobe Stock

Dramatyczny wybór lekarza: syn czy chorzy na COVID-19?

Takie decyzje muszą podejmować lekarze w związku z koronawirusem. Często poświęcają życie prywatne, aby ratować obcych. Szanujmy to!
Ewa Janczak-Cwil
koronawirus: syn czy ratowanie obcych
fot. Adobe Stock
Nick Dennison to brytyjski anestezjolog pracujący w szpitalu i zajmujący się chorymi na COVID-19. Ma chorego na chłoniaka trzyletniego syna Alfiego, który 6 sześć tygodni temu rozpoczął trzyletnią chemioterapię, osłabiającą układ odpornościowy. Dla niego kontakt z wirusem mógłby okazać się śmiertelnie niebezpieczny. Dlatego jego ojciec musiał dokonać bardzo trudnego wyboru.

Ratowanie życia to priorytet

Nick Dennison podjął decyzję: na pół roku przeniósł się do kampera, aby nie sprowadzać na swoje dziecko zagrożenia. Lekarz jest prawie pewien, że prędzej czy później zakazi się nowym koronawirusem.

„Podjąłem bardzo trudną decyzję. Miałem do wyboru: albo ratować życie obcych ludzi, albo być z synkiem, który walczy z rakiem. Mam nadzieję, że Alfie wyjdzie z choroby, jednocześnie wiem, że wielu ludzi umrze z powodu wirusa. Ta decyzja łamie mi serce, ale zdecydowałem: będę ratował życiem obcym, a syna powierzę troskliwej opiece żony i rodziny. Na sześć miesięcy przenoszę się do kampera i przez ten czas nie będę opiekował się synem" – napisał.
Redakcja poleca: Jak walczyć z koronawirusem? Jeśli tego nie zrobisz, nie będziesz bezpieczna!
Z dnia na dzień liczba zarażonych koronawirusem rośnie. Rząd wprowadził nowe obostrzenia dotyczące komunikowania się na terenie całego kraju. Dozwolone są wciąż zakupy w sklepach i aptekach. Sprawdź, co należy robić, aby uniknąć zarażenia koronawirusem w tych miejscach.

Apel lekarza do społeczeństwa

Normalnie Nick Dennison musi opiekować się 4-10 pacjentami wymagającymi podłączenia do respiratora. Obecnie jego szpital szykuje się do tego, aby móc przyjąć aż 80 pacjentów, którzy z powodu koronawirusa muszą być sztucznie wentylowani.

Sprawdź: Jest przełom! Szczepionka na koronawirusa będzie szybciej

Lekarz nie rozumie, dlaczego Brytyjczycy nadal nie przestrzegają ściśle zaleceń dotyczących unikania kontaktów z innymi. „Powiem wprost. Umrze mnóstwo ludzi. Większość to będą osoby w podeszłym wieku. Jednak umrą też trzydziesto- i czterdziestolatkowie" – ostrzega Dennison i dodaje: „Ten wirus rozprzestrzenia się po całym świecie w sposób niekontrolowany i nie przestanie tego robić do czasu, aż nie będzie miał jak przenieść się na kolejne osoby dzięki izolowaniu się ludzi albo wtedy, gdy chorzy poumierają".



Wiadomo już, że koronawirus zagraża niemowlętom i nastolatkom. Absolutnie nikt nie jest bezpieczny. Wiek pacjenta jedynie decyduje o ryzyku, ale gwarancji na wyzdrowienie nie daje.

A ty? Przestrzegasz zasad wprowadzonych przez rząd? Nie narażasz siebie i innych na zakażenie i śmierć?

Zobacz też:
Oceń artykuł

Ocena 6 na 2 głosy

Zobacz także

Popularne tematy