RSV u dzieci
fot. Adobe Stock

Epidemia wirusa RSV wśród dzieci. „W szpitalu 90 procent sal to izolatki z RSV” – piszą internautki

Kilka dni temu pisaliśmy o tym, że szpitale przeżywają oblężenie w związku z epidemią wirusa RSV. Pod artykułem pojawiło się mnóstwo komentarzy, które pokazują, że problem jest bardzo powszechny. Wiele internautek ma już za sobą doświadczenia szpitalne, inne właśnie walczą z chorobą u dzieci w domu.
Ewa Janczak-Cwil
RSV u dzieci
fot. Adobe Stock
Okazało się, że i wśród naszych czytelniczek są mamy, które dopiero co wyszły ze szpitala po tym, jak ich dziecko wymagało intensywnej pomocy lekarskiej. Chętnie dzieliły się swoimi doświadczeniami:

„Właśnie przechodzimy tego wirusa, bardzo długo się utrzymuje, walczymy już drugi tydzień. Okropny, duszący kaszel. Wynik z krwi pozytywny, RSV, 2 dni temu wyszliśmy ze szpitala... Odział przeznaczony tylko dla dzieci chorych na RSV praktycznie cały czas zapełniony i to takie maluszki leżące pod tlenem”;
„Właśnie wyszliśmy po 2 tygodniach RSV ze szpitala, kolejne 2 tygodnie antybiotyk w domu i miesiąc z głowy. W szpitalu 90 procent sal to izolatki z RSV”;
„Od poniedziałku leżę z 2-miesięczną córką w szpitalu. Cały oddział dzieci chorych na to samo, czyli wirusa RSV... Codziennie jakieś nowe dzieci przyjęte na oddział….”.

Szpitale nie pokazują skali problemu

Okazuje się, że mnóstwo internautek walczy z chorobą w domu. Ich dzieci, póki co nie wymagają hospitalizacji, ale wirus RSV i inne podobne dają do wiwatu całym rodzinom:

„My właśnie go przechodzimy, bardzo długo utrzymuje się gorączka, straszny kaszel i katar”;
„Moja trzyletnia córka już trzeci tydzień z katarem i kaszlem. Przeszło już na mnie i męża”;
„U nas już miesiąc się ciągnie, straszny kaszel, katar, gorączki brak. Antybiotyki już były i dalej to samo. Najbardziej wraca najmłodszemu”;
„Przechodziłam to z córką półtora roku temu, miała 15 miesięcy. Teraz prawdopodobnie nas znowu zaatakowało. Duszący kaszel, świsty i gorączka, walczymy w domu z inhalacjami. Wtedy skończyło się szpitalem 8 dni...”.

Każda okazja do kpin jest dobra?

Wirus RSV może stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia dziecka. Kaszel i duszność sprawiają, że maluchy nie mogą normalnie oddychać i trzeba im w szpitalu podawać tlen. Lekarze alarmują, że mamy do czynienia z epidemią RSV. Żaden rodzic, który wylądował z dzieckiem w szpitalu z powodu RSV, nie ośmiela się kpić z ogromnej liczby zachorowań wśród dzieci. Ale zdarzają się i takie komentarze:

„Tak, ale lekarz jako pierwsze mówi: podejrzenie COVID-19. Widzę, że są inne choroby, no cud”;
„No ja się dziwię, że wróciła w ogóle grypa”.

Takie podkpiwanie nie wszystkim przypadło do gustu. Część internautek nie wytrzymała:

„Nie wiem, z czego ludzie się śmiejecie? To nic śmiesznego. Córka miała 2 miesiące, gdy się zaraziła tym wirusem i po 3 dniach skończyło się w szpitalu z zapaleniem płuc…”;
„To nie jest śmieszne, znajoma już drugi tydzień spędza w szpitalu z miesięcznym dzieckiem. Co chwilę nowi przychodzą, miejsc na oddziałach nie ma”.

Sprawdź także:
Redakcja poleca: Polsce grozi epidemia odry! Dlaczego należy bać się choroby?
Zdaniem WHO Polska balansuje na granicy epidemii. Dlaczego najbardziej narażone na zarażenie wirusem są niemowlęta? Czy choroba jest naprawdę groźna?
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy