mężczyzna, tata, brzuszek, uśmiech

Faceci w ciąży

Chodzą do szkoły rodzenia, przeżywają, trenują oddychanie, wybierają wózki, łóżeczka i ubranka. Są szczęśliwi, ale też trochę zdezorientowani i zagubieni. Przyszli tatusiowie. Nam zwierzyli się ze swoich refleksji, obaw i przemyśleń.
mężczyzna, tata, brzuszek, uśmiech
Kilka ostatnich lat przyniosło wielkie zmiany. Nie ma już kobiet spodziewających się dziecka, są tylko... pary w ciąży. A przecież mężczyźni nie noszą maleństwa w brzuchu, nie czują jego ruchów pod sercem, nie doświadczają zmian hormonalnych. Mimo to przeżywają te 9 miesięcy równie silnie jak przyszłe mamy! Czy to jedynie przejściowa moda, wyraz emancypacji kobiet i męskiego „wszędobylstwa”? A może nowoczesne i odpowiedzialne podejście do wyjątkowego w życiu okresu, jakim jest oczekiwanie na dziecko?

Trudne początki

W trakcie ciąży uwaga otoczenia skupiona jest na przyszłej mamie, mało kto zastanawia się, jak dojrzewają do nowej roli przyszli tatusiowie. Kobiety stają się na ten czas trochę podobne do siebie – to swego rodzaju „wspólnota ciężarówek”. Przyszłe mamy przeżywają ten wyjątkowy okres emocjonalnie, wręcz instynktownie. Mężczyźni natomiast podchodzą do ciąży bardziej pragmatycznie.

– Zacząłem więcej pracować, szukać dodatkowych zajęć, to była podświadoma i naturalna reakcja – opowiada Krzysztof, a Adam dodaje:
– Kiedyś bardziej bezmyślnie wydawałem kasę, teraz już nie. Zastanawiam się dwa razy, zanim coś kupię, czy mi się to przyda w przyszłości.

Troska o zdrowie nienarodzonego maleństwa pojawia się u nich bardzo często. Uczestniczą w forach internetowych, czytają poradniki, oglądają programy. A potem się... stresują!
– Niepokoiłem się, czy wszystko będzie dobrze z żoną, z dzieckiem. Nachodziły mnie obawy, czy na pewno będą zdrowi – wspomina Adam. Marcin jednak przeczy temu stereotypowi, przyznaje, że nie ma czarnych myśli. – Oboje z żoną tak samo to przeżywamy. Racjonalne myślenie jest u nas na boku.

Przeżywanie ciąży zależy w dużym stopniu od tego, czy była planowana, a także od wieku przyszłego ojca. W przypadku Leszka to klasyczna wpadka. Był z dziewczyną zaledwie rok i nie myślał o dziecku. Ale od początku ciąży przeżył wielką przemianę: od egocentrycznego młodzieńca przerażonego tym, że będzie musiał coś z siebie dać innym, wziąć odpowiedzialność za przyszłość małej istotki – po człowieka, który nie wyobraża sobie, że mogłoby być inaczej.

Dojrzał. Kiedyś był zależny finansowo od swego ojca. Teraz całe dnie pracuje, chce skończyć studia, myśli o przyszłości i intensywnie przeżywa nową rolę. Stał się innym człowiekiem, pije mniej alkoholu. Traktuje ojcostwo zadaniowo, będzie próbował mu sprostać. Ewa, jego nienarodzona córeczka, stała się dla niego bardzo ważną osobą. W dzieciństwie utracił mamę, więc jak tylko dowiedział się, że będzie miał dziecko, wymarzył sobie dziewczynkę o imieniu mamy. Ojcostwo nabrało dla niego dodatkowego, metafizycznego wymiaru, zyskało nowe znaczenia. Okazało się nawet, że córeczka, tak samo jak mama Leszka, urodzi się pod znakiem bliźniąt!

Marcin Kamiński, 36 lat, muzyk. Żona Taissa, 32 lata, zajmuje się promocją w wydawnictwie. Jest w 6. miesiącu ciąży. Oczekują Poli. Mają już dwójkę starszych dzieci.

Zamiast o pracy i zabawie myślimy o rodzicielstwie. Myślami jestem ciągle z naszym nienarodzonym dzidziusiem. Nawet kiedy jesteśmy daleko od siebie, to i tak oboje w tym uczestniczymy. Dzięki ciąży jesteśmy teraz razem w sposób o wiele bardziej intensywny. Gdy długo nie ma mnie w domu, czuję, że chcę wracać, bo wiem, że żona mnie potrzebuje. Temat dziecka ciągle między nami powraca. Nawet jeśli robimy coś innego, wystarczy, że maluch np. kopnie. To nas absorbuje 24 godziny na dobę! Pierwsze kłótnie były o imię. Ja chciałem charakterystyczne, oryginalne, żona typowo polskie. Chciałbym móc przeżywać ciążę jak Taissa, mieć dziecko choć na chwilę w środku. Jak tylko mała kopnie, żona mnie woła. Ona wyczuwa czy to rączka, czy nóżka, fizycznie ją czuje, a ja nie mogę, więc staram się to zrozumieć. Jestem dumny, że moja żona jest w ciąży, lubię z nią wychodzić i pokazywać wszem i wobec jej brzuch. Sprawia mi to ogromną przyjemność.
Redakcja poleca: Trzech tatusiów w ciąży – film
Trzech śmiałków postanowiło sprawdzić, co czuje kobieta w ciąży, a raczej z jakim ciężarem i niedogodnościami musi się zmagać w dzień i w nocy.

Ojcostwo we krwi

Mężczyźni po trzydziestce, którzy już nie mogli się doczekać potomstwa, uważają, że ciąża wcale aż tak bardzo ich nie zmienia, nie powoduje wewnętrznej metamorfozy. Jest naturalnym etapem w życiu. Oni już dojrzeli do nowej roli.

– Mam 30 lat, za sobą knajpy, imprezy. Nie boję się, że to utracę, pragnienie dziecka jest silniejsze – mówi z przekonaniem Krzysztof. Adam dodaje:
– Nie jestem już przecież młodzieniaszkiem, żeby nagle musieć spoważnieć, wydorośleć.

Dla Krzysztofa dziecko to wciąż jeszcze abstrakcja. – U nas jest tak wczesny etap, że jeszcze tego na dobre nie poczułem. W przypadku Adama wielkim przełomem stało się pierwsze USG. – Zobaczyłem płód i bijące serce, ciśnienie skoczyło mi natychmiast! Wtedy dziecko nabrało realnego wymiaru. Związałem się z nim emocjonalnie, zrozumiałem, że ono już jest. Już je kocham, nie mogę się doczekać narodzin. To będzie dla mnie najważniejszy człowiek na świecie. Równie silnie związany z dzieckiem jest Marcin. – Pola jest w brzuszku, ale czuję, jakby była z nami fizycznie. Dużo do niej mówię. Przy łóżku trzymam książkę o rozwoju płodu, codziennie czytam ją do snu i wyobrażam sobie, co się dzieje teraz z moim małym dzieckiem.

Ona i on

Ona ma humory, ona ma mdłości, ona ma brzuch, ona się zmienia, ona wszystko może – bo ona nosi dziecko. On jest na cenzurowanym, dużo się od niego wymaga, mało daje wsparcia. Jak to znosi?
– Sam się sobie dziwię, ale jak mnie żona zruga, ochrzani, to przemilczę, ugryzę się w język. Ale zapowiedziałem, że po porodzie już sobie tak nie dam na głowę wchodzić – zwierza się Adam. Nie czuje się ani trochę samotny. Owszem, rodzina patrzy mu na ręce, pilnują, by był w porządku, ale to przecież normalne, że najważniejsza jest żona i dziecko...

Ta myśl jest tak silna w przyszłych ojcach, tak sobie to wbili do głowy, że czasem bez opamiętania zamęczają żony swymi obsesjami i patentami na zdrowie. – Wymuszam na niej, żeby nie jeździła windą, trochę podobno przesadzam. Jak coś ciężkiego podniesie, to robię jej cały wykład o zagrożeniach – przyznaje się Adam. Krzysiek mu wtóruje:
– Odciążam ją w obowiązkach domowych. Ciągle pytam, jak się czuje, zmuszam do długich spacerów, zmieniłem jej dietę, obieram marchewkę, żeby oboje byli zdrowi.

Ciąża wpływa pozytywnie na relacje w związkach.
– Patrycja się wyciszyła. Zaczęliśmy się bardziej koncentrować na sobie nawzajem, nasze uczucie pogłębiło się – opowiada Krzysiek. Marcin stara się być cały czas z żoną, a kiedy są osobno, towarzyszy jej myślami.
Sfera erotyczna też nie zamiera, gdy kobieta zmienia figurę i przygotowuje się do roli mamy. To nie mężczyznom zawadzają zaokrąglone kształty. – Mnie jej nowe ciało nie przeszkadza, ale ona się tym martwi. Dominuje we mnie sfera opiekuńcza, ale erotyzm nie zniknął – mówi Marcin. Podobne doświadczenia ma Adam. – Żona jest dla mnie atrakcyjną kobietą. Obawiałem się, że przestanie być pociągająca, ale to się nie zmieniło.

Krzysztof Wrocławski, 30 lat, odpowiada za finanse w firmie projektowej. Żona Patrycja ma 26 lat, pracuje w koncernie telefonii komórkowej. Jest w 4. miesiącu ciąży. To będzie ich pierwsze dziecko.

Patrycja po kryjomu zrobiła test i nagle wybiegła z łazienki ze łzami w oczach. Płakała ze szczęścia... Oznajmiła mi, że jest w ciąży! Ja jadłem właśnie parówkę (chyba na zawsze to zapamiętam). Nie wiedziałem, jak zareagować, przytuliłem ją więc i mówiłem, jaki jestem bardzo szczęśliwy. Patrycja nie ma jeszcze wcale brzucha, więc dla mnie ta ciąża jest trochę abstrakcją. Spodziewam się, że przełom nastąpi pewnie podczas badania USG. Na razie myślę bardziej o tym, że ona jest w ciąży, a nie że jest dziecko. Zdaję sobie sprawę, że rezultatem będzie niemowlę, ale na razie myślę bardziej o Patrycji i jej samopoczuciu. Jestem po prostu wzrokowcem – jak nie widzę, to nie wierzę. Cieszę się, że będziemy mieli dziecko, ale to nie są jeszcze myśli zbyt realne.

Boją się porodu

One chcą rodzić razem z nimi. Dla przyszłych tatusiów to już nie jest oczywiste. Obawiają się. Widzieli filmy, rozmawiali z kolegami.
– Boję się stresu – przyznaje Adam.
– To taka intymna sfera kobiety, że może niekoniecznie przeznaczona dla męskich oczu – dodaje Krzysiek. Marcin jest pewien, że będzie towarzyszył Taissie. – Chcę być przy żonie, chcę to przeżyć. Ale trochę obawiam się, czy podołam emocjonalnie, czy się nie rozkleję. Jeśli mam być podporą, muszę przecież wytrwać!

Leszek jeszcze nic nie postanowił. Ale jeśli zdecyduje się towarzyszyć Kasi, nie zrobi tego, by być świadkiem, ale żeby pozostać w porządku wobec siebie i żony.

Jesteśmy w ciąży?

Na to pytanie nie umieją udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Uważają, że nie powinni się porównywać do kobiet. Nie mają aż tylu refleksji, przemyśleń i przeżyć związanych z tym stanem. Brak im bezpośredniego fizycznego doświadczenia ciąży. Ale jedno jest pewne – wszyscy zgodnie podpisaliby się pod słowami Marcina:
– Jestem szczęśliwy. Wydaje mi się, że zawsze na to czekałem...

Leszek Ługowski, 27 lat, student ISNS. Żona Kasia ma 24 lata, studiuje administrację. Jest w 8. miesiącu ciąży. Spodziewają się Ewy.

Chciałem mieć dziecko, ale jeszcze nie teraz. Byłem zły, że czego się nie dotknę, to muszę schrzanić. Potem doszedłem do wniosku, że czas ułożyć sobie życie, przestać być egoistycznym dzieciakiem, otworzyć się na innych. Boję się jednak, że mogę się dać wtłoczyć w schemat praca – rodzina, że nie będę się rozwijał, nie skończę studiów. Czuję, że mam większy potencjał. Pierwszy okres był dla nas obojga męką. Ale stawałem się stopniowo coraz lepszy, wychodziłem z egoizmu. Obawiałem się, że będę musiał zacząć zarabiać kasę, martwić się o innych, a początkowo nie miałem na to ochoty. Teraz już sobie nie wyobrażam, żeby miało być inaczej, żeby mogło nie być dziecka. Powoli wchodzę w nową rolę, staram się do tego podejść jak do małżeństwa – nowa rola, nowe wyzwanie. Uświadomiłem sobie, że już nie jestem taki młody.

Adam Kulszo, 35 lat, prowadzi firmę komputerową. Żona Bożena ma 34 lata, Zajmuje się nieruchomościami. Jest w 7. miesiącu ciąży, prawdopodobnie będzie to Zosia. Są razem od 3 lat, ślub wzięli, gdy „zaszli” w ciążę.

Żona nie potrafiła mi wprost powiedzieć, że podejrzewa ciążę. Robiła podejścia, sugerowała, w końcu kupiłem test i okazało się, że tak. Zamilkłem, ale to było milczenie radości. Okazało się, że Bożena cieszyła się z ciąży i jednocześnie bała mojej reakcji – choć wiedziała, że tego chcę. Zastanawiamy się nad wspólnym rodzeniem, jednak mam pewne obiekcje. Koledzy byli przy porodzie, ale jak zaczęły się komplikacje, to lekarze wystawili ich za drzwi i oni na korytarzu umierali ze stresu. Boję się, że jakby mi się tak zdarzyło, nie dałbym rady. Obawiam się, że i tak nic nie pomogę. Kiedyś myślałem, że to taka moda, potem – że warto być przy porodzie, bo dzięki temu tworzy się wyjątkowa więź z dzieckiem. A teraz sam już nie wiem...


Paulina Wrocławska
zdjęcia: Jacek Pióro, stylizacja: Julia Konarzewska, makijaż, fryzury: Agnieszka Jopkiewicz
Oceń artykuł

Ocena 5 na 2 głosy

Zobacz także

Popularne tematy