GRY
 
 

Gdańsk: Dziecko w czasie porodu wypadło położnej z rąk!

– Usłyszałam tylko upadek. [...] Tu było tyle krwi, że wszyscy myśleli, że dziecku się głowa rozbiła – opowiada mama małej Lenki.

fot. Fotolia
Do takich wypadków w czasie porodu nie dochodzi zbyt często. Praca położnych jest ogromnie trudnym zadaniem i trudno zaprzeczyć,  że panie, które pomagają przyjść na świat naszym dzieciom, wykonują wspaniałą pracę. 

Historia która zdarzyła się  w Gdańsku wzbudza w nas rozczarowanie i złość nie z powodu nieuwagi położnej, bo niestety, takie sytuacje są wynikiem nieszczęśliwego zrządzenia losu, a położna jest tylko człowiekiem. Nas oburza po raz kolejny zachowanie szpitala i postawa osób, które brały udział w zdarzeniu!

Nieszczęśliwy wypadek

Kiedy matka trafiła do szpitala UCK przy Klinicznej w Gdańsku, nie podejrzewała, jak nieszczęśliwie zakończy się jej wizyta. Choć poród przebiegał bez zakłóceń, tuż po urodzeniu dziecko wyślizgnęło się z rąk położnej. Najpierw uderzyło o stolik porodowy, a następie upadło na podłogę.  Szarpnięcie było na tyle silne, że doszło do urwania pępowiny. 

– Kiedy dostałam córkę na ręce, wydawało mi się,  że nie oddycha. – relacjonuje pani Kamila. – Lekarze zabrali dziecko szybko do inkubatora i zawieźli na neonatologię. Kiedy przyszła salowa sprzątnąć salę po porodzie, zapytała, czy była tu rzeźnia. Tu było tyle krwi, że wszyscy myśleli, że dziecku rozbiła się głowa – wspomina matka.
Redakcja poleca: Jak szybko urodzić? Poznaj sposoby mam
Co robią kobiety, by przyspieszyć poród? Każda ma swój sprawdzony sposób. Poznaj 3 mamy i ich metody na szybki poród. Który wybrałabyś dla siebie?

1500 zł za milczenie?

Jak zareagował szpital? Wypłacił rodzicom... 1500 zł! Dziecko z krwiakiem na głowie określono jako zdrowe i wypisano ze szpitala. Młoda mama nie otrzymała żadnych przeprosin,  żadnego wsparcia psychologa. Usłyszała tylko jakie nadano jej miano: mama spadachroniarza, gdyż dziecko zawisło na pępowinie. 

Pacjentka nagle tak głośno krzyknęła, że doprowadziło to do wyślizgnięcia się noworodka. Trudno mi to dokładnie opisać, bo nie byłem przy tym. Przy porodzie była doświadczona położna z około 30-letnim stażem. Musiało zdarzyć się coś nietypowego – tłumaczył szef kliniki profesor  Krzysztof Preis.

Sprawą zajmie się prokuratura. Podobną sprawę prowadziła już w przypadku położnej z Krakowa, która przyjmowała poród mając na nogach buty na koturnie. Niosąc dziecko przewróciła się, przez co dziecko miało złamany obojczyk, oraz przedramię. W tym przypadku szpital oraz położna, nie widzieli swojej winy. Jak będzie teraz? Sprawa znajdzie swój finał w sądzie. Szkoda, bo wystarczyłyby dobre chęci i empatia lekarzy i dyrekcji szpitala, by rodzice nie musieli dłużej przeżywać traumy i uczestniczyć w rozprawie sądowej.

Zobacz także: Co się dzieje z dzieckiem w czasie porodu?

Ocena (1 ocena)

4.0
Doładuj
Przeładuj