Godzina tylko dla siebie

Godzina tylko dla siebie: dlaczego wszystkie powinnyśmy być Francuzkami?

Jak znaleźć czas tylko dla siebie i swojego rozwoju osobistego oraz dlaczego to takie ważne? O tym, dlaczego powinnyśmy brać przykład z Francuzek i o programie "Godzina tylko dla siebie", skierowanym do obecnych i przyszłych mam, rozmawiamy z jego autorką, Kamilą Kubiak.
Karolina Stępniewska
Godzina tylko dla siebie

Opracowała Pani program rozwoju osobistego dla przyszłych i obecnych mam oraz kobiet planujących macierzyństwo. Skąd wziął się pomysł na "Godzinę tylko dla siebie"?

Kiedy mieszkałam jeszcze w Nowym Jorku mój narzeczony, który był Francuzem, został wysłany z pracy do Polski na 3 tygodnie. Po powrocie powiedział: "Wiesz, jak cię poznałem to byłem tobą zafascynowany, bo jesteś taka silna... ale po tym, jak pojechałem do twojej ojczyzny zrozumiałem, że wy wszystkie takie jesteście, że to kobiety zmieniły system".
I ja się z nim absolutnie zgadzam. Tylko, że on nie wiedział, jaką kobiety płaciły za to cenę, bo społeczeństwo wciąż coś od nich wymagało. Miały być matkami, żonami, Paniami domu oraz kobietami czynnymi zawodowo.  To było w Polkach niesamowite – że dały radę na dwóch dużych płaszczyznach.

Płacąc za to dużą cenę...

Bardzo dużą! Teraz, gdy wróciłam do Polski jako dreamsetterka, zauważyłam, że te kobiety ułożyły sobie życie i chcą realizować swoje cele i marzenia, tylko nie mają na to czasu.  To jedna grupa kobiet. Druga grupa kobiet nie odnalazła się w tej rzeczywistości. Zostały w domach, pilnują dzieci, a schemat jest taki, że idą na wychowawczy na 3 lata, a potem nie mają gdzie wrócić, zachodzą w drugą ciążę, kolejny urlop, to już 6 lat... A po 6 latach będzie coraz gorzej! Życie zawodowe pędzi.
I stąd pomysł na "Godzinę tylko dla siebie". Paniom, które szukają sposobów na zmiany w życiu program pomoże przygotować plan dzialania oraz znaleźć ich własne rozwiązania. Opracowałam ten program na podstawie francuskich kobiet, które są pozytywnymi egoistkami i potrafią być wszędzie na 100 proc. Dlatego, uważam, że warto inspirować się tym co sprawdzone i skuteczne.

My, Polki, bardzo często czujemy się winne, kiedy myślimy o sobie, prawda?

Tak, a tak nie wolno. Rzadko mówi się w Polsce o tym, że jeśli kobieta jest szczęśliwa sama z sobą, to da szczęście innym. Dzieci i partner nie będą szczęśliwi, jeśli ona nie będzie, bo nie da się dać komuś czegoś, czego samemu się nie ma. Ten program ma pomóc kobietom odnaleźć się, żeby były zadowolone, bo wszystkim będzie wtedy przyjemniej.
Przeczytaj: Mama wraca do pracy: mam poczucie winy czy wręcz przeciwnie?

W skrytości ducha chyba wszystkie marzymy o tym, żeby być takie jak Francuzki?

Tak, ale uważam, że to jest Polska i nie ma co zmieniać Polek.

A jednak trochę chce je pani zmieniać!

Chcę im dać niezależność. Społecznie są psychicznie zepchnięte  na margines.

Potrzeby innych zawsze przed własnymi?

Tak. Bo dziecko ucierpi, bo mąż... Polki biorą wszystko na siebie. Mój kolega powiedział: "Przecież nasze kobiety nas kastrują! Jeśli ciągle słyszę, że coś robię źle, to po co mam to robić?". We Francji kobieta, jak czegoś potrzebuje, podchodzi do swojego faceta i mówi: "Kochanie, czy mógłbyś mi pomóc?" i on to robi, a nawet jeśli zrobi to źle, to ona go całuje i mówi: "Cudownie to zrobiłeś". Na drugi dzień on to robi bez najmniejszego problemu.
Zobacz: Podział obowiązków domowych

Tego też możemy nauczyć się w pani programie?

Tak, mamy rozdział o komunikacji. Ciągle słyszę od kobiet: on tego nie zrobił, on nigdy tego nie robi. A czy poprosiłaś, by to zrobił?

Często można usłyszeć od mężczyzn, że ich partnerki mają o wszystko pretensje.

Dokładnie. Zmieńcie pretensje na pochwały, a będzie łatwiej.

Odnoszę jednak wrażenie, że jest nam coraz łatwiej, bo współcześni ojcowie są bardziej zaangażowani.

To zależy od rodziny. Jedna pani zapytana o to, jak znajduje godzinę  tylko dla siebie, odpowiedziała od razu: "No przecież jest ojciec". Ale takich rodzin jest bardzo niewiele.
Zobacz: Czy jesteś dobra dla siebie? Psychotest

To jak znaleźć tę godzinę tylko dla siebie?

Trzeba przejrzeć swój plan dnia. Przechodzimy przez cały schemat pracy i życia rodzinnego. To, co jest najważniejsze, to znaleźć czas dla własnych dzieci. Nie mówię o tym, żeby spędzać z nimi 4 godziny dziennie, ale chociaż jedną. Wtedy telefon musi być odłożony,  koleżanki nie istnieją, a telewizor jest wyłączony.

Nie gotujemy i nie sprzątamy?

Zależy. Możemy przecież oglądać z dziećmi bajkę, możemy razem gotować – to jest świetna rzecz, bo łączy. Najważniejsze, żeby z nimi być. Kiedyś przyszłam w odwiedziny do mojej francuskiej koleżanki, która ma dwóch synów – jeden ma 5 lat, drugi 3. Chłopcy przez cały czas bawili się w drugim pokoju. Pytam jej, co jest, że oni tak się sami bawią, a ona na to, że naładowała im baterie: zanim przyszłam ona bawiła się z nimi przez 1,5 godziny. Oni dostali swój czas i wiedzieli, że teraz był czas dla niej. Francuskie dzieci są zawsze uczone, że każdy czas jest na coś, np. jeśli rozmawiam przez telefon, to rozmawiam przez telefon i przyjdę do ciebie, kiedy skończę.
 

Jest taka książka "W Paryżu dzieci nie grymaszą". To prawda, że nie grymaszą?

Tak! Francuskie dzieci są uczone mówienia "proszę, dziękuję, przepraszam" – magicznych słów, które pomagają w wychowaniu.

Przecież to model, który obowiązywał także u nas, czy obserwuje pani, że teraz się od tego odchodzi?

Tak. Bardzo często chodzę do kawiarni i często widzę tam rodziców z dziećmi. Nikt nad nikim i nad niczym nie panuje. Nie wiadomo, czy to jest czas dla rodziców, czy dla dzieci. Dzieci krzyczą, ciągną rodziców... Rozwiązaniem jest  telefon, tablet: "Masz, zajmij się czym, nie ma cię".
Przeczytaj: Francuzki nie tyją: 5 sekretów szczupłych Francuzek

Czy spotkania w ramach "Godziny dla tylko siebie" dają mamom narzędzia, jak to zmienić?

One same je znajdują. Jest takie piękne chińskie przysłowie: "Żeby kogoś ocenić, trzeba przez 7 dni i nocy chodzić w jego butach". Każdy musi sam zmienić swoje życie. Opowiadam na spotkaniach zabawne dykteryjki, ale one mają być tylko inspiracją dla znalezienia własnych rozwiązań.
Zauważyłam też, że w Polsce rodzice w przedszkolu czy szkole się nie znają. A we Francji jednego dnia mama zabiera z przedszkola swoje dziecko i jego dwóch kolegów, więc ich mamy mają wolne dwie godziny, a następnego inna mama robi to samo itd. Moja przyjaciółka ma 10-letniego syna i u niej prawie codziennie jest trzech chłopców. Pytam się jej, po co jej jeszcze dwóch, a ona na to "Bo jest cudownie, zobacz: siedzą razem i się uczą, bawią, przygotuję im kolację, są zajęci". Następnego dnia  to jej syn idzie do kolegi, a ona ma czas dla siebie. Oczywiście spędza z nim czas, chodzą na wycieczki, wystawy itd.

Zastanawiam się jednak, czy znalezienie tego czasu tylko dla siebie jest rzeczywiście aż tak ważne? Bo może teraz jest to mój czas jako mamy, a jak dzieci dorosną będę miała dla siebie mnóstwo czasu.

Wtedy będzie pani babcią i zajmie się dziećmi swoich dzieci, bo tak się praktykuje w Polsce. Na każdym etapie życia jesteśmy fizycznie w stanie zrobić pewne rzeczy i wtedy niestety na niektóre rzeczy będzie za późno, bo będziemy za starzy. Każdy wiek ma swoje potrzeby. To, co jest nam najbardziej potrzebne to świadomość własnej wartości.  Godzina tylko dla siebie ma nie być na paznokcie czy masaż, tylko na rozwój.

Co pani rozumie przez rozwój w tym kontekście?

Jeśli ktoś na przykład przez cale życie chciał się nauczyć angielskiego, to powinien zacząć się go uczyć. Jeśli nie może wyjść z domu, jest milion programów w komputerze. Jest tyle rozwiązań, ile potrzeba, żeby znaleźć coś dla siebie.
Proszę sobie wyobrazić kobietę, która całe życie marzyła o tym, żeby uczyć się języków i nagle zaczyna. Jak dzięki temu jej wartość wzrasta, jak widzą ją jej dzieci... Staje się inna. To, że zaczynamy panować nad własnym czasem sprawia, że odzyskujemy harmonię. To niesamowite, jak bardzo dzieci potrzebują harmonii! Przestają się bać, są spokojniejsze. Jeśli mama nagle zaczyna panować nad czasem, sprawia, że dzieci czują się z nią bezpiecznie, bo wiedzą, że będzie czas na jedzenie, rozmowę, zabawę. Jeśli widzą, że mama z tata śmieją się i rozmawiają, widzą bezpieczeństwo w rodzinie, widzą swój przyszły związek. Jeśli córka widzi mamę, która mówi: "Chciałam zawsze nauczyć się jeździć na motorze, teraz będę to robić", to koduje: marzenia nie mają granic, mogę wszystko. Jeśli moja mama to może, to ja też mogę, bo niczym się od niej nie różnię. Czyli to dziecko automatycznie rozwija się z poszerzonymi ambicjami.
Przeczytaj: 5 częstych obaw przed powrotem do pracy: też je masz?

To jedna z najcenniejszych lekcji, które możemy przekazać dziecku?

Tak! Syn widząc matkę, która robi coś takiego, koduje: moja przyszła żona ma mieć też na to czas, a ja mam jej w tym pomóc. Tu jest olbrzymia rola matek. Widzę synów Matek Polek i to jest tragedia.

Dlaczego?

Ci chłopcy są na dzień dobry odstawieni od życia. Mama, która idzie kupić 19-latkowi bułki? Nie! To on może kupić je mamie, a w przyszłości żonie. O ile Francuzki są pozytywnymi egoistkami, o tyle Polki są po prostu egoistkami, bo nie myślą o drugiej Polce, o drugiej kobiecie. Ich synowie kiedyś będą mieli żony!

Które będą narzekały na dokładnie to samo, na co one narzekają teraz?

Tak. Mama ma olbrzymią siłę. Może zmienić tego młodego człowieka i zrobić z niego najwspanialszego męża dla innej kobiety. Niech pomyśli o tym, że kiedyś przyjdzie do niej młoda kobieta i powie: "Mamo, dziękuję Ci za to, jak go wychowałaś".

Jest nawet takie powiedzenie, że wychowujemy synów nie dla siebie, tylko dla innych kobiet.

Właśnie! I dlatego godzina tylko dla siebie jest taka ważna. Nie tylko kobieta się zmieni, ale zacznie zmieniać funkcjonujący system. On zmienia się bardzo powoli i to od nas zależy, czy to się stanie czy nie.
Zobacz: Jak wychować szczęśliwe dziecko?

I widzi pani w nas, Polkach, potencjał, żebyśmy były "Francuzkami"?

Olbrzymi. Proszę mi wierzyć: jest bardzo dużo kobiet, które chcą, ale nie wiedzą jak. Moja coach w Paryżu zawsze mówiła, że jeśli się wie, czego się chce, to bardzo łatwo jest znaleźć sposób, żeby to zrobić.

Podoba mi się, że to, o czym pani mówi, bazuję na życiu rodzinnym, że ważną rolę odgrywają tu dzieci i nasi mężczyźni.

Myślę, że rodzina jest najważniejszą komórką.  Szczęśliwa, dobra rodzina to wszyscy  uśmiechnięci ludzie na ulicach. Chodzi nam przecież o to, żeby żyło nam się przyjemniej.

Czyli stawiamy na rozwój osobisty, żeby to osiągnąć?

Tak. Powoli i konsekwentnie do celu. Do przodu. Zaczynamy od siebie. Musimy wiedzieć, że nie zmienimy innych, oni mogą to zrobić sami. Nie przychodzimy więc do domu i nie robimy awantury mężowi, tylko prosimy go, żeby coś zrobił. Nawet jeśli tak umyje podłogę, że poprosisz go, żeby wyszedł do sklepu, a ty w tym czasie poprawisz po nim, to i tak podziękuj mu.

Ale wtedy bałabym się, że już zawsze będzie źle ją mył!

Właśnie nie! A jak za 17 razem zrobi tak samo, to powiedz mu: "Kochanie, a jakbyś jeszcze zobaczył tam, w tym kącie, to byłabym ci bardzo wdzięczna". To powoduje, że tej osobie chce się zrobić to jeszcze raz.
Francuzi potrafią wstać wcześnie rano, żeby zjeść razem śniadanie i porozmawiać o tym, co się będzie dzisiaj działo. Dzielą się zadaniami: jedno odprowadza jedno dziecko, drugie drugie. Tam wszystko jest podzielone. Ale jest też ten wspólny czas, najczęściej śniadanie i kolacja.

Która, jak słyszałam, długo trwa?

Tak, bo się ją razem przygotowuje, razem je, razem zmywa. Dzieci idą spać, rodzice zostają. Często wtedy kończą pracę, której nie zdążyli wcześniej zrobić, bo bezpieczeństwo rodziny jest najważniejsze. Jak wychodzą z biura o 18.30 to zabierają pracę do domu, ale robią ją po 21.00. Wszystko jest zorganizowane i to jest cała magia.
Przeczytaj: Pracująca mamo, podziwiam cię i wielbię!

I tego powinnyśmy się nauczyć?

Tak, tu jest klucz. Oddaj dziecko tacie, nie zrobi mu krzywdy. Da sobie radę, dużo sobie dawał w życiu radę i teraz też da. Zaufajmy mu!

Chyba jest teraz taki trend w rodzinach.

A z drugiej strony mamy płaczą, że nawet do toalety muszą chodzić z dziećmi. Ale same jesteśmy sobie winne. Trzeba pomóc kobietom, mówiąc im, że tak nie może być, że się wykończą, będą sfrustrowane i ani dziecko nie będzie szczęśliwe, ani one.

Musimy zacząć myśleć o sobie...

...i znajdować rozwiązania na to, jak to zrobić, żeby o siebie zadbać.



Kamila Kubiak – dreamsetterka, niepoprawna marzycielka, absolwentka Wydziału Grafiki na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Pracowała w najlepszych agencjach reklamowych świata w Paryżu, Nowym Jorku, Moskwie i w Warszawie. Jest laureatką wielu międzynarodowych nagród m. in. Cristal Award w Nowym Jorku. W 2010 roku porzuciła świat reklamy, by rozpocząć pracę nad długometrażowym filmem animowanym, którego jest pomysłodawcą, scenarzystą i współreżyserem. Jest współwłaścicielką marki ChouChou Like Me, która ma swoje korzenie w coaching’u, a jej celem jest pomaganie innym w realizowaniu i osiąganiu wymarzonych celów. W czerwcu 2016 roku metoda ChouChou została oficjalnie przedstawiona na VII Międzynarodowej Naukowej Konferencji Coachingu na Akademii Leona Koźmińskiego.

Zobacz też:
Redakcja poleca: Gdyby niemowlak umiał pisać sms-y [MIŁEJ ZABAWY, MAMO!]
Wyobraź sobie, że twoje dziecko dostało od dziadków smartfona i zaczyna pisać ci wiadomości na messengerze lub sms-y. Zabawne? I to jak! Zobacz, co by ci – być może – napisało:-) Miłej zabawy!
Oceń artykuł

Ocena 6 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy