Hafija blogerka
fot. mat. prasowe

Agata Aleksandrowicz, autorka bloga Hafija.pl – wywiad z blogerką

Hafija.pl – blog Agaty Aleksandrowicz, to jeden z najlepiej znanych blogowych adresów, szczególnie wśród karmiących mam. Przeczytaj wywiad z jego autorką: pytamy o mamo-blogosferę, karmienie piersią, internetową prywatność oraz o to, czy można zarabiać na blogu.
Sylwia Niemczyk
Hafija blogerka
fot. mat. prasowe
Kiedy podczas naszej pierwszej rozmowy opowiadałam Agacie o moim wielogodzinnym przekopywaniu blogosfery, zaproponowała: „A może chcesz, żebym poleciła ci kilka fajnych blogów?” – i po dwóch dniach dostałam od niej całą listę (co bardzo ułatwiło mi pracę!).

Trzy tygodnie później, już po naszym spotkaniu i wywiadzie, zadzwoniłam do niej z prywatą: chciałam, aby podpowiedziała mi, co mogę poradzić koleżance, która dopiero co urodziła i miała duże kłopoty z karmieniem. Nie tylko przez 15 minut tłumaczyła mi, co i jak powinna robić moja znajoma, aby laktacja w końcu ruszyła, ale też już po całej naszej rozmowie przesłała mi smsem kontakty do zaufanych konsultantek laktacyjnych z adnotacją „trzymam kciuki!”. Bo Hafija taka właśnie jest: życzliwa, kompetentna i chętna do pomocy. I nie oczekująca niczego w zamian – dla niej satysfakcją jest samo to, że udało jej się komuś pomóc (wiem, że strasznie patetycznie to brzmi, ale nic na to nie poradzę – to jest prawda).

Mama trzyletniego synka. Zawodowo zajmuje się promocją książek w wydawnictwie dla rodziców Mamania. Jest dyplomowanym Promotorem Karmienia Piersią. Współzałożycielka i redaktorka Kwartalnika Laktacyjnego. Organizuje warsztaty dla mam karmiących, eventy blogowe, bierze udział w panelach dyskusyjnych o polskiej blogosferze. Natomiast na 1. miejscu wśród aktywności pozawodowych zawsze jest jej blog: Hafija.pl.

Traktujesz bloga jak pracę?

Bardziej jako pasję.

Praca przecież też może być pasjonująca.

Tak, ale nie Hafija.pl nie jest dla mnie obowiązkiem. Nie czuję obowiązku prowadzenia bloga, tylko samą chęć.

Czytaj post Hafiji: Nie bijmy dzieci – specjalnie dla Babyonline.pl

To może zapytam o coś innego, choć wiem, że tego pytania blogerzy nie lubią. Zarabiasz na blogu?

Tak. Mnie to pytanie nie przeszkadza, nie widzę powodu, żeby ukrywać, że blog jest dla mnie źródłem jakiegoś dochodu. To jednak przecież nie znaczy, że moje pisanie jest nierzetelne, że blog jest słupem reklamowym. To nie jest wstyd zarabiać, szczególnie, że pieniądze, które zarabiam, inwestuję nie tylko w bloga, ale też w swoją wiedzę: robię kursy, szkolenia, a potem tą wiedzą dzielę się z czytelniczkami.

Czy są firmy, z którymi jednak byś nie współpracowała?

Zdarzył mi epizod, kiedy jeszcze nie wiedziałam aż tyle o karmieniu piersią, współpracy z producentem mleka modyfikowanego. Wtedy byłam w ciąży, temat karmienia piersią był mi wtedy jeszcze zupełnie obcy. Ale im więcej dowiadywałam się o promocji i antypromocji karmienia naturalnego, tym bardziej dochodziłam do wniosku, że nie mogę u siebie na blogu polecać preparatów mleka modyfikowanego, jedzenia w słoiczkach, soczków w buteleczkach. Takie produkty nie znajdą się u mnie na blogu.

Czujesz się ekspertem od karmienia piersią?

Nie i nie mam też takich aspiracji. Chciałabym być kierunkowskazem. Piszą do mnie mamy karmiące i ja nie zawsze umiem im doradzić, ale za to wiem, gdzie mogą znaleźć fachową pomoc. I taki sprawdzony adres czy telefon zawsze im dam. Bardzo smutne jest to, że kadra medyczna, która ma kontakt z karmiącymi, nie kształci się, nie zdobywa nowej wiedzy, przez co w gabinetach lekarskich powielane są niekorzystne praktyki, np. uciskanie piersi podczas zastojów. Kiedy któregoś dnia napisałam krytyczny post o lekarzach, to do wieczora dostałam z 60 maili od innych mam, które miały w gabinetach pediatrycznych fatalne doświadczenia – chociaż dla ścisłości muszę dodać, że dostałam też maile np. od studentów medycyny, którzy pisali, że się nie znam, że medycyna to przecież takie trudne studia…

Czy w takim razie twoim zdaniem karmiące mamy powinny szukać wiedzy o karmieniu na blogach?

Bardzo polecam Kwartalnik Laktacyjny, w którym rzeczywiście pisze dużo blogerek. Ale jednocześnie muszę powiedzieć, że mało jest blogów, które przekazują rzetelną wiedzę o karmieniu piersią – dużo za to jest takich, na których ta wiedza jest zakrzywiana pod kątem własnych doświadczeń. Ja zresztą też w pewnym momencie miałam taki neoficki zapał do promowania karmienia piersią. Byłam jak żołnierz w okopach: karmienie piersią za wszelką cenę! – i dopiero, kiedy zaczęłam się uczyć, spotykać z karmiącymi mamami, nauczyłam się pewnej pokory wobec karmienia piersią. To pozwoliło mi spojrzeć z większym zrozumieniem na historie mam typu: „chciałam karmić, ale się nie udało”. Myślę, że, aby mi się to udało, musiałam wyjść z internetu do ludzi.

Co robisz, gdy znajdujesz na jakimś blogu np. wpis o karmieniu piersią, zawierający nie do końca prawdę?

Jak mam czas, to lubię zostawić komentarz  :) Ale nie hejterski, tylko raczej coś w rodzaju: „Słuchaj, to trochę nie tak”. Czasem zamiast komentarza piszę wiadomość prywatną: „Nie do końca się z tobą zgadzam, porozmawiajmy”. No i różnie to bywa. Różne są reakcje.

Masz koleżanki z blogów?

Mam kilkanaście koleżanek blogerek. Poważnych przyjaźni blogowych też mam kilka.

Jak powstawały?

Najpierw przez wzajemne komentarze na blogach .Potem na facebooku się znajdowałyśmy. Potem spotkałyśmy się na jakimś spotkaniu blogerów, czy warsztacie. W dziewczynach, które blogują, jest chęć poznania się nawzajem – zresztą czytając siebie, znamy nawzajem swoje życie, dzieci, opinie. Pamiętam, jak się pierwszy raz spotkałyśmy z  dziewczynami z Kwartalnika Laktacyjnego, usiadłyśmy razem przy stole i zaczęłyśmy się śmiać: „Kurczę, nawet pogadać nie ma o czym – we wszystkim się zgadzamy!”. Ale to oczywiście nie jest tak, że wszystkie mamy-blogerki to jedna wielka rodzina. Tak jak w każdym środowisku i tutaj są sympatie i antypatie, wojenki, czasem o coś się pokłócimy. Przez to, że nie ma osobistego kontaktu, rozmowy twarzą w twarz, czasem źle odbieramy swoje intencje – to jest przekleństwo internetu. Teraz jednak zawieram coraz mniej znajomości blogowych, bo nie mam na to czasu, żeby czytać blogi.

A masz czas, żeby wracać do swoich starych notatek?

Tak, właśnie teraz to robię. Kiedy przenosiłam bloga z Bloggera na Wordpressa, to część notatek mi się rozsypała i przy okazji edytowania ich czytam je sobie i przypominam, co takiego napisałam rok czy dwa lata temu. Podśmiewam się czasami z tych wpisów, ale póki co przeredagowałam tylko ze dwie notatki – przekreśliłam to, co wcześniej napisałam, i dodałam komentarz, że w tym i w tym miejscu pomyliłam się strasznie.

Jak jest z twoją prywatnością na blogu? Twoją, twojego męża, synka…

Nie czuję, żebym przekroczyła jakąś granicę, której nie powinnam przekraczać. Bardzo długo nie ujawniałam na blogu swojego nazwiska, ale kiedy np. zaczęłam prowadzić warsztaty, prelekcje blogowe czy laktacyjne, musiałam to już zmienić. Staram się trzymać wizerunek mojego dziecka z daleka od bloga, choć jeśli ktoś zechce pokopać w internecie to go znajdzie. Ale nie popadam w związku z tym w paranoję: przecież w realu, jeśli ktoś zechce mnie śledzić, to też może chodzić za mną przez cały dzień i odkryć, gdzie mieszkam. Internet nie jest jakimś strasznym miejscem, gdzie ujawnienie swojej twarzy czy nazwiska grozi jakimiś  przerażającymi skutkami.

Czytaj post Hafiji: Nie bijmy dzieci – specjalnie dla Babyonline.pl

Redakcja poleca: Jak karmić dziecko piersią cz. 2
W tej części filmu poznasz wygodne pozycje przy karmieniu piersią.
Oceń artykuł

Ocena 6 na 3 głosy

Zobacz także

Popularne tematy