Żródło: charliesfight.org
fot. Żródło: charliesfight.org

Heroiczna walka rodziców o życie syna

Poruszyli niebo i ziemię, żeby ich dziecko mogło żyć. Walka, jaką toczą może uratować inne dzieci.
Żródło: charliesfight.org
fot. Żródło: charliesfight.org
Charlie ma 10 miesięcy i wadę genetyczną, której nie udało się dotąd wyleczyć. Chłopiec urodził się całkowicie zdrowy. Objawy zaczęły o sobie dawać znać dopiero kiedy miał 8 tygodni. Okazało się, że rodzice noszą wadliwy gen, który u Charliego spowodował rzadką chorobę mitochondrialną. Oboje: 32-letni Chris Gard i 31-letnia Connie szukali pomocy w Wielkiej Brytanii, ale tam leczenie nie było możliwe. Jedyna terapia, która mogłaby uratować mu życie to terapia eksperymentalna prowadzona w Stanach Zjednoczonych, ale jej wyniku lekarze nie są w stanie przewidzieć. Jeśli by się powiodła – może to być przełom w leczeniu tej rzadkiej przypadłości.

Zebrali 1,4 mln funtów

Wsparcie dla rodziny płynie zewsząd. Od czterech miesięcy trwa zbiórka funduszy. Udało się zgromadzić pokaźną kwotę 1,4 mln funtów, aby mały Charlie miał chociaż cień szansy na wyzdrowienie. Życie malca jest podtrzymywane sztucznie, a rodzice liczą na cud i walczą o to, żeby został z nimi jak najdłużej.

Na stronie poświęconej zbiórce funduszy na leczenie Charliego czytamy:

„Great Ormond Street Hospital poprzez sąd uzyskał zgodę na odłączenie Charliego od respiratora, ale my po prostu nie możemy pozwolić naszemu dziecku umrzeć, jeśli jest coś, co może uratować mu życie. On zasługuje na to tak jak każdy z nas.”

Zobacz także: Prof. Maruszewski: Dzieci w Polsce umierają, czekając na operację serca!
Redakcja poleca: Czy pediatrzy znikną z przychodni?! Sprawdź, co mówi ekspert!
Czy nowelizacja ustawy o POZ pozbawi dzieci lekarza pierwszego kontaktu? Prof. Alicja Chybicka, przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Dzieci, pediatra, obawia się, że zmiany nie będą korzystne dla dzieci.

Rodzic dla dziecka zniesie wszystko

Do kampanii na rzecz umierającego dziecka włączyli się przeciwnicy rozwiązań systemowych w Wielkiej Brytanii. Narzucenie przez sąd konieczności odłączenia Charliego od aparatury załamało rodziców i rozwścieczyło protestantów, pikietujących pod szpitalem, w którym przebywał chłopiec. Lekarze nie widzieli sensu utrzymywania go przy życiu na siłę, ponieważ szanse na wyleczenie były znikome. Swoje bezlitosne postępowanie tłumaczyli chęcią zapewnienia mu godnego odejścia. Zrozpaczeni rodzicie wyznali, że odebrano im możliwość decydowania o życiu i śmierci syna.

Zobacz wpis rodziców Charliego:
 
Chłopiec miał być odłączony od respiratora w piątek, 30 czerwca br. Rodzice myśleli, że spędzą z nim ostatnie godziny.

Tymczasem nieoczekiwanie do działań na rzecz podtrzymania chłopca przy życiu włączyli się politycy Włoch i Stanów Zjednoczonych oraz Watykan. Szef włoskiej dyplomacji Angelino Alfano, Donald Trump i papież Franciszek wyrazili oficjalnie chęć pomocy i apelują do brytyjskiego rządu o wsparcie, a watykański szpital Bambino Gesu czeka na chłopca z otwartymi rękami. Na Twitterze Donald Trump pisze: Mimo bardzo ciężkiej sytuacji rodzice nie poddają się i będą walczyć do końca, a ich sprawa osiągnęła już wymiar międzynarodowy.

Źródło: tvn24.pl, charliesfight.org, rmf24.pl
Oceń artykuł

Ocena 3 na 3 głosy

Zobacz także

Popularne tematy