Joanna Gzik, pediatra
fot. Małgorzata Mikołajczyk

Homeopatia działa! - przekonuje doświadczony pediatra

Podawałaś kiedyś dziecku syrop Stodal? A czy wiesz, że to właśnie lek homeopatyczny? O tym, jak działają leki homeopatyczne, czy wspierają odporność, dlaczego w Polsce homeopatia wciąż jest w niełasce oraz jak ważny jest dobry kontakt rodziców z lekarzem, rozmawiamy z lek. med. Joanną Gzik, pediatrą i homeopatą, która leczy dzieci klasycznie i homeopatycznie.
Aleksandra Sobieraj
Joanna Gzik, pediatra
fot. Małgorzata Mikołajczyk

Gdy moja córka miała pięć miesięcy, złapała infekcję. Lekarz przepisał jej lek homeopatyczny. Po dwóch dniach byłyśmy już w szpitalu z zapaleniem płuc. Co poszło nie tak?

– Trudno powiedzieć. Małe dziecko choruje burzliwie. Przeziębia się, gorączkuje. Jeśli trafia do lekarza, a infekcja trwa bardzo krótko – od godziny lub dwóch – nie zawsze można dokładnie powiedzieć, jaka choroba się rozwija, bo nie wszystkie objawy są od razu widoczne. Większość z nich to wirusowe przeziębienia, ale gorączka może być pierwszym objawem anginy, infekcji dróg moczowych czy zapalenia płuc. Być może Pani dziecko miało infekcję wirusową, ale było malutkie i rozwinęło się powikłanie w postaci zapalenia płuc. Możliwe też, że nie wszystkie objawy były widoczne, więc lekarz nie mógł od razu stwierdzić zapalenia płuc. Małe dzieci szybko zdrowieją, ale też szybko może się im pogorszyć – to fizjologia wieku dziecięcego.  

A może nie należy tak leczyć niemowląt?

– To nieprawda. Lekami homeopatycznymi można leczyć nawet bardzo malutkie dzieci, bo leki te są bezpieczne i nietoksyczne. Ale im młodsze dziecko i im burzliwsza choroba, tym ważniejszy jest kontakt z rodzicami po wyjściu z gabinetu. Zwykle proszę, aby zadzwonili do mnie po dobie czy dwóch i powiedzieli, jak czuje się dziecko. Choroba przecież ewoluuje, pewne objawy ustępują, inne mogą się pojawić. Proponuję leczenie po zbadaniu dziecka, spodziewam się, jaki będzie przebieg choroby, ale przecież każdy choruje trochę inaczej. I proszę nie myśleć, że robię tak teraz, gdy przyjmuję w prywatnym gabinecie, bo przez 20 lat pracy w państwowej przychodni byłam również w kontakcie z rodzicami moich pacjentów. Wiele dzieci trafia do mnie na izbę przyjęć w szpitalu po wizycie u lekarza w rejonie, gdzie nie są leczone homeopatycznie i też mają powikłania. Bywa że dziecko jest kilkukrotnie badane przez pediatrę, dostaje leki przeciwzapalne, przeciwgorączkowe i w końcu w szpitalu okazuje się, że ma zapalenie płuc. Czy leczenie było złe? Nie! Akurat ta choroba tak przebiegła i nie miało znaczenia to, jakie leki zastosowano. A wracając do Pani dziecka: czy gdyby nie dostało homeopatii, nie miałoby zapalenia płuc? Myślę, że nie. Być może wizyta była za wczesna, może córka po prostu nie poradziła sobie z infekcją.  

A gdyby dziecko od razu dostało antybiotyk?

– To nie znaczy, że nie zachorowałoby na zapalenie płuc! Mogłoby się to stać także  podczas przyjmowania antybiotyku. Przy prostych przeziębieniach nie jest korzystne stosowanie od razu antybiotykoterapii. To normalne, że dzieci chorują na infekcje (80–90 proc. z nich jest wirusowych), z którymi organizm i układ immunologiczny dziecka musi sobie poradzić. Zbyt częsta antybiotykoterapia osłabia odporność, bo antybiotyk działa nie tylko na bakterie chorobotwórcze, ale też na fizjologiczną florę bakteryjną, która chroni nas przed patogenami. „Wyjałowione” dziecko, pozbawione fizjologicznej flory bakteryjnej szybko łapie kolejne infekcje, zwłaszcza jeśli styka się z rówieśnikami w żłobku lub przedszkolu. Poza tym jeśli dziecko jest często leczone antybiotykami, to może wystąpić zjawisko lekooporności, tzn. bakterie są oporne na leczenie antybiotykami dostępnymi w aptece i trzeba stosować coraz mocniejsze leki. Dlatego antybiotyk warto zostawić na sytuacje, gdy doszło do powikłań bakteryjnych, a nie dawać go na zapas przy infekcjach wirusowych.

Zatem chorowanie poprawia odporność.

– Tak, taka walka stymuluje układ immunologiczny i dziecko nabywa odporności. Kontakt z wirusem powoduje produkcję przeciwciał, które zadziałają przy kolejnym spotkaniu z nim. Maluchy dużo chorują w okresie żłobkowo-przedszkolnym po to, by nie chorowały jako dorośli.

A jakie jest w tym miejsce homeopatii?

To skuteczna metoda, zwłaszcza u dzieci chorujących często, bo działa, stymulując układ immunologiczny. Lek homeopatyczny mobilizuje organizm do walki z chorobą. Nie można tu mówić o efekcie placebo, bo to zakłada, że niemowlę musiałoby zaufaćlekarzowi, a ono tego nie potrafi. Jeśli dziecko leczone objawowo z powodu infekcji (witaminą C, wodą morską do nosa, lekami przeciwzapalnymi), nie mogło sobie poradzićz infekcją, a zaczyna zdrowieć po podaniu leku homeopatycznego, to znaczy, że ten lek zadziałał. Przypadek? Raz może tak, drugi też, ale piąty, dziesiąty... Jeśli dziecko zaczyna wychodzić z choroby, to dla mnie znak, że homeopatia działa.

Zobacz też: Co najlepiej poprawi odporność chorowitka

Leki homeopatyczne to granulki z bardzo rozcieńczoną substancją.

– Tak. To leki pochodzenia albo mineralnego, albo roślinnego, albo zwierzęcego. Homeopatia bazuje na zasadzie "Podobne leczyć podobnym". Jeżeli człowiek spożyłby jakąś substancję w dawce toksycznej, to wystąpiłyby u niego pewne objawy. Jeśli podobne objawy odnajdziemy u człowieka chorego, to podanie takiej substancji bardzo rozcieńczonej spowoduje u niego reakcję organizmu i w konsekwencji ustąpienie objawów chorobowych. Jak to działa? Stymuluje odporność na poziomie komórkowym: masz takie objawy, uporaj się z nimi. Ugryzła panią kiedyś pszczoła? Jakie miała pani objawy?

Obrzęk, zaczerwieniona skóra, pieczenie. Pomagał chłodny okład.

– Kiedy pacjent ma pokrzywkę lub zapalenie stawu z piekącym bólem i poprawą po chłodnym okładzie, to podanie leku Apis spowoduje zmniejszenie wysypki na skórze lub w przypadku zapalenia stawu – zmniejszenie stanu zapalnego i dolegliwości bólowych. Podobnie ten lek zadziała w przypadku ukąszenia przez pszczołę. Kolejny przykład – Belladonna. To pokrzyk wilcza jagoda, objawami zatrucia nim jest pobudzenie, rozszerzone źrenice ze światłowstrętem, pocenie się, wypieki, suchość w gardle. Kiedy podamy taki rozcieńczony lek, np. przy infekcji wirusowej, podczas której dziecko poci się, ma rozszerzone źrenice, wypieki na buzi, boli je gardło, to będzie on pobudzał organizm do walki właśnie z tymi objawami. Taki lek jest bezpieczny, bo jest bardzo rozcieńczony.

To inny mechanizm niż w przypadku leków standardowych.

– Homeopatia nie działa na zasadzie przeciwieństw: wirus – lek przeciwwirusowy, bakteria – lek przeciwbakteryjny. Tak działa medycyna klasyczna. Dla lekarza stosującego leki homeopatyczne ważne są nie tylko objawy choroby, ale również to, w jaki sposób pacjent choruje. Każdy z nas choruje trochę inaczej. Jeden przy gorączce się poci, inny nie, jeden ma pragnienie, ktoś inny nie, jeden jest pobudzony, inny osłabiony. U jednego pacjenta katar zatyka nos, u innego występuje lejący, wodnisty katar, kolejny kicha salwami, a jeszcze inny ma katar ropny (zielony). To niby jeden z objawów choroby wirusowej, ale każdy pacjent może mieć  inny katar. Na podstawie objawów, które stwierdzamy u pacjenta, dobieramy lek. Lekarz stosujący homeopatię wybiera lek odpowiedni dla konkretnego pacjenta, a nie tylko dla choroby, np. infekcji wirusowej czy kataru. Jeśli kilku pacjentów przyjdzie do mnie z katarem, najprawdopodobniej nie dostaną tego samego leku. W homeopatii ważne jest całościowe spojrzenie na chorego i dopasowanie leczenia specjalnie do niego.

A czy są dowody naukowe, że homeopatia działa?

– Jest ich wiele, nawet z podwójną ślepą próbą, np. na Oscillococcinie na prawie pięciuset ochotnikach podczas epidemii grypy. W ciągu 48 godzin gorączka spadła u osób, które nie wiedziały, czy dostają placebo czy Oscillococcinę. Lekarz też tego nie wiedział. W Szwajcarii badano też, jak stosowanie homeopatii wpływa na kondycję pacjentów. Okazało się, że homeopatia zmniejsza koszty leczenia i absencję w pracy, czyli ogólnie rzecz biorąc: pacjenci byli w lepszej formie przy niższych kosztach. Na tej podstawie homeopatię włączono do refundowanych metod w Szwajcarii.

Zobacz też: Jak działa odporność u dziecka?

Od zeszłego roku na Uniwersytecie Medycznym w Katowicach są już studia podyplomowe z homeopatii.

– Być może niełaska, w której jest homeopatia, wynika z tego, że wielu lekarzy nie wie po prostu, co to za metoda leczenia. Student mógłby mieć o niej własne zdanie i mógłby ją stosować lub nie. Ja zaczęłam studiować hoemopatię, bo chciałam się dowiedzieć, co to za metoda leczenia. Wtedy odkryłam, że wielokrotnie w mojej praktyce lekarskiej są sytuacje, kiedy stosując leki klasyczne, nie mam już czego pacjentowi zaproponować. Albo nie ma leku np. na stres szkolny, albo leczenie jednej choroby u pacjenta jest niemożliwe z powodu współistnienia drugiej. Znając homeopatię, mogę zrobić coś więcej: poprawić komfort życia pacjenta, zmniejszyć dolegliwości chorób przewlekłych. To dotyczy ludzi starszych, ale również kobiet w ciąży i noworodków. Nie mogę dać chemicznych lekarstw, bo noworodkowi nie można dać prawie niczego, chyba że w szpitalu. Mając homeopatię, która jest bezpieczna, łagodna, mogę zmobilizować siły dziecka do walki.

Więc jest pani lekarzem homeopatą.

– Ja tak o sobie nie powiem. Jestem lekarzem pediatrą, który zna metodę leczenia, jaką jest homeopatia. Jeżeli muszę dać antybiotyk, to go daję. A jeśli mogę nie nadużywać leków silnie działających, leczę tak, żeby dziecku nie szkodzić. Primum non nocere (po pierwsze nie szkodzić) – dzieci mają przecież całe życie przed sobą i nie można rujnować im zdrowia silnymi lekarstwami, jeśli nie ma takiej potrzeby. Nie ma sensu stawać po jednej czy po drugiej stronie: medycyna klasyczna czy homeopatia. To po prostu jedna z metod leczenia.

Uzupełniająca?

– Też nie. Ja wielokrotnie leczę pacjentów tylko homeopatycznie! Czy chirurgiczna metoda leczenia jest uzupełniająca? No nie! Jeśli ktoś ma zapalenie wyrostka, to mu nie damy antybiotyku, tylko zrobimy operację. Metodę leczenia należy właściwie wybrać, biorąc pod uwagę to, na co pacjent jest chory. Jest miejsce na leczenie homeopatią, na leczenie klasyczne i leczenie chirurgiczne. Wyrostek robaczkowy – chirurgia. Cukrzyca – insulina. Niedoczynność tarczycy – hormony tarczycowe. Infekcja wirusowa – homeopatia. Ale nie sprowadzajmy homeopatii do leczenia infekcji wirusowych, choć u małych dzieci główne je tak się leczy. U dorosłych homeopatycznie można leczyć objawy menopauzy, alergii, astmy.

Zobacz też: Jak wzmocnić odporność? - wywiad z ekspertem

A czy homeopatia może nie zadziałać?

– Jako lekarz proponuję leczenie, które uważam za najwłaściwsze dla pacjenta, ale nigdy nie mam stuprocentowej pewności, czy ono będzie skuteczne, niezależnie od tego, czy to antybiotyk czy homeopatia. Człowiek to nie równanie matematyczne. Medycyna powinna uczyć pokory i pacjentów, i lekarzy. Zresztą dzieci, które pojawiają się w izbie przyjęć i u których nie zadziałało leczenie, zwykle nie były leczone przez swoich lekarzy homeopatycznie.

Leczenie homeopatyczne trwa dłużej, a ludzie chcą, żeby im od razu pomogło.

– Właśnie dlatego często stosowane są leki silnie działające, które nie są obojętne dla organizmu. Choć dają szybki efekt, to długofalowo nie jest on korzystny. Albo chcemy się leczyć zdrowo, albo szybko. Ale obserwuję coraz więcej mam, które rozumieją, że szybko nie zawsze znaczy zdrowiej, że nawet jeśli infekcja potrwa nie trzy dni, tylko tydzień, to w dłuższej perspektywie ich dziecko będzie zdrowsze i bardziej odporne, niż gdyby je leczyć lekami, które dają szybkie efekty, ale nie budują odporności.

Czyli wspieranie odporności jest bardzo ważne.

– Wiele chorób bierze się z tego, że układ odpornościowy źle działa. Nawracające infekcje – bo organizm nie walczy z drobnoustrojami, które są wokół nas. Dużo jest też chorób z autoagresji, gdy układ immunologiczny się myli i rozpoznaje własne tkanki jako obce. Niektóre z chorób z autoagresji do niedawna dotyczyły tylko dorosłych – dziś chorują na nie coraz młodsi pacjenci. Żyjemy w czasach trudnych dla naszego układu immunologicznego. Trzeba dbać o jego formę. Homeopatia to umożliwia. Ja nikogo nie zmuszam do homeopatii, proponuję leczenie, a rodzic zgadza się lub nie. Nie wszystkie metody są dobre dla każdego lekarza i każdego pacjenta. Na szczęście mamy wybór.


Lek. med. Joanna Gzik jest pediatrą, lekarzem z wieloletnim doświadczeniem – leczy dzieci od 26 lat. Stosuje w terapii homeopatię. Jest członkiem Polskiego Towarzystwa Homeopatii Klinicznej. Pracuje m.in. w izbie przyjęć w warszawskim Szpitalu Dziecięcym im. prof. dr. med. Jana Bogdanowicza oraz w przychodniach dla dzieci (Medipark, Provital).

Zobacz też:
Redakcja poleca: Domowe sposoby na przeziębienie - film
Nie zawsze konieczna jest wizyta u lekarza, czasem wystarczy herbata z cytryną czy ciepła kąpiel. Pediatra poleca domowe sposoby na przeziębienie.
Oceń artykuł

Ocena 3 na 10 głosy

Zobacz także

Popularne tematy