GRY

Ile kosztuje cukrzyca typu 1? – wylicza Monika Zamarlik

Cukrzyca typu 1 kosztuje nie tylko wiele zdrowia i nerwów, ale też niemałe pieniądze. Koszty życia z cukrzycą wylicza i opisuje Monika Zamarlik, prezes Ogólnopolskiej Federacji Organizacji Pomocy Dzieciom i Młodzieży Chorym na Cukrzycę

ile kosztuje cukrzyca typu 1
fot. Fotolia/SN
Cukrzyca typu 1 to choroba przewlekła, dlatego chorym należy się zasiłek pielęgnacyjny w wysokości całych 153 zł miesięcznie. Zasiłek dobra rzecz – szkoda tylko, że nie wystarcza na pokrycie nawet podstawowych potrzeb chorego.

Co to za potrzeby? Zapytałam o to Monikę Zamarlik, szefową Ogólnopolskiej Federacji Organizacji Pomocy Dzieciom i Młodzieży Chorym na Cukrzycę. Specjalnie dla nas wylicza koszty życia z cukrzycą typu 1:

Koszty życia z cukrzycą typu 1  u dziecka na pompie insulinowej

  • Insulina: kilkadziesiąt złotych miesięcznie
Insulina, która jest substancją ratującą życie, kosztuje plus minus kilkadziesiąt złotych przy kilkuletnim dziecku. Jedna paczka insuliny to 40-50 zł. U młodszych dzieci taka paczka teoretycznie wystarcza na cały miesiąc – mówię "teoretycznie", bo np. latem, w upał, insulina może się zagrzać i nie działać efektywnie. Wtedy trzeba ją koniecznie wymienić.

Koszty insuliny rosną z wiekiem, a ściśle mówiąc z wagą dziecka, jako że insulinę ( w uproszczeniu) przelicza się na liczbę posiłków i zawartych w nich węglowodanów  i na kilogramy masy ciała. Przy nastolatku, który rośnie, rozwija się i potrzebuje więcej jedzenia, insulina może kosztować już 200-300 złotych na miesiąc.
  • Glukometr: 0-50 zł jednorazowo
Glukometr zwykle chory dostaje bezpłatnie w ośrodku, ewentualnie musi za niego jednorazowo zapłacić do 50 zł. Powiedzmy sobie szczerze, producentom zależy, żeby chory używał wyprodukowanego przez nich glukometru, bo dzięki temu przez kolejne lata mają gwarantowane zyski z jednorazowych pasków do glukometru.
  • Paski do glukometru: kilkadziesiąt zł miesięcznie
W zależności od tego, jaki mamy glukometr, paczka 50 pasków kosztuje 3-5 zł. Mało? Tylko wtedy, kiedy mówimy o jednorazowym wydatku. Tymczasem pomiarów cukru jest nawet 15 dziennie przy małym dziecku i niewiele mniej przy starszym. Pierwszy pomiar cukru jest na dzień dobry, gdy się budzimy. Potem kolejny tuż przed śniadaniem. Owszem, może być tak, że to będzie jeden i ten sam pomiar – ale niekoniecznie, bo przecież czasami chcemy sobie dłużej poleżeć po obudzeniu albo też okaże się, że po nocy cukier będzie za wysoki – a jeść możemy dopiero wtedy, kiedy cukier jest w normie.

Mierzymy cukier przed każdym kolejnym posiłkiem, przed każdym wysiłkiem fizycznym, w trakcie wysiłku i po wysiłku. No i w nocy, oczywiście. W nocy rodzice mierzą 2-3 razy: to dość indywidualna sprawa. Dość powiedzieć, że na same paski idzie kilkadziesiąt zł miesięcznie.
  • Ostrza do nakłuwacza: kilkanaście-kilkadziesiąt zł miesięcznie
Razem z glukometrem dostaje się nakłuwacz: wygląda jak długopisik, którym pstryka się i robi dziurkę w palcu. Długopisik wystarcza na kilka lat, ale ostrza do niego trzeba zmieniać. Co do zasady powinno się je zmieniać za każdym razem. Nikt tego nie robi aż tak często, bo to też kosztowałoby nawet kilkadziesiąt zł miesięcznie i zajmowałoby zbyt dużo czasu w ciągu dnia.
  • Baterie do pompy insulinowej: kilkanaście  złotych miesięcznie
Do pompy insulinowej wkładamy zwykłe baterie-paluszki, ale one też te parę złotych kosztują. Komuś z boku może się wydawać, że to mały koszt, ale po pierwsze: one działają cały czas, więc się bardzo szybko wyczerpują. Zazwyczaj trzeba je zmieniać co tydzień. Po drugie, to nie mogą być takie baterie z bazarku, tylko te z wyższej półki – choćby dlatego, żeby mieć pewność, że nie przestaną działać w środku nocy. Na nich na pewno nie zaoszczędzimy, więc to będzie kolejny wydatek przynajmniej kilkunastu  złotych miesięcznie.
  • Zbiorniczek na insulinę: 10-50 złotych miesięcznie
Pompa ma części, które się wymienia. Taką podstawową częścią jest zbiorniczek na insulinę. Powinniśmy wymieniać go za każdym razem, kiedy wymieniamy insulinę, ale jako, że jeden zbiorniczek kosztuje około 10 zł, to wielu chorych wymienia go dużo rzadziej – właśnie ze względów oszczędnościowych).
  • Adapter i pokrywa baterii: kilkanaście złotych miesięcznie
Pompa insulinowa ma taką część, która się nazywa się adapter. Służy on do mocowania zbiorniczka z insuliną. W gruncie rzeczy to zwykły kawałek plastiku z gumką. Od początku lutego 2016 r. kosztuje kilkanaście złotych (wcześniej, przez lata, kosztowała kilkadziesiąt złotych).  Producenci pomp zalecają, żeby tę nakrętkę wymieniać  przy co 10. wymianie ampułki, czyli mniej więcej co 3 miesiące – i rzeczywiście wymiana jest zwykle po tym czasie konieczna. Jeśli adapter jest zużyty, to pompa traci szczelność, a wtedy insulina idzie z pompy przez dren pod słabszym ciśnieniem, przez co może się zatykać wkłucie, przez które dostaje się do organizmu dziecka. Czemu ta nakrętka jest taka droga, a była jeszcze droższa? Nie wiem. Tak samo nie wiem, czemu pompa insulinowa kosztuje 12-17 tys., skoro dużo bardziej zaawansowana technologicznie komórka kosztuje 800 zł, a "wszystkorobiący" laptop 3 tys. zł.
 

„Nie wiem, czemu pompa insulinowa kosztuje 12-17 tys., skoro dużo bardziej zaawansowana technologicznie komórka kosztuje 800 zł, a laptop 3 tys. zł.”


Przed chwilą mówiłam o bateriach – jest też pokrywa na nie. To też jest kawałek plastiku, który trzeba przekręcić przy zmianie baterii. Jako, że przekręcamy pokrywę dość często, to szybko się ona wyrabia, a wtedy pompa też może stracić szczelność  Z tego powodu powinniśmy wymieniać pokrywę  przynajmniej przy co 4. wymianie baterii.  To drobiazgi, ale ważne. W sytuacji, gdy chcemy reklamować wkłucie, to pierwsze pytanie od producenta jest: czy był wymieniany  adapter i nakrętka na baterie.
  • Dreny i wkłucia: refundowane w liczbie 10 miesięcznie
U starszych dzieci, które mają już dość długo cukrzycę, ta ilość refundowanych wkłuć i drenów zwykle wystarcza, jednak na początku choroby te 10 drenów na miesiąc to zwykle za mało. Z różnych przyczyn: bo np. rodzice jeszcze nie do końca opanowali zakładanie wkłucia, bo dren się zatkał, wkłucie wyrwało, itd.

Co ciekawe, choć NFZ refunduje tylko 10 wkłuć i drenów miesięcznie, to wg zaleceń niektórych producentów zarówno dreny, jak i wkłucia powinny być wymieniane raz na 2 dni. Czyli średnio na miesiąc powinniśmy zużywać ich ok. 15. Tak zresztą się czasem dzieje: są takie dzieci, u których trzeciego dnia już wkłucie nie działa prawidłowo i rodzic musi co miesiąc za dodatkowe wkłucia i dreny płacić z własnej kieszeni. I zapewniam, że  nie jest żadne widzimisię rodziców. Każda zmiana wkłucia wiąże się przecież z dodatkowym bólem dla dziecka,  a proszę mi wierzyć, że rodzice jeśli nie muszą, to nie będą kłuć swojego dziecka.
  • Pompa: refundowana
Szpitale organizują przetargi na pompy dla dzieci i niestety zwykle głównym kryterium w tych przetargach jest cena. Im niższą cenę zaproponuje producent, tym większa szansa, że to właśnie jego produkt będzie służył dzieciom z cukrzycą. Pompy, które są refundowane, są dobre, ale nie najlepsze. Te najbardziej zaawansowane technologicznie są na razie tylko marzeniem polskich rodziców. Różnią się przede wszystkim precyzją w odmierzaniu insuliny – najnowocześniejsze pompy prawie idealnie już imitują pracę trzustki. Są też i tak nowoczesne pompy, z ciągłym monitoringiem glikemii – nierefundowanym – które w razie zbyt niskiego poziomu cukru odcinają dopływ insuliny do organizmu. Takie cuda kosztują jednak ok. 17 tysięcy złotych.
 

„NFZ refunduje tylko 10 wkłuć i drenów miesięcznie, ale wg zaleceń niektórych producentów dreny i wkłucia powinny być wymieniane raz na 2 dni. Czyli miesięcznie powinniśmy zużywać ich ok. 15.”

Redakcja poleca: Warsztaty Mamo, To Ja: Będę Mamą – relacja WIOSNA 2018 [WIDEO]
Zobacz relację z bezpłatnych warsztatów Mamo, To Ja dla przyszłych rodziców, edycja wiosna 2018.


Koszty życia z cukrzycą typu 1 u dzieci, które mają podawaną insulinę przez pen:

  • Insulina bazowa: 100-200 zł miesięcznie
W leczeniu penowym potrzebne będą dwa rodzaje insuliny: długo- i krótkodziałająca. Długodziałającą insulinę bazową wstrzykujemy 1-2 razy na dobę. Zabezpiecza organizm na podstawowe zapotrzebowanie:  oddychanie, spanie,inne procesy życiowe.  Koszt insuliny długodziałającej wynosi średnio 100-200 zł miesięcznie i tak jak w przypadku dzieci na pompie zależy między innymi od masy ciała chorego.
  • Insulina krótkodziałająca: kilkadziesiąt złotych miesięcznie
Przed posiłkami i w celu korekty poziomu glikemii robimy zastrzyki z insuliny krótkodziałającej. Tutaj zamiast pompy używamy pena, a ilość i koszt insuliny są podobne jak przy terapii pompowej.
  • Igły: 210 zł miesięcznie
Co do zasady powinniśmy do każdego wkłucia używać nowej igły. Oczywiście zwykle ludzie tak nie robią, bo nie mają na to pieniędzy. Obliczmy jednak w teorii: średnio w ciągu dnia potrzeba 7 wkłuć penem: 2 wkłucia z bazowej insuliny i 5 zastrzyków do posiłków. Plus ewentualnie jakieś korekty, jeśli poziom cukru  po posiłku jest za wysoki. Jedna igła kosztuje około złotówki. 7 wkłuć dziennie razy 30 dni w miesiącu daje nam ok. 210 zł na same igły.
  • Glukometr, paski do glukometru i nakłuwacz – tak samo jak u dzieci na pompie

Koszty dodatkowe u dzieci chorych na cukrzycę typu 1:

  • Zdrowe jedzenie
Dużym kosztem, który trudno wyliczyć jest dieta dziecka z cukrzycą. Ono musi jeść chociaż trochę lepiej – nie może dostać zwykłej parówki czy tanich wyrobów seropodobnych. Z prostej przyczyny: nie wiemy, co zawierają takie produkty: ile tłuszczu, węglowodanów, białka, więc nie jesteśmy w stanie obliczyć jaka dawka insuliny jest potrzebna do takiego posiłku. A jeśli dawki będą nieodpowiednie, to cukier będzie skakał: raz będzie go za dużo we krwi, raz za mało, a to z kolei grozi kwasicą i śpiączką cukrzycową albo zasłabnięciem z niedocukrzenia.

Nie możemy też dodatkowo obciążać organizmu dziecka tanimi produktami z syropem glukozowo-fruktowym, polepszaczami, spulchniaczami. Im niej chemii im mniej przetworzone jedzenie tym lepiej.  A takie zdrowe jedzenie jest znacznie droższe. Zdrowa dieta to u dziecka z cukrzycą kwestia życia, a nie mody, czy lepszego smaku produktów.
  • Stały monitoring glikemii
Są już narzędzia, które pozwalają na stałą kontrolę cukru we krwi, dzięki którym nie trzeba aż tyle razy kłuć paluszki dziecka. Może to być pompa z opcją monitorowania poziomu cukru. Sensory do niej (dodatkowe wkłucia, zakładane raz na tydzień) kosztują około 1000zł miesięcznie.

Jeśli nie ma takiej pompy można kupić dodatkowe urządzenie. Niestety jest ono bardzo drogie. Koszt kupna to ok. 4 tys zł. Do takiego urządzenia także potrzeba sensorów, które kosztują ponad  1 tys. zł miesięcznie. Poza tym co pół roku w tego typu urządzeniu trzeba wymienić transmiter – a to koszt kolejnych 2 tys. zł. Ktoś powie, że to już zbędny luksus, ale to nieprawda. Ten „luksus” to tak naprawdę bezpieczeństwo dziecka. Bezpieczeństwo i mniej pokłutych palców. Jeśli przyjąć, że średnio mierzymy cukier 10 x dziennie to w ciągu roku jest to 3650 pomiarów. Sporo, prawda?
  • Choroby współistniejące w cukrzycy
Tego już nie sposób wyliczyć. Najczęstszą  i najbardziej kosztowną jest celiakiaJeżeli dziecko choruje także na celiakię, to wtedy koszty życia z cukrzycą wzrastają o kolejne kilkaset złotych.

Czytaj także:
Doładuj
Przeładuj

Popularne tematy

To Cię zainteresuje

Narzędzia dla mam

Więcej

Uwaga! Sezon grillowy w pełni

Przepisy na letnie zupy