6916RF.jpg

Przedszkole od kuchni

Do niedawna miałaś na oku każdy kęs, który pochłaniał twój smyk. Jak jednak dbać o prawidłową dietę malca, gdy większość dnia spędza on w przedszkolu?
Joanna Karwat
6916RF.jpg
Cieszysz się, że twoja pociecha chodzi do przedszkola i uczy się tam samodzielnie jeść. Ale martwi cię pewnie to, że co czwarty przedszkolak nie jest odżywiany tak, jak powinien (potwierdzają to liczne badania). Boisz się, że i twoje dziecko może trafić do tej grupy? Spokojnie. Są sposoby na to, by dobrze zbilansować przedszkolne i domowe menu. Pod warunkiem że nie robi się tego przegryzkami kupowanymi po drodze z przedszkola do domu. Ale to akurat pewnie już wiesz... Przeczytaj, jakie dylematy dotyczące zawirowań kulinarnych na linii dom – przedszkole mają rodzice.

Kto właściwie układa jadłospisy w przedszkolach?

W państwowych są one narzucone przez MEN i sanepid (który w prywatnych może kontrolować tylko sprawy związane z higieną posiłków). Dyrektorzy mają gotowe, tzw. dekadowe jadłospisy (dziesięciodniowe), w których są konkretne porcje produktów, jakie powinny trafić na talerze dzieci. To menu opracowano tak, by w 70 procentach pokrywało dzienne zapotrzebowanie na wszystkie witaminy i mikroelementy. Uwzględniono sezonowe owoce i warzywa. Stworzono jadłospisy na sezon wiosenno-letni i jesienno-zimowy. Z tych gotowców mogą też korzystać prywatne przedszkola, które komponują diety we własnym zakresie.
Redakcja poleca: Wybieramy plecak dla przedszkolaka - film
Sprawdź, na co warto zwrócić uwagę, kupując pierwszy plecak dla dziecka. Zobacz te najładniejsze i najbardziej praktyczne! Poznaj kontrowersyjne plecaki ze smyczą i dokonaj najlepszego wyboru plecaka dla twojego dziecka.

To w prywatnym przedszkolu menu nie układa dietetyk?

Nie ma takiego obowiązku. Natomiast niektóre placówki chwalą się tym, że współpracują z konkretnym dietetykiem, który nie tylko komponuje ogólny jadłospis dla wszystkich dzieci, ale może też opracować indywidualną dietę dla każdego malca. Z reguły trzeba wtedy dopłacić za specjalne menu, np. dla alergika.

Czy to prawda, że najważniejszy jest jedzeniowy bilans całego tygodnia, a nie to, co dziecko zjadło tylko jednego dnia?

Owszem, tak jest. Dlatego nie ma sensu na siłę wmuszać w dziecko drugiego obiadu, jeśli wiemy, że w przedszkolu niewiele zjadło. Po jednym, dwóch dniach smyk jeszcze nie opadnie z sił i nie nabawi się niedoborów. Ważne jednak, by kontrolować, czy na przestrzeni całego tygodnia pojawiły się dania warzywne, mięsne i nabiał. Jeśli np. niewiele było potraw z mięsem lub smyk ich nie lubi, można uzupełnić tygodniowy bilans, podając mu dania z jajek. Dostarczają one łatwostrawnego białka, witamin, zwłaszcza cennej B12, oraz A, D, E. Zdrowe są także jajka przepiórcze. Jedno kurze można zastąpić trzema przepiórczymi.

Które przedszkole jest lepsze dla niejadka: publiczne czy prywatne?

W prywatnych są mniejsze grupy i na ogół paniom łatwiej dopilnować, czy smyk wszystko zjada. W państwowych zwykle grupa liczy około 25 dzieci. I choć przy posiłkach często asystują panie pomagające w kuchni lub asystentki grupy, to trudno im zapamiętać, co zjadło każde dziecko. Choć oczywiście jest to kwestia nie tylko liczby dzieci, ale też podejścia, cierpliwości i umiejętności pań. A te niekoniecznie są lepsze akurat w prywatnym.

Zobacz też: Przedszkole publiczne czy prywatne - jakie wybrać? - fakty i mity o przedszkolach

Jak niejadka zachęcić do jedzenia w przedszkolu?

Przede wszystkim nie można straszyć dziecka (zanim pójdzie do przedszkola) i mówić, że „teraz skończy się wybrzydzanie i będzie musiało wszystko jeść”. Ta zasada dotyczy zresztą wszystkich maluchów. Lepiej działa komunikat pozytywny. Zachęcanie do wspólnych posiłków i opowiadanie, że przy jednym stole usiądzie jeszcze więcej osób niż np. w Wielkanoc. Warto też ćwiczyć z malcem samodzielne jedzenie (najpierw łyżeczką, potem widelcem), jeśli ma z tym kłopoty, i nie wyręczać go w domu. Im bardziej jest samodzielny przy stole, tym lepiej. Panie pomagają we wszystkich czynnościach, ale nie są w stanie nakarmić całej grupy. Zaradny maluszek ma łatwiej. Podobnie jak ten, który już jest przyzwyczajony do gryzienia wszelkich potraw. Jak wynika z wiedzy, którą dysponują dyrektorzy przedszkoli, aż 80 procent świeżo upieczonych przedszkolaków ma problemy z gryzieniem i często dlatego właśnie nie jedzą kotletów lub surówek. Rano czytajcie razem przedszkolny jadłospis. Czasem sposobem na małego niejadka są słowa zachęty: „Ale pyszności będziecie mieć dziś na obiad!”.

Co robić, gdy dziecko w przedszkolu nie chce nic jeść?

Jeśli maluch nie traci na wadze, jest wesoły i ogólnie zdrowy, najlepiej nie robić nic. Pamiętaj, że zdrowe dziecko nie da się zagłodzić i na pewno nadrobi braki po południu albo w ciągu najbliższych dni. Nie zmuszaj dziecka do jedzenia i o to samo poproś panie – jeśli ty nie zrobisz z tego problemu, najpewniej po jakimś czasie malec sam zacznie w przedszkolu jeść. Niektóre (zwłaszcza nieśmiałe) kilkulatki potrzebują dwóch, trzech miesięcy, by oswoić się z nowym miejscem. W miarę możliwości trzeba jednak próbować podkarmić przedszkolaka rano i po zajęciach. Najważniejsze jest tu sycące śniadanie (lepiej w takiej sytuacji wstać pół godziny wcześniej, by smyk nie jadł w pośpiechu) i pożywny obiad od razu po powrocie do domu (a nie wieczorem!). Kiedy zobaczysz, że dziecko coraz lepiej je w przedszkolu, stopniowo zmniejszaj domowe porcje.

Dlaczego dzieci nie chcą jadać w przedszkolu?

Nie zawsze tak jest. Niektóre właśnie dopiero w towarzystwie innych dzieci nabierają apetytu i chętniej próbują nowych dań (bo koledze smakowało). Bywają domowe niejadki, które w przedszkolu stają się łasuchami. A powodów braku apetytu może być wiele.
  1. Możliwe, że pierwszy posiłek, jakiego spróbowało dziecko w przedszkolu, nie smakował mu i po prostu się zraziło.
  2. Może przy pierwszym posiłku doszło do jakiejś nieprzyjemnej sytuacji (ze strony dzieci lub nauczycielki) i teraz smyk boi się jeść, aby ta sytuacja się nie powtórzyła.
  3. Może dziecko nie jest jeszcze wystarczająco dojrzałe, by chodzić do przedszkola, jest to dla niego zbyt duży stres, który także sprawia, że nie je. 
  4. Może to być zwykły kaprys. Jak mamie zależy, żebym jadła, to mogę przez to zamanifestować swoją niezależność lub wymusić np. spełnienie zachcianek lub pewne zachowania.
Warto nawiązać współpracę z nauczycielką i wspólnie spróbować znaleźć przyczynę niechęci do jedzenia. Rozwiązaniem na krótką metę jest przynoszenie domowego jedzenia (jeśli panie zgadzają się na to). Powinny to być produkty, które dziecko lubi jeść najbardziej. Pamiętajmy jednak, że taka sytuacja nie może utrzymywać się przez długi okres, bo brzdąc nigdy się nie przełamie, aby spróbować jedzenia przedszkolnego.

A jeśli dziecko jest alergikiem?

Na kartce wypisz te produkty, których dziecko nie może jeść. Omów to z wychowawczyniami. Ustal też bardzo dokładnie, od kogo personel przedszkola ma czerpać informacje w razie wątpliwości (czasem panie, nie pamiętając, pytają dziecko, czy może jeść dany produkt) – najlepiej, żeby to była jedna osoba z rodziny (mama czy tata, babcie nie zawsze znają szczegóły), do której telefon panie mają zawsze pod ręką. Śledź jadłospis w przedszkolu i jeśli pojawi się w nim produkt, na który pociecha jest uczulona, pytaj, co dostanie w zamian. Niestety, w wielu przedszkolach jadłospis alergika to po prostu menu wszystkich dzieci pomniejszone o „niebezpieczne” produkty. Innymi słowy, zamiast kanapki z uczulającym pomidorem twoja pociecha dostanie kanapkę bez żadnej jarzyny. W przypadku dzieci na ścisłej diecie lepiej sprawdzają się prywatne placówki lub te, gdzie można przynosić własne posiłki. W niektórych przedszkolach dyrekcja wyraża na to zgodę, jeżeli przedstawisz zaświadczenie od alergologa.

Czy są w Polsce przedszkola dla wegetarian?

W Warszawie jest ich siedem, a w Krakowie dwa. Adresy tych placówek znajdziesz na stronach: www.vege.pl oraz www.wegedzieciak.pl. Możliwe zatem, że w waszej okolicy nie ma takiego. Wybierając przedszkole, porozmawiaj z dyrekcją, może zgodzą się na przynoszenie przez was własnych, wegetariańskich posiłków. Pamiętaj, by wyjaśnić też, jak dana potrawa ma być odgrzewana (np. nie na maśle, a na oliwie). Niekiedy prościej jest przynosić dania w termicznych opakowaniach. Wtedy wystarczy tylko nałożyć je na talerzyk smyka.

Zobacz też: Mały wegetarianin.

Dawać dziecku śniadanie przed przedszkolem?

W dniu debiutu? Obowiązkowo! Dla dziecka to będzie duży stres, a głód jeszcze go wzmacnia. Jeśli smyk okaże się przedszkolnym niejadkiem, warto już zawsze rozpoczynać dzień pełnowartościowym śniadaniem w domu. Jeśli zaś chętnie je przedszkolne dania, o poranku wystarczy mała przekąska: kakao, twarożek lub mała kanapka. Dobrze, by dziecko zjadło coś ze zbóż (płatki) plus małą porcję owoców (np. kilka malin, pół jabłka) lub warzyw (plasterek pomidora, kawałek papryki). Śniadanie w domu zależy też od tego, kiedy smyk wstaje. Jeśli lubi sobie pospać do 8.30 i macie blisko do przedszkola, śniadanie w domu nie ma sensu (o 9 dostanie je w przedszkolu).

Czego rano nie dawać dziecku?

Jednym z częstych śniadaniowych błędów jest podawanie za dużej ilości białka, a zbyt małej produktów zbożowych, owoców, warzyw. Jajka na twardo czy sporej porcji twarogu malec nie musi popijać mlekiem. Za duża ilość białka może bowiem powodować bóle brzuszka. Chałka posmarowana masłem i nutellą, naleśniczek z czekoladowym musem plus kubek słodkiej herbatki – to też nienajlepsze pomysły. Organizm, co prawda, dostanie trochę wapnia, ale też mnóstwo cukru oraz kalorii. Paradoksalnie, po takim posiłku malec wkrótce znów będzie głodny. Słodycze bardzo sycą, ale potem szybko powodują uczucie głodu i... pragnienie zjedzenia znów czegoś słodkiego!

Jak poznać, czy dziecko się najada? Kiedy podać drugi obiad w domu?

Jeśli malec domaga się jedzenia, to znaczy, że się nie najadł. Proponuj mu wtedy wartościowe dania (drugi obiad w domu), np. zupę, klopsiki, rybę. Może się okazać, że smyk, owszem, ma apetyt... ale na parówki, czekoladę, żelki. Nie daj się na to złapać! Aż 70 procent polskich dzieci zbyt często jada parówki. A 20 procent ma nadwagę lub otyłość!

Małe co nieco

Przekąski nie mogą zastępować głównych dań. A więc nie powinny być duże (wystarczą dwie ryżowe chrupki, nie dawaj od razu smykowi całej paczki). Co więcej, wliczaj każdą przekąskę do całodziennego menu. Mamy skarżą się, że ich dzieci nic nie jedzą. Ale kiedy zliczy się wszystkie batoniki, soczki, ciastka, żelki, lizaki... Robi się całkiem sporo kalorii, prawda?

Mniej je w przedszkolu

Polska ma najniższy procent przedszkolaków w UE! Zatem większość polskich kilkulatków je posiłki, które nie są planowane przez dietetyka. Może to jedna z przyczyn kiepskiego stanu żywienia dzieci w Polsce (mało wartościowe posiłki, za dużo słodyczy), na co wskazują badania. Ile dzieci chodzi w Europie do przedszkola?
Polska – 28%
Litwa – 56%
Czechy – 67% Słowacja – 73%
Szwecja – 91%
Niemcy – 93%
Francja – 95%
Dania – 96%
Belgia – 98%

Nowe obyczaje

Nie tylko dziecko może skorzystać na nauce w przedszkolu. Ty też masz okazję podpatrzeć tam dobre nawyki żywieniowe, które warto od dziś wprowadzić w domu (w weekendy, wakacje):
- mało, a często – są przedszkola, w których najpierw podaje się zupę, a dopiero po dwóch godzinach drugie danie. Dzięki temu żołądek nie rozpycha się i nie domaga potem większych porcji przy kolejnych posiłkach. To dobry patent. Jeśli nie masz czasu, by gotować obiad z dwóch dań, podziel go na dwie porcje. Nie wmuszaj w malca od razu całego dużego dania. Odgrzej tylko część.
- regularnie – dzieci w przedszkolu z reguły jedzą cztery posiłki. Niewielka kolacja w domu to piąty. Trzymaj się tej zasady także w wolne dni,
- zdrowo – słyszałaś o tzw. szwedzkich sobotach, kiedy maluchy mogą najeść się słodyczy do woli? Z dwojga złego lepszy taki jeden dzień, niż codzienne zjadanie kilku batoników. Warto jednak rozpocząć słodki dzień dopiero po wartościowym i pełnym witamin śniadaniu,
- z urozmaiceniem – nie masz pomysłów na obiady w weekendy? Podpatruj przedszkolne menu. To kopalnia dań dla dzieci. Prostych, dobrze skomponowanych i lubianych przez maluchy,
- tylko przy stole – takie celebrowanie posiłków wspomaga rozwój dziecka i umacnia więzi rodzinne. Przedszkolanka nie biega za smykiem z łyżeczką i nie włącza dzieciom TV do obiadu. Ty też tego nie rób. Jeśli malec nie chce jeść – OK. Ale niech zostanie z wami przy stole.


Konsultacja: Edyta Gulińska, specjalista żywienia.
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy