dziecko, szpital, zdrowie dziecka, lekarz
fot. Panthermedia

Jak przetrwać pobyt w szpitalu

Gdy lekarz zdecyduje, że choroba malucha wymaga leczenia szpitalnego, będziesz dla dziecka przewodnikiem, opiekunem, ochroniarzem i środkiem przeciwbólowym jednocześnie. Podpowiadamy, jak pogodzić te role.
dziecko, szpital, zdrowie dziecka, lekarz
fot. Panthermedia
Czasem wystarczy syropek, kilka dni w łóżku i dziecko bez problemów wraca do zdrowia. Ale gdy choroba wymyka się spod kontroli, maluch potrzebuje całodobowej opieki lekarzy. Nie ma rady, trzeba iść do szpitala. Mało która mama jest na to przygotowana, wolimy nie myśleć, że to spotka naszą pociechę. Dlatego (tak na wszelki wypadek) damy ci ściągawkę z radami, które pomogą przetrwać pobyt w szpitalu.

Zanim pojedziesz z dzieckiem do szpitala

Szpitalna przeprawa to wielkie wyzwanie dla rodzica. Musi pomagać dziecku odnaleźć się w nowej sytuacji, zachowując spokój i pogodę ducha. Od czego zacząć? Od wyjaśnienia, co się dzieje. Dla dziecka szpital to nieznany ląd. Nie wie, jak tam będzie, ale boi się, ponieważ obawiamy się tego, czego nie znamy. Wytłumacz więc, że jedziecie do miejsca, gdzie pracują zdolni lekarze, którzy leczą dzieci. Zostaniecie tam kilka dni, będą badania, leki i malec poczuje, że wraca do zdrowia. Powiedz, że dziecko będzie miało swoje łóżko, bo będziecie w szpitalu spać. Być może w pokoju będą też inne dzieci. Zapewnij, że będziesz z maluchem przez cały czas, że nie zostanie tam sam.
 
  1. Najważniejsze jest jednak, aby przekonać smyka, że jedzie do miejsca, gdzie lekarze się nim dobrze zaopiekują i szybko poczuje się lepiej. Gdy dziecko cierpi, to najważniejsza dla niego informacja.
  2. Drugim istotnym faktem jest twoja obecność. „Mama będzie ze mną” – to ta myśl daje poczucie bezpieczeństwa i pozwala malcowi zmierzyć się z nieznanym. Kiedy dowiesz się, że dziecko idzie do szpitala, będziesz zdenerwowana i przestraszona. Ale staraj się nie okazywać tego maluszkowi. Zrób wszystko, żeby zbudować w nim zaufanie do lekarzy i wiarę, że wszystko będzie dobrze.
Redakcja poleca: Dr Piotr Gietka: Dziecięce szpitale powinny przypominać sale zabaw! [WIDEO]
Przyjazna atmosfera w szpitalu zmniejsza stres u dziecka i wspomaga leczenie. O domowej atmosferze w szpitalach, kolorowych salach i o tym, dlaczego choroby reumatyczne dotykają nawet małe dzieci, opowiada dr Piotr Gietka z Instytutu Reumatologii.

Dziecko w szpitalu - oswajanie nieznanego

Od przestąpienia progu szpitala rób wszystko, by dziecko dostrzegło to, co ciekawe i wesołe. „Spójrz, lekarze mają niebieskie fartuchy, wyglądają jak smerfy”, „Pan doktor ma na imię Michał, jak twój wujek”. Uśmiechnij się do pielęgniarek, powiedz „dzień dobry” salowej. Pokaż dziecku, gdzie jest jego łóżko, rzuć na nie  ulubioną zabawkę, przebierz malca w domową pidżamkę. Zaprowadź do łazienki, sprawdźcie widok z okna.

Chociaż to może być trudne, postaraj się zachowywać jak w nowym pensjonacie, w którym macie spędzić wakacje. Aby malec nie czuł się nieswojo, przedstaw się mamie pacjenta z sąsiedniego łóżka, zapytaj, jak na imię ma jej dziecko, zagadaj do malucha. Możesz dorzucić: „A to mój Piotruś, ma cztery lata”. Zbudowanie relacji lub choćby przełamanie milczenia ma znaczenie. Bo synek nie leży już w pokoju z obcym chłopcem, tylko z Adasiem,a obok nie siedzi jakaś pani, tylko jego mama. Te drobne zmiany pozwalają oswoić otoczenie, a to zmniejsza lęk.

Zobacz też: Szok – to łazienki w polskich szpitalach! W dodatku to oddział dziecięcy!

Szpitalne badania - jak przygotować dziecko?

A teraz sprawa najtrudniejsza. Do szpitala nie chodzi się po to, aby poznać nowych kolegów. Smyka czekają badania, czasem bolesne, podawanie leków, stres związany z zabiegami. I tu musisz zadziałać jak środek znieczulający. Jak to zrobić? Mów prawdę. Dostosuj ją do wieku dziecka i jego temperamentu, ale zawsze mów prawdę malec poczuje, że ma w tobie oparcie i może na ciebie liczyć. Nie ma sensu zapewniać, że nic nie będzie bolało, nie będzie zastrzyków i kroplówek – bo to nieprawda. Twoje zadanie to pomóc dziecku przejść przez to i uwierzyć, że choć to trudne, robione jest po to, żeby wyleczyć smyka. Wenflon to jest nic przyjemnego. Znasz dziecko najlepiej, więc zdecyduj, czy lepiej zniesie założenie wejścia, patrząc, co robi pielęgniarka, czy lepiej zasłonić sobą ten widok.

Cokolwiek wybierzesz, uprzedź malucha: „Trzeba założyć motylka. Będzie trochę bolało, ale krótko. Mocno cię przytulę”. To nie zmieni faktu, że dziecko będzie się bało, płakało. Pamiętaj! Ma do tego święte prawo! Ono ma prawo płakać, a siostra musi zrobić swoje. Ale nawet w czasie nieprzyjemnego zabiegu możesz skutecznie pomagać dziecku. Mów do dziecka spokojnie: „Siostra zrobi to bardzo delikatnie, już prawie koniec, jeszcze chwilkę, już prawie i… po wszystkim”. Kiedy malec wie, że czeka go np. zmiana wenflonu, i już wie, jak to boli, pomóc może rozpraszanie uwagi w czasie zabiegu. Trzymaj dziecko mocno i w kluczowym momencie powiedz mu do ucha np. „Fioletowe słonie tańczą na balkonie, a zielony pingwin...”. Zanim skończysz, będzie po wszystkim, a malec skupi się na wygadywanych przez ciebie bzdurach, zamiast oczekiwać w ciszy na ukłucie.

Mój przyjaciel lekarz

Pamiętaj też, że możesz troszkę zaczarować rzeczywistość mówiąc w czasie zabiegów z uśmiechem, patrząc życzliwie na pielęgniarkę: „Siostra jest mistrzem świata w robieniu zastrzyków, zrobi to powolutku”, „Pani doktor delikatnie zbada brzuszek, zobacz, jak się stara, żeby nie bolało”. To tylko słowa, ale po nich trudno się nie starać… To, jak się zwracasz do lekarzy i personelu mówi dziecku, czy może ufać tym ludziom – są przyjaciółmi czy wrogami? Dlatego nigdy nie podważaj ich autorytetu przy maluchu. Jeśli masz zastrzeżenia, porozmawiaj o nich na osobności. Ale weź również pod uwagę to, że rozmawiasz ze specjalistami, którzy wiedzą co robią. Pracują na rzecz twojego dziecka i fakt, że ono płacze w czasie zabiegu, nie oznacza, że jest on źle wykonany. Igły, rany pooperacyjne, nacięcia... bolą. Matce trudno się pogodzić z cierpieniem dziecka, ale uwierz, że pielęgniarek nie cieszy płaczący kilkulatek. One po prostu muszą zrobić bolesny zabieg, taką ma pracę.

Emocjonalne wsparcie dziecka to twoje zadanie. Są jednak zabiegi, np. punkcja lędźwiowa, kiedy nie możesz być przy dziecku. Zostawiasz je pod opieką sióstr. Musisz je o tym uprzedzić, nawet jeśli obawiasz się lęku i łez. Powiedz, że ty poczekasz za drzwiami gabinetu, a ono musi pójść z siostrą (będzie mu łatwiej, jeśli będzie wiedziało, że pielęgniarka jest życzliwa, dobra w tym, co robi i pomoże mu wyzdrowieć). Jeśli zataisz prawdę, poczuje, że ktoś zabiera je od mamy i będzie chciał mu zrobić coś złego, będzie czuło się samotne i bezbronne. Jesteśmy dzieciom winni prawdę, one są mądrzejsze, niż nam się wydaje. Jeśli damy im narzędzia, poradzą sobie z trudną sytuacją.

Zobacz też: Tak powinien wyglądać każdy szpital dziecięcy!

Oswajanie bólu dziecka

Co jeszcze możesz zrobić dla małego pacjenta? Gdy czeka go wielka strzykawka bolesnego leku, odliczaj głośno, ile zostało, odczytując podziałkę. Niby nic, ale dzięki temu dasz dziecku konkretny sygnał, że to nieprzyjemne uczucie zaraz się skończy. Malec nie lubi inhalacji? Daj mu do ręki komórkę, ustaw w niej stoper, niech pilnuje, kiedy trzeba wyłączyć inhalator, to da mu poczucie kontroli nad tym, co się dzieje. Narzeka na ból? Użyj jego wyobraźni. Poproś, by opisał, jak wielki jest ten ból. Jest duży jak arbuz czy grejpfrut? Zapewnij, że dzięki lekom za kilka godzin zamieni się w pomarańczę, a potem w mandarynkę, aż stanie się maleńką rodzynką i... zniknie. Albo poproś, aby wyobraził sobie, że jego ból to lodowa kula i że świeci na nią słonko, kula powolutku topnieje i jest coraz mniejsza.

Pobyt dziecka w szpitalu a tęsknota za domem

Smyk tęskni za domem? Zapewnij, że ty też! Pogadajcie sobie o tym, co zrobicie, jak wrócicie do domu. Ty weźmiesz długą kąpiel, a malec obejrzy ulubioną bajkę. Jest mu smutno? Przytul, pogłaszcz po ręku, przyjmij jego smutek. Nie staraj się na siłę zagłuszyć tego uczucia żartami i zabawą. Lepiej zadziałają słowa: „Wiem, że ci smutno, wolałbyś być w domu, ale pobyt tu sprawia, że czujesz się lepiej. Jeszcze tylko trochę leków i będziesz całkiem zdrowy. A wtedy pójdziemy do domu”. Malec będzie wiedział, że jego uczucia są rozumiane i szanowane. I że może liczyć na wsparcie mamy w chwilach, gdy jest trudno. A to najlepsze lekarstwo.

Sprytne pakowanie dziecka do szpitala

Kilkulatek lubi sam decydować w takich sprawach, ale nie umie przewidzieć, co będzie mu potrzebne. Warto mu cierpliwie pomóc. Nie powinien zabierać do szpitala drogich elektronicznych zabawek. Może wziąć przenośne radio lub mały telewizor, jeśli będzie dłużej leżeć. Przydadzą mu się też książki, kredki i kolorowanki. Warto, by oprócz piżamki, smyk miał ze sobą jasny dresik, kapcie, jasieczek  oraz ulubioną zabawkę.

Nie jesteś sam

Stres, który przeżywa malec pozostawiony w szpitalu, jest ogromny! Jeśli dziecko zostanie w szpitalu samo, czuje się opuszczone, zdradzone przez najbliższych. Pobyt tam trwa w jego poczuciu bez końca – ma bowiem inne poczucie czasu niż dorosły. Po takich przeżyciach maluch przez wiele miesięcy wraca do siebie. Jest lękliwy, czasem agresywny. Nie może przebaczyć rodzicom, że opuścili go w tak trudnych chwilach. Na szczęście takie sytuacje zdarzają się coraz rzadziej. Dzięki staraniom Komitetu Obrony Praw Dziecka oraz Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego od 1992 r. rodzice mają prawo towarzyszyć swoim pociechom podczas pobytu w szpitalu. To ogromny przełom!

Zobacz koniecznie: 3 ważne prawa dziecka w szpitalu (i jego rodziców!)
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy