Oparzenia słoneczne

Pomimo, że nasz kraj nie leży w strefie tropikalnej i nie możemy narzekać na nadmiar słońca, to jednak w sezonie letnim nad wyraz często dochodzi do poparzeń słonecznych, a nawet udarów związanych z nadmierną ekspozycją na słońce.
oparzenie słoneczne
fot. AdobeStock

Ochrona i profilaktyka

Aby uchronić się przed takimi dolegliwościami, najprościej jest chronić się przed słońcem. W tym celu powinniśmy stosować kosmetyki zawierające ochronne filtry UVA i UVB.

Promienie UVA stanowią zdecydowaną większość promieniowania słonecznego, docierającego do naszej planety. Przenikają one przez naskórek i docierają aż do głębokich warstw skóry właściwej, mogą mieć negatywny wpływ na stan naszej skóry, przyspieszając między innymi procesy starzenia się. Promienie UVB natomiast stanowią niewielką część promieniowania, są najsilniejsze głównie latem i to one są odpowiedzialne za efekt opalenizny, ale również za pieczenie opalonej skóry, jej podrażnienie i za oparzenia słoneczne.

Kosmetyki zawierające substancje chroniące przed promieniowaniem mają różną moc i w zależności od tego, jak silnie blokują docieranie promieni słonecznych do ciała, są oznaczone liczbami. Im wyższa liczba, tym silniejszy bloker. Dostosowujemy je do typu skóry, rodzaju karnacji, długości przebywania na słońcu, pory dnia oraz wieku.

Słońce oznacza życie

Wiedzieć jednak należy, że próby jak najsilniejszego ograniczenia wpływu słońca na skórę, mogą źle się skończyć dla naszego zdrowia. Pomimo, że słońce trzeba dawkować racjonalnie, należy pamiętać, że słońce ma niebagatelne znaczenie dla naszego prawidłowego funkcjonowania. Bez światła słonecznego nie byłoby życia i różne procesy życiowe nie mogłyby mieć miejsca. Dlatego nasz organizm naturalnie i spontanicznie łaknie słonecznego światła.

Przede wszystkim słońce jest najważniejszym źródłem witaminy D. Związek ten jest odpowiedzialny za prawidłową pracę układu odpornościowego, zdrowe kości i zęby oraz funkcję tkanki mięśniowej. Aż 90 proc. zapotrzebowania na tę niezbędną substancję jest pokrywane przez syntezę skórną, dokonywaną pod wpływem światła słonecznego. Warunkiem do tego procesu jest przebywanie na słońcu w czasie od kwietnia do września (największe nasłonecznienie na naszej półkuli), w godzinach od 10.00-15.00 przez około kwadransa, bez żadnych filtrów przeciwsłonecznych na skórze. Biorąc pod uwagę, że większość tego czasu przebywamy w pracy, szkole, domu oraz że nie wszystkie dni są słoneczne – pozostaje niewiele czasu na pozyskanie dla organizmu naturalnej witaminy D.

Dodatkowo, jeśli przed każdą ekspozycją na słońce dokładnie smarujemy się kremem z filtrem, skutecznie blokuje to docieranie życiodajnego promieniowania UV do skóry, i tym samym, wytwarzanie witaminy D. Korzystajmy więc z dobrodziejstw życiodajnego ciepła, ale pamiętajmy aby robić to w bardzo racjonalny sposób.
 

Naturalne metody ochrony przed słońcem

Jeśli mamy ochotę i potrzebę przebywania na słońcu i wygrzewania się w długo oczekiwanej kąpieli słonecznej, pozwólmy sobie na to, respektując pewne zasady. Pamiętajmy o odpowiednim nakryciu głowy. Jest to szczególnie istotne w przypadku dzieci, które spędzają na słońcu dużo czasu (np. na plaży), nie zwracając uwagi na coraz silniej piekącą skórę. Najlepiej jeśli będzie to lekka i przewiewna czapeczka lub kapelusik, idealnie jeśli ma szersze rondo lub daszek, zabezpieczy jednocześnie wtedy także twarz i kark przed zbytnim nasłonecznieniem. Jeśli dziecko lubi nosić okulary, kupmy takie, które będą posiadały odpowiednie filtry. Jeśli dziecko nie przepada za tym, kapelusz lub czapka powinny wystarczyć.

Mniejsze dzieci, które jeszcze nie chodzą, można bez problemu zabezpieczyć dużym parasolem słonecznym lub specjalnym przewiewnym półnamiotem, które skutecznie ochronią przed promieniowaniem. Są one bez problemu dostępne w sklepach z akcesoriami sportowymi.

Pamiętajmy również o odpowiednim ubiorze – lekkim, przewiewnym, z naturalnych materiałów. Ważne jest, abyśmy spędzając czas z dzieckiem na słońcu wybrali do tego odpowiednie miejsce.  Warto poszukać zadrzewionego parku lub jeziora w lesie, jeśli jesteśmy na słonecznej plaży pamiętajmy, aby mieć ze sobą parasol. Ważne jest aby w każdym momencie móc chociaż na troszkę znaleźć trochę cienia. A co jeśli przesadzimy z nadmierną ekspozycją?

Poparzenie słoneczne

Nazywane jest inaczej rumieniem posłonecznym i jest dobrze znane każdemu miłośnikowi opalania się lub też osobom, które zlekceważyły siłę promieni słonecznych. Jest efektem działania promieniowania UVB, które jest odpowiedzialne nie tylko za brązowienie skóry, ale też niestety za powstawanie rumienia i oparzeń. Objawia się pieczeniem skóry, zaczerwienieniem, a czasem nawet bólem. W takiej sytuacji należy szybko, ale delikatnie chłodzić rozgrzaną skórę. Dobrze sprawdzają się łagodzące żele z aloesu lub pianki zawierające panthenol. Aloes chłodzi i regeneruje podrażnioną skórę, panthenol działa korzystnie przy oparzeniach wszelkiego rodzaju, w tym słonecznych. Można wykorzystać gotowe preparaty zawierające aloes, ale równie dobrze zadziała świeży sok wyciśnięty z liści tej dobroczynnej rośliny.

Powszechnie znanym sposobem na oparzenia po słońcu jest także zsiadłe mleko, kefir lub maślanka. Takimi schłodzonymi produktami mlecznymi nasączamy gazę i przykładamy na podrażnione miejsca. Mają one odczyn zasadowy, dzięki czemu regulują pH skóry i ją nawilżają, a zawartość witamin A, D i E nadaje im właściwości regenerujące.

Korzystnie na oparzoną przez słońce skórę działa też skrobia ziemniaczana. Łagodzi ból i podrażnienia oraz zapobiega pęcherzom. Można ją wykorzystać w postaci mąki ziemniaczanej rozrobionej z chłodną wodą, nasączyć takim roztworem gazę i przykładać na chore miejsca, ale można też użyć surowych ziemniaków i obłożyć skórę ich plasterkami (można zmielić ziemniaki i taką papką obkładać chore miejsca) lub skórkami ziemniaczanymi. Przyłożone na oparzenia szybko złagodzą dolegliwości.

Dobrym, znanym od dawna sposobem na złagodzenie i zagojenie się poparzeń jest zastosowanie miodu. Ma on działanie przeciwzapalne, przeciwbakteryjne i przyspieszające gojenie. Jednak ze względu na swoją cenę (dobry i prawdziwy miód jest kosztownym specyfikiem) raczej nie wykorzystamy go przy oparzeniach rozległych powierzchni ciała, co zazwyczaj ma miejsce przy poparzeniu słonecznym.

Bardzo dobrym sposobem na poradzenie sobie z poparzeniami jest homeopatia. Leki homeopatyczne mają tę zaletę, że można je bezpiecznie stosować u wszystkich, nawet u małych dzieci. Jeśli głównymi objawami jest przede wszystkim zaróżowiona, ciepła w dotyku i spuchnięta skóra oraz odczuwane pieczenie, a nawet swędzenie podrażnionej powierzchni, lekiem pierwszej pomocy powinien być Apis mellifica. Jest to również składnik żelu homeopatycznego Dapis, którym także można smarować poparzenia, ma działanie kojące, chłodzące i szybko niweluje dokuczliwe objawy.

Gdy skóra jest silnie zaczerwieniona, bolesna tak bardzo, że nie można jej dotknąć, gorąca, czasem wręcz pulsująca, warto sięgnąć po Belladonnę. Lek ten pomoże także wtedy, gdy u osoby poparzonej wystąpi gorączka. Natomiast lek Cantharis vesicatoria będzie pomocny, jeśli w wyniku oparzenia dojdzie do pojawienia się pęcherzy – złagodzi ból i pieczenie, zapobiegnie rozwojowi potencjalnego zakażenia oraz przyspieszy gojenie się skóry.  
 
Warto pamiętać także o takim specyfiku jak lek Hypericum perforatum. Nie tyle jest on stosowany w poparzeniu słonecznym, ale w innej dolegliwości związanej z wystawieniem skóry na słońce. Pomaga szybko uporać się z tak zwaną pokrzywką słoneczną, czyli wysypką po słońcu. Jest to uczulenie, które pojawia się w czasie pierwszych po zimie ekspozycji na słońce, obejmuje swoim zasięgiem głównie twarz, dekolt, czasem kark i zazwyczaj ustępuje po dość krótkim czasie. Daje jednak nieprzyjemne objawy, które mogą być zniwelowane przez leki homeopatyczne. Hypericum w połączeniu z Apis mellifica szybko pomogą pozbyć się uciążliwej dolegliwości.

Materiał powstał przy współpracy z Polskim Towarzystwem Homeopatii Klinicznej PTHK
Doładuj
Przeładuj

Popularne tematy

Narzędzia dla mam

Więcej

Rozwój przez zabawę

Majówka z dzieckiem