mama, niemowlę, uśmiech

Jak wychować optymistę

Radość życia to cecha wyuczona, a nie wrodzona. W dużej mierze od wychowania zależy, czy maluch będzie czerpał z życia pełnymi garściami.
mama, niemowlę, uśmiech
Porażki przekuwać w naukę, śmiać się ze swoich błędów, zawsze wierzyć we własne siły – któż o tym nie marzy? Twoje dziecko może wyrosnąć właśnie na takiego optymistycznego, pewnego siebie człowieka. Ty możesz mu w tym pomóc i do tego... sama skorzystać!

Zarażam się nastrojem

Z naszym optymizmem jest tak samo jak z inteligencją albo poczuciem humoru. Rodzimy się z pewnym potencjałem, który w zależności od wychowania rozwiniemy albo nie. Chociaż natury nie przeskoczymy i urodzonego marudy nie zmienimy całkowicie w człowieka pozytywnie nastawionego do świata, to jednak nasze otoczenie już od pierwszych lat życia wpływa na to, czy jesteśmy nieco bardziej ponurzy, czy nieco bardziej radośni i optymistyczni – to zostało udowodnione naukowo! Nastawienie do świata dziecko przejmuje od swoich rodziców, dlatego postaraj się, chociażby dla jego dobra, narzekać jak najciszej (zwłaszcza na zachowanie twojego maluszka!) i częściej niż do tej pory dostrzegać jasne strony życia.
Redakcja poleca: Jak spłodzić syna? 6 metod planowania płci dziecka
Istnieje kilka sposobów zwiększających szanse na spłodzenie syna. Kochając się w odpowiednim czasie i w konkretnych pozycjach, w których biodra kobiety są uniesione, macie większe szanse na poczęcie chłopca. Dieta i stan zdrowia przed ciążą również mają znaczenie.

Mnie to śmieszy!

Maluch podczas pierwszych prób chodzenia upadł na pupę? Najpewniej niezbyt go to zabolało: gruba pieluszka zwykle amortyzuje wstrząs. W takiej chwili dziecko najpierw czuje tylko tyle, że stało się coś nieoczekiwanego. Zaskoczone patrzy na mamę... – i tu uwaga! Jeśli zobaczy w twoich oczach przestrach, najpewniej momentalnie uderzy w płacz. Ale jeśli zawołasz wesoło: „Brawo! Złapałeś zajączka!”, najpewniej uzna, że nic się nie stało i samo zacznie się śmiać ze swojej przygody. Ba! Być może nawet postara się ją powtórzyć (teraz już oczywiście w kontrolowany sposób), bo przecież pokusa ponownego rozśmieszenia mamy jest tak silna, że trudno się jej oprzeć. Takie przekuwanie porażek w sukcesy to cenna umiejętność.

Mierzę siły na zamiary

Maluszek z natury stawia sobie ambitne cele, a potem po prostu dąży do ich zrealizowania. Tak jest przecież z kolejnymi etapami rozwoju: raczkowaniem, siadaniem, wstawaniem czy chodzeniem. Dziecko nie poddaje się, nawet jeśli coś na początku mu nie wychodzi. Nie ma wątpliwości: wierzy, że sobie poradzi – i właśnie tak się dzieje! Jednak naturalna ambicja i pewność siebie malucha może zostać stłumiona przez... twoją nadmierną troskliwość. Jeśli będziesz non stop powtarzała: „Uważaj!”, „Powoli”, „Nie wolno”, świat zacznie mu się jawić jako miejsce pełne ukrytych pułapek. Z drugiej strony dziecko może zwątpić we własne siły, jeśli zadania, jakie przed nim stawiasz, będą zbyt trudne. Pilnuj zatem, aby grzechotka leżała w takiej odległości, by mogło po nią samo sięgnąć, by kubek nie był postawiony za wysoko, a ofiarowana w prezencie zabawka nie okazała się zbyt skomplikowana.

Zachwycam się światem

Ty już wielokrotnie w życiu widziałaś tęczę albo dojrzałe kasztany, zatem na tobie nie zrobią one żadnego wrażenia. Ale dla kilku- albo kilkunastomiesięcznego maluszka każde spotkanie z przyrodą to fascynująca przygoda. Zresztą nie tylko z przyrodą: technika, nawet mało zaawansowana, zachwyca go tak samo. Pozwól mu zatem podziwiać koparkę, przyglądać się śmieciarce albo podziwiać kołysane wiatrem gałęzie (niemowlęta uwielbiają taki spektakl). Półrocznemu maluchowi podsuń do powąchania roztarty w dłoniach liść i pozwól dotknąć kory drzewa. Pokaż też, że sama się zachwycasz. Umiejętność dostrzegania cennych wartości we wszystkim, co napotkamy na swojej drodze, to ważna i bardzo pożyteczna rzecz, którą, niestety, często tracimy z wiekiem.


Lubię pochwały

Słowa uznania nie tylko sprawią dziecku wielką przyjemność, ale też wzmocnią jego poczucie własnej wartości. Tonąc w oklaskach, będzie czuło się królem świata – i o to chodzi! Nie bój się, że chwaląc malucha i zachwycając się jego osiągnięciami, rozpieścisz go albo wychowasz na egocentryka. Na pewno tak nie będzie. Przecież niespełna rocznego malucha na co dzień spotyka mnóstwo niepowodzeń (te wszystkie upadki, siniaki, guzy, nieosiągalne zabawki itd.), które warto rekompensować podkreślaniem zalet i osiągnięć dziecka. 

Uczę się na swoich błędach

Maluch wskoczył prosto w kałużę? No to masz dwa wyjścia: albo zacisnąć wargi i pokazać swoje niezadowolenie, albo wesoło zapytać małego kałużowego rybaka, czy udało mu się złowić jakąś rybkę w tym błotnistym jeziorze. Co wybierasz? Jeżeli zdecydujesz się na pierwszą reakcję, nieświadomie przekażesz dziecku, że jego beztroska może być powodem do zmartwienia czy nawet złości (na samego siebie albo innych). Jeśli jednak wybierzesz żart i zbagatelizujesz sprawę na wesoło, maluch zobaczy, że mylić się to ludzka rzecz – a to jest podstawowe założenie każdego optymisty. Daj dziecku prawo do błędów, a dzięki temu z większą sympatią będzie traktowało siebie i innych ludzi. Takiego stosunku do własnej osoby i otaczających nas ludzi najłatwiej nauczyć się właśnie w dzieciństwie.

Pożytki ze śmiechu

Trudno wyliczyć je wszystkie! Śmiech rozluźnia napięte mięśnie, poprawia krążenie krwi, stymuluje wzrost i podnosi odporność. Do tego, kiedy się śmiejemy, mózg wydziela większą ilość endorfin, które działają znieczulająco. Poczucie humoru sprzyja rozwojowi inteligencji, bo obszar mózgu, który powoduje śmiech, jest też odpowiedzialny za planowanie i organizację.

Śpieszę się z uśmiechem

Prawdziwy świadomy uśmiech pojawia się już mniej więcej w połowie drugiego miesiąca życia dziecka. Taki słodki grymas jest dowodem na to, że kilkutygodniowe maleństwo ma potrzebę okazywania nie tylko złości, głodu czy zmęczenia, ale także pozytywnych uczuć. Czteromiesięczne dzieci umieją już wybuchać radosnym, gardłowym chichotem. Łatwo je rozśmieszyć np.  zabawną miną albo łaskotkami (ale uwaga: z tym delikatnie, bo nie wszystkie dzieci lubią takie zabawy).

Od dzisiaj weselej

Nikt z nas nie urodził się stuprocentowym smutasem ani śmieszkiem. Tak naprawdę poczucie humoru i optymistyczne spojrzenie na świat to kwestia własnego nastawienia. 
Zatem od dzisiaj:
  • Śmiej się z dzieckiem. Naukowcy obliczyli, że dzieci śmieją się nawet 300 razy dziennie, tymczasem dorośli tylko 15 razy. Spróbuj podwyższyć tę średnią, a skorzystasz na tym i ty, i maluch!
  • Nie wstydź się wygłupów. Dzięki dziecku masz szansę przypomnieć sobie, co znaczy beztroska zabawa.
  • Budź się z uśmiechem. Nie czekaj, aż coś cię rozbawi albo polepszy ci humor. Jak Pollyanna szukaj nawet małych powodów do uśmiechu.
Oceń artykuł

Ocena 5 na 6 głosy

Zobacz także

Popularne tematy