GRY

Matki czekają, aż pępowina odpadnie sama. Czy to bezpieczne dla dziecka?

Co jakiś czas w mediach pojawiają się informacje o kobietach, które nie zdecydowały się na odcięcie pępowiny. Jak wygląda poród lotosowy? Czy jest bezpieczny dla dziecka? Bez wątpienia to kontrowersyjna metoda. 

Co to jest poród lotosowy?
fot. AdobeStock
Coraz więcej mam chce powrotu do natury, są przekonane, że zbyt duża medykalizacja nie służy ani im a ni ich dzieciom. Porody w szpitalach są bardziej aktywne i naturalnie, panie również coraz częściej chcą rodzić w domach, a nawet na łonie natury. Jednym z alternatywnych podejść do narodzin dziecka jest poród lotosowy. I choć nazwa wskazuje, że chodzi o poród, to w rzeczywistości ważne jest to, co dzieje się tuż po nim. W czym rzecz? W przypadku porodu lotosowego nie odcina się pępowiny zaraz po porodzie, ale czeka się, aż łożysko urodzi się naturalnie. Specjalnie odsączone i zasuszone i konserwowane za pomocą soli łożysko jest połączone z dzieckiem do czasu, aż to samo odpadnie. Zwykle trwa to od 3 dni do 10 dni.

Pierwsze lotosowe dziecko

Zjawisko to zapoczątkowała Clair Lotus Day, uznawana za jasnowidzkę. W 1974 roku na świat przyszedł jej syn Trimurti. Zabrała ona noworodka do domu, nie odcinając pępowiny. Trimurti, syn Clair nazywany jest pierwszym lotosowym dzieckiem. Kobieta wymyśliła nazwę dla takiego podejścia do porodu, ale także określiła dla niego całą ideologię. Skąd w ogóle ten pomysł? Kobieta zaobserwowała taki rodzaj porodu u zwierząt. Clair uważała, że aura dziecka urodzonego lotosowo jest pełna i zdrowa dzięki nasyceniu siłą życiową łożyska. Tym tropem podążają zwolennicy metody twierdzący, że taki poród pozwala dziecku na delikatne i stopniowe oddzielanie się od matki. Traktują poród lotosowy jak rytuał, do którego trzeba się wcześniej przygotować i który jest zgodny z naturalnym porządkiem świata. Popularyzatorzy tego zjawiska uważają również, że dzieci urodzone w ten sposób są spokojniejsze i wyciszone. W rzeczywistości porody lotosowe są bardzo głęboko zakorzenione w tradycjach porodowych np. na Filipinach czy na Bali. Mamy te nie decydują się na odpępnianie swoich maluszków, a łożysko okładają ziołami i kwiatami. Gdy całkowicie obumrze, zakopują je w ziemi.

Zobacz także: Też tak robisz? To pępek długo nie odpadnie...

Zdaniem wielu lekarzy położników przeciwników tej metody nieodcięta pępowina stanowi razem z łożyskiem otwartą ranę, co może prowadzić do zakażenia całego organizmu dziecka (sepsa), a w konsekwencji do śmierci. Uważają, że porodu takiego nie można definiować jako zgodnego z naturą, powrotu do korzeni, gdyż gatunków ssaków, które od razu po porodzie przegryzają pępowinę.
Redakcja poleca: Jak wyglądają porody w Polsce? Psst – polskie szpitale wolą to trzymać w sekrecie!
„Problem w tym, że jeśli nie dowiemy się, jak NAPRAWDĘ wyglądają porody w Polsce, to nie będziemy też wiedzieć, co trzeba zmieniać” – mówi Fundacja Rodzić po Ludzku. Tylko że szpitale bardzo nie lubią się tymi danymi dzielić…

Zbyt szybkie odpępnianie

Bez względu na to, czy jest się zwolennikiem, czy przeciwnikiem tej metody, warto wiedzieć, że pępowiny nie powinno się przecinać natychmiast po porodzie. Zgodnie z zaleceniami Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) należy poczekać na moment, gdy krążenie w przewodzie ustaje i staje się on płaski. Niestety ustanie pulsowania, często opiera się na subiektywnych odczuciach personelu szpitala. Tymczasem badania dowodzą, że opóźnienie o minimum 2-3 minuty przecięcia pępowiny lub zaczekanie z tym do czasu kiedy przestaje ona pulsować, pomaga w przepływie krwi z łożyska do dziecka. Dlaczego to takie ważne? Dopóki pępowina pulsuje, dostarcza tlen i odżywia dziecko. Zdaniem naukowców krew przepływająca przez pępowinę może zwiększyć całkowitą objętość krwi noworodka nawet o 30proc. Wzrost liczby erytrocytów także jest znaczny, bo aż o 60proc. To dowodzi, jak ważne jest, by nie spieszyć z zaciskaniem klamry.

Zobacz także:
Doładuj
Przeładuj

Popularne tematy

To Cię zainteresuje

Narzędzia dla mam

Więcej

Internetowa szkoła rodzenia

Jesienne infekcje