GRY
 
 

Jest 4.30 i prawie zabiło mnie dziecko, czyli poranek rodzica

Musicie wiedzieć, że poranek rodzica jest nie wtedy, kiedy nam się wydaje, że jest, tylko wtedy, kiedy zarządzi go dziecko. Nie znasz godziny. Zachowaj czujność. Przetrwaj.

jak wyglądają poranki z dziećmi
fot. Fotolia
Fajnie byłoby mieć 3-letnie dziecko, które słodko śpi o 7.00! Bardzo podoba mi się ten poziom absurdu, bo wiadomo, że 3-letnie dzieci nie sypiają słodko o 7.00, starsze o tej porze śpią tylko, kiedy trzeba iść do przedszkola lub szkoły, a młodsze nie sypiają właściwie wcale. Aż się prosi o tekst: "Dramat młodej matki: od X lat próbuje zasnąć, a mała tak uparcie nie". Zamiast tego pozwólcie, że opowiem wam o tym, jak wyglądają poranki matki dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Zdjęcie dla zmyły, żeby się lepiej klikało.

Poranek mamy: preludium

Nocną ciszę rozdziera mój krzyk. Przez moment myślałam, że to już koniec. "Mieli rację" – myślę. – "Możesz przestraszyć się tak bardzo, że stanie ci serce". Ale nie, jednak nie tym razem. Będę żyć! To dobrze, przecież mam dzieci... Jedno z nich, jak być może odgadliście, jest nawet sprawcą tego dramatycznego przebudzenia. 

Rzucam wam wyzwanie: spróbujcie się nie przestraszyć, powstrzymajcie przed wrzaskiem, kiedy z głębokiego snu budzi was poczucie, że coś jest nie tak, że ktoś tu jeszcze jest, ktoś przygląda ci się w milczeniu, z bliskiej odległości, czujesz jego oddech na twarzy i wiesz, że nie jest to twój mąż, bo przez warstwy snu dociera do ciebie jego chrapanie. Czyjaś obecność zakłóca naturalny porządek rzeczy. Wciąż śpiąc, otwierasz jedno oko, a tam ponura ciemna postać z włosami do pasa, zasłaniającymi twarz niczym z plakatu japońskiego horroru, szepcze: "maaamooo...". Córeńka. Pić jej się chce.

Jest 4.30. Za dwie godziny zadzwoni budzik i rozpoczniemy nasz rytualny taniec, ten, którego kroki znają wszyscy pracujący rodzice dzieci uczęszczających do placówek opiekuńczo-edukacyjnych i od którego zależy jeśli nie przetrwanie, to przynajmniej utrzymanie pracy i dachu nad głową dla rodziny. Czyli jednak przetrwanie. I jeszcze zdrowie psychiczne. A nie, wróć! Ze zdrowiem psychicznym pożegnaliśmy się w okolicach 2 urodzin dziecka, które już w łonie uznało, że 4.30 to idealna pora na pobudkę. Szkoda życia na sen. Po dwóch latach takich pobudek i ciągłego deficytu snu, na pytanie o zdrowie psychiczne, rodzic w odpowiedzi mamrocze coś nieprzyjaźnie lub uśmiecha się niczym Jack Nicholson w "Lśnieniu" (te konkretne filmowe nawiązania pewnie coś znaczą, ale nie wiem co, bo jest 4.30 i przed chwilą prawie zeszłam z tego świata). Na razie jednak jest 4.30 (utrwalmy to sobie dla wzmocnienia efektu) i wiem, że już nie uda mi się zasnąć.
Redakcja poleca: Czy zostawiać dziecko, żeby się wypłakało? [WIDEO]
Czasami trudno trzymać nerwy na wodzy, gdy dziecko noc po nocy budzi się i płacze, prawda? Albo zasypia codziennie przez dwie godziny, marudząc przy tym okropnie. Masz czasem ochotę zostawić je, by samo się wypłakało. Nie rób tego! Zaraz zobaczysz dlaczego.

Dramat młodej matki. Od 1,5 h próbuje wyjść z domu

6.30: dzwoni budzik. Wciskam drzemkę. Nie mam siły, dajcie spokój, nie ma mnie.

6.40: dzwoni budzik. Jęczę. Mamroczę. Wysuwam się z łóżka, wpadając na kaloryfer. Odbiję się jeszcze od komody i wejdę na drzwi. Już, już, otwieram oczy.

6.45: budzę dziecko starsze w trybie rozentuzjazmowana matka ze Stepford: "Wstawaj, kochanie! Dzień dobry! To będzie cudowny dzień". Córka jęczy. Mamrocze. Nie ma siły, dajcie jej spokój, nie ma jej.

6.50: budzę dziecko młodsze w trybie co wyżej (w głowie natrętna myśl: kawa, kawa, kawa, odbija się od ścian wypełnionego mgłą i watą mózgu). Syn płacze, przecież jest noc. Nie ma siły, dajcie mu spokój, nie ma go.

(tu następuje migawka z poprzedniego wieczoru: godzina 19.00. Ja: "Dzieci, kąpiel", one: "Jeszcze nie!", 19.30 -  "Dzieci, kąpiel", one: "Za chwilę", 22.00 - "Spaaaać!!!", one: "Siusiu, pić, jestem głodny, kolacja była dawno temu, nie możesz położyć dziecka głodnego spać, nie odrobiłam zadania!)

7.00: kawa prawie gotowa. Dzwoni budzik. To sygnał dla mnie – jeśli jeszcze nie jesteśmy wszyscy przy stole, spóźnimy się. Nie jesteśmy.

7.15: konsumpcja śniadania. Dzisiaj tosty nie_z_tym_dżemem_co_trzeba, wczoraj było musli_z_rodzynkami_czyli_od_dziś_fuj, na jutro wymyślę inną torturę.

7.35: Zęby, proszę, umyjcie zęby, ząbki, schowajcie śniadanie, masz pastę do zębów na bluzce, zmień ją, przynieś szczotkę i gumki, proszę, szybko, szybko, nie mów tyle, błagam, ja rano potrzebuję ciszy, za dużo bodźców, nie, klocki możesz posprzątać po przedszkolu, przez tydzień ci nie przeszkadzały, dlaczego teraz, nie, nie mam wełny i guzików, trzeba było powiedzieć wczoraj, że potrzebujesz do szkoły, teraz już nie ma czasu, musimy wyjść, buty, buty, zakładajcie buty! Aaaaa, wylałeś herbatę, przebierz spodnie! Gdzie są rękawiczki???

7.59: Dziecko starsze zamyka się obrażone w pokoju, bez guzików i wełny nie pójdzie do szkoły. Dziecko młodsze musi do łazienki. Rodzic stoi w przedpokoju, w piżamie, ręce opuszczone, wyraz rezygnacji na twarzy. Kurtyna.

Zobacz też:
Doładuj
Przeładuj