GRY
 
 

Blog Jureczka: poszerzanie jadłospisu

Prawie 6 miesięcy to dobry moment na próbowanie nowych smaków, jak banan, jabłko, dynia, czy szczepionka na rotawirusy

Dziecko je przy stole
fot. Fotolia

Środa

Znowu porastam włosami, ale tym razem jedynie na główce. I dobrze. Wreszcie będę mógł skorzystać z tej baterii szamponów, które się uzbierały w szafce. A każdy jest antyalergiczny, niezwykle delikatny i przebadany, strach pytać na kim.
Zabawne, że choć wszyscy tak pilnują, bym miał te specjalne kosmetyki, piorą mi ubranka w antyalergicznych proszkach i kąpią w nieuczulającym mydełku, to sami używają tych swoich, dorosłych, i w efekcie moja główka połyskuje brokatem z mamy błyszczyka do ust. Co z tego, że to Chanel. Ale czy był on aby testowany pod kątem wcierania półrocznym niemowlętom w główkę? Śmiem wątpić.
Redakcja poleca: Fałszywy niejadek: kto to taki? – film
Moje dziecko nic nie je! – takie zdanie brzmi dramatycznie, ale czy jest prawdziwe? Zdaniem dr Agnieszki Jarosz prawdziwy niejadek to rzadka rzecz w przyrodzie. Wielu małych niejadków bardzo lubi jeść i co więcej: je całkiem sporo. Tylko, że nie to, co trzeba.

Piątek

Nadal uwielbiam podnoszenie wysoko do góry. Najlepiej robi to tata. Zawsze poprawia mi to humor – nawet jeśli przed chwilą ryczałem. Wtedy mama mówi, że takie nagłe zmiany nastroju świadczą o tym, że jestem kompletnie niedojrzały emocjonalnie. Mam rozumieć, że wolałaby, żebym konsekwentnie płakał do nocy?

Wtorek

Jem coraz więcej ciekawych rzeczy. Dostałem już tarte jabłko, marchewkę i zupę jarzynową z kaszką manną.
To cały rytuał: mama zakłada mi śliniaczek, sadza na leżaczku i dopiero wtedy wtyka mi łyżeczkę. Zdaje się, że nieźle się przy tym bawi. Po jabłku i marchewce byłem pełen radosnego oczekiwania na coś równie pysznego. Tymczasem przecier z dyni tylko wyglądał obiecująco, a smakował już zgoła inaczej... Podobno zrobiłem śmieszną minę, kiedy zorientowałem się, jak zostałem nabrany. Zemściłem się, opluwając się aż po stopy. Czy mama musi mi dawać takie świństwa? Najwyraźniej tak, bo dostaję je nadal, zmieniła tylko śliniaczek na taki, który ma rękawki i sięga mi aż do kolan. Ale i tak czasem udaje mi się opluć ubranko – dziś np. kichnąłem, mając buzię pełną marchewki.

Czwartek

Byliśmy na kolejnym szczepieniu. Dostałem jeden zastrzyk w udo, ale mama sprytnie pokazała mi piękną, czerwoną zabawkę, kiedy pani pielęgniarka mnie kłuła, tak, że nie zdążyłem odpowiednio szybko zareagować.
A potem czekała mnie druga dawka szczepionki na rotawirusy, na szczęście doustna. Zjadłem ją z apetytem. Mniam!

Polecamy: Blog Jureczka - tata ma rota

Ocena (2 oceny)

6.0
Doładuj
Przeładuj