Józki, Jaśki i Franki, Janusz Korczak, książka dla dzieci
fot. materiały prasowe

Józki, Jaśki i Franki – recenzja książki

W "Józkach..." liczy się poczucie bezpieczeństwa, odróżnianie dobra od zła, przyjaźń, która wprawdzie rodzi się powolutku, ale jak już zakiełkuje w kilkuletniej głowie, to potrafi trwać w niej przez dziesięciolecia.
Józki, Jaśki i Franki, Janusz Korczak, książka dla dzieci
fot. materiały prasowe
Obiecywałam, że po ukazaniu się książki, na pewno wam o niej napiszę. Słowa dotrzymuję. Bo słowo, o czym wiecie nie tylko z książek Starego Doktora, to rzecz najwyższej rangi. W Józkach zresztą nie tylko słowo się liczy. Liczy się poczucie bezpieczeństwa, odróżnianie dobra od zła i przyjaźń. Książkę gorąco polecam i przedstawicielkom płci piękniejszej, bo o niej także jest mowa, i tej odrobinę brzydszej.

Wakacje 1908 roku. Na kolonie do Wilhelmówki zjechało stu pięćdziesięciu chłopców, a każdy z nich to gejzer pomysłów, energii, wyobraźni. I najróżniejszych charakterów od tego idealnego po ten wymagający gruntownej naprawy. Dla większości z tej gromady ten kolonijny wyjazd był pierwszym wyjazdem za miasto, dla wielu była to pierwsza w życiu okazja uwolnienia się choćby na chwilę od ojca pijaka, a także do zjedzenia trzech posiłków dziennie.

To prawda, że świat przedstawiony przez Janusza Korczaka idealny nie jest, bo problem goni problem, ale prawdą jest i to, że wielu kolonistów udaje się oszlifować, uładzić, opanować. To zasługa nie tylko oddanych wychowawców, ale i chłopców, którym takie normalne życie i  dobre wzorce nagle zaczynają odpowiadać. Pewnie, że jeszcze w pierwszych dniach chłopcy potrafią nabroić, zniszczyć na przykład ptasie gniazdo, wyjeść z kolonijnej spiżarni miód, ale już pod koniec pobytu tych incydentów prawie nie ma. A jeśli nawet się zdarzają, to sąd z kolonii złożony z chłopców z winnym odpowiednio się policzy. Wszystko jak w prawdziwym sądzie, tylko kary bardziej wyszukane.

Powiecie pewnie, cóż to za kolonie, na których nie ma dziewczyn. Ależ są, i to niemalże za płotem. Z kolonią chłopaków sąsiaduje bowiem Zofiówka, obóz dla dziewcząt. Jak dziewczyny, to i pierwsze miłości. Tak, ale o tym już w powieści.

Nie myślcie jednak, że z kart książki wieje nudą i tanią dydaktyką, bo niby cóż mądrego można napisać o dziecięcych koloniach.  Nic podobnego. W świecie stworzonym przez te dzieciaki jest i pracowicie, i radośnie, i pomysłowo, i wyjątkowo sprawiedliwie. Fantastyczna szkoła życia.

Józki, Jaśki i Franki
Autor: Janusz Korczak
Ilustratorka: Marianna Sztyma
Wydawca: W.A.B.

Kącik małego czytelnika - sprawdź, jakie książki dla dzieci polecają inne mamy

Redakcja poleca: Jak można zarazić się gruźlicą? [WIDEO]
Gruźlicą można zarazić się od osoby, która na nią choruje. Na gruźlicę w Polsce wcale nie zapadają przede wszystkim ludzie w podeszłym wieku. Według danych Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc grupy ryzyka nieco się zmieniły i dzieci mogą zarazić się gruźlicą także od osób w średnim wieku.
Oceń artykuł

Ocena 4 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy