ALLONS_1232705.jpg
fot. ONS

Uczę wiary w siebie...

O ciąży, porodzie i macierzyństwie opowiada Katarzyna Figura. Podzieliła się z nami swoimi doświadczeniami – jak kobieta z kobietą.
Tatiana Audycka-Szatrawska
ALLONS_1232705.jpg
fot. ONS
Mummy, mame... Tak mówią Koko i Kaszmir, córeczki Katarzyny Figury. – Lubię też, gdy wołają „mama” – opowiada. – A rozczula mnie Aleksander, mój dziewiętnastoletni syn, kiedy zwraca się do mnie „mamuś”.

Jest niezwykłą osobą. Nie tylko wspaniałą aktorką, której role poruszają do głębi, ale także kobietą, która zdecydowała się na ponowne macierzyństwo, mając 40 lat. Jej szczerość, otwartość robią wrażenie. Bez skrępowania opowiada o ciąży, porodzie i jak zmienia się jej ciało. Mówi o tym odważnie, bo wie, co znaczy prawdziwe piękno. Z niej ono promieniuje. Podzieliła się z nami swoimi doświadczeniami – jak kobieta z kobietą.

Pierwsze dziecko urodziła Pani, gdy...
Gdy miałam 25 lat. Dzisiaj to normalne, ale 20 lat temu była to późna ciąża. I w dodatku uważano, że to koniec kariery – właśnie skończyłam studia aktorskie. Wtedy pokutowało twierdzenie, że ciąża niszczy figurę. Drastycznie i na zawsze. Zresztą do dzisiaj wiele osób tak uważa. Tak, ciało się zmienia, ale nabiera pełniejszych kształtów, jest bardziej kobiece. Staje się piękniejsze! Cieszę się, że teraz jest inaczej, że 30- czy 40-latki decydują się na macierzyństwo. Ciąża nie tylko utrzymuje nas w kondycji (bo dla maluszka zrobimy wszystko), ale również sprawia, że inaczej postrzegamy świat, swoje w nim miejsce i rolę, zmieniają się też nasze priorytety. Stajemy się bardziej ludzcy. Macierzyństwo dla dojrzałej kobiety jest jak nagroda od losu. Taka była druga ciąża. Nieoczekiwana, choć bardzo, bardzo chciana.

Bo poznała Pani Kaia, drugiego męża.
Tak, i od razu poczułam, że Kai powinien być ojcem moich dzieci. Czy mówiłam mu o swoich planach? Nieee... (śmiech). To manipulacja? Powiem więcej, to premedytacja! Niestety, przez dwa lata nie mogłam zajść w ciążę. I się zaczęło. Lekarze, badania... Już miałam poddać się leczeniu, ale... nie miałam czasu. A później pojechaliśmy na wakacje. Mówię o tym, bo to ważne. Dlaczego? Ledwo z nich wróciliśmy, a okazało się, że jestem w ciąży! I tak samo było z drugą córką. Wakacje i ciąża. Tak podziałały na mnie podróże do Azji. W Tajlandii i na Bali czułam się jak w raju. Spokój, przyroda, fantastyczni ludzie i atmosfera. To warunki do miłości...

...i zajścia w ciążę.
Tak, kobietom, które chcą zajść w ciążę, a nie mogą, radzę zainwestować w taką podróż. Założę dla nich biuro podróży (śmiech).

A jak Pani radziła sobie w pracy? Czy ciąża była jakimś problemem?
Żadnym. Grałam do siódmego miesiąca ciąży. W pierwszej nikt nie wiedział, że spodziewam się dziecka. Kostium przesłaniał brzuch, a że razem z nim rosły mi piersi, ciągle były większe od niego. Czułam się świetnie. Gdy urodziłam Aleksandra, to przez cztery tygodnie przewiązywałam się bandażem, robiłam coś w rodzaju gorsetu. Wystąpiłam wtedy w telewizji – w doskonałej formie. I nagle wnoszą do studia synka. Ależ było zdziwienie, bo niby skąd dziecko, przecież tak dobrze wyglądam...

Jak się Pani czuła w dojrzałych ciążach?
Też pracowałam do późna. Zresztą o tym, że jestem w ciąży, dowiedziałam się na planie „Zemsty”. Wcześniej na spektaklu „Hanemann” w Teatrze Wybrzeże nagle straciłam przytomność. Upadłam. Spuchł mi łuk brwiowy i miałam czarne oko. Zrobiono mi badania. No i okazało się, że będę miała dziecko! Grałam Podstolinę, a mój brzuszek rósł. Niestety, w obu ciążach cierpiałam na cukrzycę.

Nie bała się Pani?
Gdy byłam w ciąży z Koko, nikt mi nie wytłumaczył, co mogę zrobić. Dopiero w USA ustawiono mi dietę, mierzyłam poziom glukozy... Jak ja się pilnowałam! Żadnych słodyczy. Wiedziałam, że muszę dbać o siebie. Jeść dla dwojga, nie za dwoje. Ode mnie zależało zdrowie maluszka, ale też moje – to duża odpowiedzialność. Utrzymałam insulinę na dobrym poziomie. Dzieci urodziły się zdrowe.

Wiele kobiet boi się, że ciąża zmieni ich ciało. Na pewno Pani też o tym myślała.
W żadnej ciąży nie przytyłam więcej niż 11 kilogramów. Po narodzinach byłam nawet szczuplejsza. Tyłam dopiero rok po porodzie. Moja waga wymykała mi się spod kontroli, przestawałam dbać o dietę. Wszystkie swoje dzieci wykarmiłam piersią. Po to one są – piersi. Koko karmiłam nawet wtedy, gdy byłam w ciąży z Kaszmir. Przytulała się przed snem lub gdy była zdenerwowana, np. przed szczepieniami. Mleko matki to świetny środek przeciwbólowy. Działa natychmiast. A moje piersi? Nie są takie jak kiedyś, gdy miałam 20 lat. Ale czy byłyby inne, gdybym nie karmiła dzieci? Ciało z wiekiem się zmienia... Trzeba się z tym pogodzić. Znaleźć w sobie piękno. Tu duża rola naszych mężczyzn, w ich oczach powinnyśmy się przeglądać, a nie w okładkach z poprawionymi komputerowo zdjęciami gwiazd. Są sztuczne i plastikowe – kompletnie nieinteresujące, bo nie mają w sobie życia i prawdy. Proszę, nie porównujmy się z nimi.

Wszystkie swoje dzieci urodziłam naturalnie. Pamiętam swoje zdziwienie, kiedy dowiedziałam się, że kobiety w Polsce wręcz żądają cesarskiego cięcia, nawet gdy nie ma takiej potrzeby. A podczas porodu naturalnego tworzy się więź między matką a dzieckiem, kobieta szybciej dochodzi do siebie niż po cesarskim cięciu.

Pani nie chciała tak rodzić?
Nie, to przecież operacja. Choć... W czasie narodzin Kaszmir nie było tak różowo. Akcja porodowa postępowała, a rozwarcia jak nie ma, tak nie ma. Czego ja nie robiłam! Skakałam nawet na piłce. W końcu lekarz zdecydował o cesarskim cięciu. Najpierw jednak podano mi znieczulenie zewnątrzoponowe, konieczne do tej operacji.

Wcześniej rodziła Pani bez znieczulenia?
Bez. Ale tym razem... To znieczulenie było cudowne! Rozluźniłam się, a gdy stres odszedł, ja zamiast szykować się do zabiegu, zaczęłam rodzić! Środek przeciwbólowy sprawił, że byłam w euforii. Wszystkim mówiłam, że ich kocham. Mężowi, położnej, anestezjologowi. Nagle zrobiło mi się gorąco. Rodziłam na golasa i w kucki.
Gdy urodziła się Koko, Aleksander był nastolatkiem. Łatwiej wtedy zaakceptować, że nie będzie się jedynakiem. Kaszmir urodziła się, gdy Koko miała dwa lata. Jak zareagowała na to, że będzie starszą siostrą?
Przy każdej okazji przygotowywaliśmy Koko, że będzie miała siostrę. Koko przytulała się do mojego brzuszka, poklepywała go, całowała. Kiedy przyszła z tatą do szpitala, by zobaczyć siostrę, od razu ją zaakceptowała. Później pilnowaliśmy, aby czułości i nasz czas były rozdzielane sprawiedliwie.

Intensywna praca, dom, wychowanie dzieci... Jak Pani znajduje na to czas?
To trudne zadanie. Wprawdzie Aleksander ma 19 lat, ale też wymaga czasu. Na ogół jestem tak tym zmęczona... Ratuje mnie śmiech moich dzieci, ich radość daje mi energię. Mój sposób na wychowanie? Najważniejsze to budowanie więzi emocjonalnej. Poprzez rozmowy, uwagę, czułości, przytulanie... Tego ostatniego nigdy dosyć! Dzieci muszą czuć się kochane, wiedzieć, jak kochać. Mieć poczucie bezpieczeństwa i wiarę w siebie. To kapitał na przyszłość.

Co chce Pani przekazać swoim dzieciom?
Byłam jedynaczką, czułam się samotna. Wszyscy w klasie mieli rodzeństwo, zazdrościłam im. Dlatego cieszę się, że jestem mamą trojga dzieci. Moi rodzice przekazali mi, że muszę mówić prawdę. I tego uczę też dzieci. Rozmawiam tak ze swoim synem, dzielę się z nim swoimi problemami, a on ze mną swoimi. Pokazuję, że najważniejsza jest otwartość i lojalność wobec drugiego człowieka.

Została Pani ambasadorką społecznej kampanii Dove „Prawdziwe piękno”. Czy czuje się Pani piękna?
Akceptuję siebie. Wiem, że wiele kobiet tego nie potrafi. A przecież to ważne, aby polubić siebie i zobaczyć piękno. W każdym wieku. Moje życie, zebrane doświadczenie, sukcesy i porażki nauczyły mnie tego. Myślę, że akceptacja siebie przy świadomości swoich wad i zalet daje człowiekowi możliwość wspaniałego odczuwania świata. Tak bardzo mi zależy, aby Polki uwierzyły w siebie.

Więcej o kampanii „Prawdziwe piękno” pod adresem www.prawdziwepiekno.pl
Redakcja poleca: Z Martą Król o formie po ciąży - film
Przeraża cię perspektywa zrzucania kilogramów po ciąży? Nie martw się, może powrót do formy po ciąży będzie łatwiejszy niż myślisz. Zobacz wypowiedź Marty Król, mamy dwójki dzieci.
Oceń artykuł

Ocena 6 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy