każdy poród jest dobry
fot. Adobe Stock

Nieważne, ile trwał poród! Chodzi przecież o to, żeby dziecko było zdrowe!

Każdy poród jest dobry – niezależnie od tego, ile trwał, czy był porodem naturalnym, czy cesarskim cięciem. Ile kobiet, tyle doświadczeń – jednak nikt nie ma prawa ich oceniać lub porównywać.
Joanna  Biegaj
każdy poród jest dobry
fot. Adobe Stock
W sieci bardzo często można spotkać się z komentarzami osób, dla których poród naturalny jest bardziej wartościowy niż cesarskie cięcie. Podział ten jest całkowicie nie na miejscu, podobnie jak inne porównania porodów. Krótszy poród jest lepszy niż ten trwający wiele godzin? Nie. Każdy poród jest dobry, a każda mama, która urodziła dziecko, jest superbohaterką. Niezależnie od czasu trwania porodu i jego przebiegu – przecież najważniejsze jest to, że na świecie pojawił się maluch.

Pod naszym artykułem o tym, jaka jest najgorsza pora dnia na poród, pojawiło się wiele komentarzy. Mamy opisywały swoje porody: to, ile trwały, czy personel medyczny był wspierający. Dzieliły się także doświadczeniami związanymi z tym, czy poród był dla nich ciężkim przeżyciem.

„U mnie 10 minut i po wszystkim”

Jak wynika z komentarzy naszych czytelniczek, niektóre porody były bardzo szybkie, a maluch pojawił się na świecie dosłownie po kilkunastu minutach:

„Od północy na porodówce, a córka przyszła na świat o 3:09”;
„U mnie 10 minut i po wszystkim, a troje dzieci urodziłam. Położna w Anglii powiedziała mi: uwielbiam kobiety, które wiedzą, po co tu są, a nie użalają się. Rozumiem, że są przypadki ciężkie, ja piszę o sobie. Żadnej kobiety nie oceniam, ale szczerze... wolę rodzić niż ból zęba”;
„Dokładnie mam tak samo, dwa pierwsze porody siłami natury, szybkie. Pierwszy – weszliśmy na porodówkę o 6.45, a o 7.05 córka była z nami. Drugi 8.30 na porodówce, a o 9.10 córka była z nami, a trzeci to cc”;
„O 12 szłam zadowolona na porodówkę, a o 14.30 koniec”;
„Pierwszy 10 minut. O 3.10 nad ranem. Na porodówkę już szłam z widoczną główką. Druga córeczka z przyczyn medycznych cc na cito o 23.43”;
„Piąta dwadzieścia i piętnaście minut porodu”.

Ciężki i traumatyczny poród

Nie wszystkie kobiety mają tyle szczęścia. Niektóre z naszych czytelniczek podczas porodu przeżywały naprawdę ciężkie chwile. Wiele kobiet opisało także swoje doświadczenia z personelem medycznym – niektóre z nich były pozytywne, inne jednak dość przykre.

„Wieczorem córka, a syn w nocy i bardzo ciężki poród”;
„Jeden, jak i drugi syn przyszli na świat po 22 (cc). Nie ma reguły, najgorzej jest, jak jest zmiana personelu, chociaż ja przy pierwszym synu wcale tego nie odczułam, przemiłe panie”;
„Starszego rodziłam od 22:00 do 5:10. Więc na jednej zmianie lekarzy i położnych. Za to z młodszym przyjechałam do szpitala o 5:45, a urodził się o 6:10. Wiem, że położna szczęśliwa nie była, bo w sumie już powinna kończyć zmianę, mimo to była aniołem dla mnie. Chyba bardziej ją drażniła zmiana lekarza i fakt, że przez chwilę nie mogła znaleźć tego, który właśnie zaczął zmianę”;
„Rodziłam na przełomie zmian, o 18:55. Położnej w ogóle się nie spieszyło, żeby założyć szybciej rękawiczki, tylko stała w oknie i patrzyła, kiedy zmienniczka przyjdzie. W ostatniej chwili podeszła i na szczęście złapała dziecko”;
„Rodziłam na nocnej zmianie lekarza, który miał o wszystko pretensje. Po cc, gdy ja leżałam na obserwacji, to przyłaził i wylewał swoje żale, bo mu się nagła cc trafiła”;
„Pora nie ma znaczenia – znaczenie ma to, na jakiego człowieka trafisz. Ja zaczęłam rodzić o 11, a młody przyszedł na świat o 18.55 następnego dnia. I jak słyszę, że kobieta się nad sobą użala na porodówce, to mnie szlag trafia”;
„O 16 mi wody odeszły. 19.35 córka była na świecie. Szkoda, że panowie z karetki wozili nas po całym zachodniopomorskim, wmawiając mi, że jestem głupia i na pewno dziś nie urodzę. Efekt – krocze pochlastane na kilkanaście cm, a dziecko podduszone”;
„Dla lekarzy nie ma dobrej pory. Miałam zaplanowaną cesarkę przez miesiąc. W szpitalu ostatni tydzień słyszałam, że jeszcze mamy czas. Wody mi zaczęły odchodzić o 9 rano, a cesarkę miałam o 16.45. A powód był taki, że musiałam czekać na lekarzy, bo były inne ważne rzeczy. Przez ich podejście do pacjenta teraz mam syna niepełnosprawnego”.

Każdy poród jest inny. Każda z mam przeżywa go zupełnie inaczej. Jednak czy którakolwiek z sytuacji jest lepsza lub gorsza? Nie. I nie podlega to żadnej ocenie.

Zobacz także: 
Redakcja poleca: Za próbę kradzieży łożyska żony ma wyrok w sądzie. Czy słusznie? [WIDEO]
Mężczyzna uciekał z łożyskiem w plecaku. Zatrzymała go policja. Sąd wydał wyrok. Czy łożysko rzeczywiście nie należy do kobiety rodzącej?
Oceń artykuł

Ocena 6 na 2 głosy

Zobacz także

Popularne tematy