Pierwsza pomoc
fot. Fotolia/ archirum prywatne

Dziecko nie oddycha! Przyślijcie pogotowie!

"Michałek nie oddycha. Przyślijcie karetkę!" - krzyk w telefonie. Ale nikt w domu nie prowadzi resuscytacji, bo nie umie. Ratownik: "Proszę ułożyć dziecko na plecach, odgiąć głowę, wdmuchnąć powietrze". Tylko że to wszystko można było rozpocząć wcześniej! Czym grozi taka zwłoka - ostrzega dr Narcyz Sadłoń.
Katarzyna Pinkosz
Pierwsza pomoc
fot. Fotolia/ archirum prywatne

Dr Narcyz Sadłoń specjalizuje się w medycynie ratunkowej i rehabilitacji medycznej. Pracuje w firmie NASAMED, świadczącej usługi medyczne w Polsce i za granicą, organizuje szkolenia z udzielania pierwszej pomocy dla dorosłych i dzieci.

Gdy urodzi się dziecko, trzeba nauczyć się udzielania pierwszej pomocy?

Zawsze trzeba je znać. Działania z zakresu pierwszej pomocy zawsze wykonuje osoba będąca najbliżej. W przypadku zagrożenia życia osoba, która udziela pomocy, decyduje o uratowaniu życia. Rodzic jest najbliżej dziecka, najszybciej dostrzeże zagrożenie i będzie miał najmniejsze opory, by skutecznie zadziałać. Dlatego wiedza na temat udzielania pomocy jest po prostu niezbędna.

Jednak jest małe prawdopodobieństwo, że rodzic znajdzie się w sytuacji, gdy będzie musiał stosować u dziecka masaż serca.

Zawsze mamy nadzieję, że nigdy tej wiedzy nie użyjemy, szczególnie w stosunku do naszego dziecka. Jednak szczęście sprzyja tylko dobrze przygotowanym. Sam byłem zszokowany, gdy przeczytałem statystyki: w 2010 roku w szkołach doszło do kilkudziesięciu tysięcy nagłych wypadków, z czego ok. 40 było związanych z zatrzymaniem krążenia i miało skutki śmiertelne. Owszem, możemy żyć nadzieją, że to nie będzie dotyczyło naszego dziecka. Ale co wtedy, jeśli się tak stanie?
Zobacz film: Co robić, gdy niemowlę się zakrztusiło

Zwykle potem rodzic zadaje sobie pytanie: czy zrobiłem wszystko? A może mogłem coś zrobić lepiej?

Na każdym kursie, który prowadzę dla rodziców z zasad udzielania pierwszej pomocy, dostaję takie pytania. Dotyczy to nawet najprostszych spraw, typu otarcie, skręcenie, zranienie, po którym pozostała blizna: "Panie doktorze, a może można było wykonać to lepiej?" Rodzice mają wielką satysfakcję, jeśli mówię, że wszystko zostało zrobione dobrze.

Na kursy przychodzą rodzice, którzy mieli okazję udzielać swoim dzieciom pierwszej pomocy? To dla nich motywacja, by iść na kurs?

Na prawie każdym kursie pojawiała się taka osoba i pada pytanie: "Czy dobrze zrobiłam". Często chodzi o zatrzymanie krążenia z przyczyn oddechowych – zadławienia, zakrztuszenia: klockiem, cukierkiem. Mama pyta: "Panie doktorze, złapałam dziecko za nogi, potrząsnęłam, cukierek wypadł. Czy dobrze zrobiłam?". Pytam wtedy: "Czy udało się udrożnić drogi oddechowe?" "Tak." "Czy ciało obce wypadło?" "Tak." "Czy dziecko zaczęło oddychać?" "Tak." "Czy jest zdrowym, dobrze funkcjonującym dzieckiem?" "Tak". "Dziękuję, być może uratowała mu pani życie".
To nie znaczy, że uczę, żeby w takiej sytuacji chwytać dziecko za nogi.
Prawidłowe postępowanie przy zakrztuszeniu jest inne: głowa niżej, nogi wyżej, uderzenie w okolicę międzyłopatkową. Ale jeśli mama złapała dziecko za nogi i doszło do udrożnienia dróg oddechowych, to znaczy, że interwencja też była udana i mama uratowała dziecku życie.
Inna sytuacja: dwóch braci bawiło się klockami. Jeden wziął klocek do buzi, śmiał się. Nagle zsiniał, nie mógł złapać oddechu. Mama podbiegła, złapała dziecko na ręce, uderzyła między łopatki, klocek nie wypadł.  Położyła dziecko na plecy, zobaczyła, że klocek utkwił głęboko, włożyła palec wyciągnęła klocek, dziecko zaczęło oddychać. "Czy dobrze zrobiłam?" Tak!
Zasada postępowania jest taka: uderzasz dziecko w plecy między łopatkami, jeśli widzisz ciało obce, wyciągasz pod kontrolą wzroku. Najgorzej jest nic nie robić i wpaść w panikę.
Zobacz film: Jak robić u niemowlęcia sztuczne oddychanie i masaż serca

Rodzice często nie wiedzą, co robić.

To widać, gdy dzwonią na pogotowie. Zwykle dzwoni rodzic lub dziadek. Przyczyna: zatrzymanie krążenia w wyniku zatrzymania oddechu. Dzwoni mama, w tle słychać drugą osobę, też panikującą. Krzyczy: "Michałek nie oddycha. Przyślijcie pogotowie!"
Nikt w domu nie prowadzi resuscytacji, bo nie wie, co robić! Ratownik przejmuje kontrolę, przyjmuje zgłoszenie, wysyła karetkę, komenderuje: "Proszę ułożyć dziecko na plecach, udrożnić drogi oddechowe, odgiąć głowę do tyłu, dmuchnąć powietrze 5 razy do dróg oddechowych". Tylko że to wszystko można było rozpocząć wcześniej!

Czym grozi taka zwłoka?

Zatrzymanie krążenia to zatrzymanie dostarczania krwi, a wraz z nią substancji odżywczych, a przede wszystkim tlenu do każdej komórki organizmu. A komórka nerwowa kory mózgowej obumiera w ciągu ok. 4 minut od pozbawienia jej tlenu.

Gdzie rodzice mogą nauczyć się zasad udzielania pomocy?

Wiedza jest dostępna w książkach, w Internecie, ale nic nie zastąpi praktyki np. ćwiczeń na fantomach. Kursy pierwszej pomocy są organizowane przez firmy, stowarzyszenia, w pracy – teoretycznie każdy pracownik powinien co 5 lat przechodzić szkolenie bhp, w zakresie którego jest pierwsza pomoc. Czasem to bagatelizujemy. Są szkolenia na kursach prawa jazdy, na festynach rodzinnych można spotkać ratowników medycznych, harcerzy. Oczywiście, często pojawia się opór: po co mi to potrzebne, nie potrafię, nie umiem, jeszcze ktoś mnie wyśmieje.
Warto też pamiętać o telefonie 112. Jeśli widzę, że dziecko (lub inna osoba) ma zaburzenia świadomości, zatrzymanie krążenia – to dzwonię pod numer alarmowy. Po drugiej stronie jest osoba, która podpowie, co robić.

Nie trzeba się bać dzwonić pod 112?

Uważam, że należy dzwonić pod numer 112 w sytuacji zagrożenia. Dziecko spadło z huśtawki, leży, nie wiem, co robić: dzwonię pod 112. Po drugiej stronie jest fachowiec, który zapyta, czy dziecko straciło przytomność. Jeśli tak, to konieczne jest sprawdzenie, czy oddycha. Jeśli jest zachowany oddech, ale straciło przytomność, to mamy podejrzenie urazu śródczaszkowego i trzeba jechać pilnie do szpitala. Jeśli nie doszło do zaburzeń świadomości, zwykle wystarczy dziecko obserwować.

Czyli rodzic powinien przejść kurs pierwszej pomocy, a w razie czego dzwonić pod 112 lub 999?

Nie tylko, żeby taki kurs przeszedł, ale żeby go powtarzał. To konieczne, by wykonywane czynności były mechaniczne, aby w sytuacji, gdy pojawiają się ekstremalne emocje, zadziałały mechanizmy odruchowe. A numer 112 jest po to, by ratować życie. Jest nagłe zdarzenie, zachorowanie, wypadek: dzwonię na 112.

Czytaj też:
Redakcja poleca: Jak zrobić kalendarz adwentowy z papieru?
Jeśli zastanawiasz się, jak zrobić kalendarz adwentowy z papieru, dobrze trafiłaś. Nasz jest łatwy do wykonania i efektowny, bo złoty! Dzięki kalendarzowi adwentowemu dziecku łatwiej jest czekać na gwiazdkę i prezenty. Znikające kolejne okienka kalendarza ułatwiają zrozumienie, ile jeszcze dni zostało do świąt i sprawiają, że ten czas nie dłuży się aż tak strasznie.
Oceń artykuł

Ocena 3 na 3 głosy

Zobacz także

Popularne tematy