Kobieta rodziła 3 dni i prawie mdlała z bólu. Położna skiwtowała"Dawniej rodziło się na sianie"
fot. Adobe Stock

Kobieta rodziła 3 dni i prawie mdlała z bólu. Położna: „Dawniej rodziło się na sianie”
 

Kobieta w ciąży musiała czekać 40 minut na przyjęcie do szpitala i sama nieść swój bagaż. Gdy skarżyła się na różne dolegliwości - położna stwierdziła, że „dawniej rodziło się na sianie”.
Joanna  Biegaj
Kobieta rodziła 3 dni i prawie mdlała z bólu. Położna skiwtowała"Dawniej rodziło się na sianie"
fot. Adobe Stock
Pani Bożena trafiła do szpitala nr 1 w Rzeszowie, gdy przestała wyczuwać ruchy dziecka. Na przyjęcie musiała czekać aż 40 minut. Zachowanie personelu w szpitalu było - zdaniem jej męża - skandaliczne. Przyszła mama niestety nie spotkała się tam z wyrozumiałością i troską.

40 minut czekania na przyjęcie

Kobieta przeżywa traumę po trudnym porodzie, o całym wydarzeniu opowiedział jej mąż. Małżonkowie pojechali do szpitala (20 sierpnia), ponieważ kobieta przestała wyczuwać ruchy dziecka. Na przyjęcie do szpitala musiała czekać 40 minut. Jaki był powód tak długiego oczekiwania? Termometr wskazał u kobiety 36,7 st. C. Kolejny pomiar temperatury jednak pokazał już 36,4 st. C.
Redakcja poleca: SIDS, czyli zespół nagłej śmierci łóżeczkowej u niemowląt: jak zapobiegać?
SIDS to zespół nagłej śmierci łóżeczkowej, który dotyka niemowląt. Dzieci są pozornie zdrowe, ale pewnego dnia nie budzą się już ze snu. Jednak rodzice nie są bez szans! Można zmniejszyć ryzyko SIDS i skutecznie zapobiegać nagłej śmierci łóżeczkowej niemowląt. Sprawdź, co to za choroba, i które dzieci są szczególnie zagrożone SIDS.

Ciężarna sama niosła bagaż

Mąż pani Bożeny nie mógł jej towarzyszyć w szpitalu z powodu trwającej epidemii. Kobiecie nie miał więc kto pomóc np. z wniesieniem bagażu. Poprosiła o to położną, ta jednak odpowiedziała: „nie jestem bagażową” i „mnie za to nie płacą”. Miała pobraną krew, rano zbadał ją ginekolog. Stwierdził, że ma rozwarcie na trzy palce i jest gotowa do porodu.

Dawniej kobiety rodziły na sianie

Pani Bożena miała silne skurcze, jednak położna powiedziała jej, że tego dnia nie urodzi. Od personelu usłyszała, że ma iść spać i nie chodzić po korytarzu. Następnego dnia miała jeszcze silniejsze skurcze, a rozwarcie się powiększyło.

„W międzyczasie położna stwierdziła, że dawniej kobiety rodziły na sianie i nie wie, po co to całe zamieszanie. W godzinach popołudniowych żona dostała jakiś zastrzyk, po którym dostała uczulenia. Jej twarz stała się cała czerwona i rozpalona, co położna skomentowała, że to może przez kąpiel. Ale żona nie brała wcześniej kąpieli” – powiedział mąż kobiety.

Kolejne dolegliwości

Trzeciej nocy miała już kolejne dolegliwości: „Dodatkowo skarżyła się na bóle krzyżowe i bardzo silne skurcze, na co położna zaleciła spacery i skakanie na piłce na korytarzu, gdzie żona prawie mdlała już z bólu“. Gdy kobiecie odeszły wody, personel podał jej środki przeciwbólowe i zalecił chodzenie po korytarzu.

Dopiero gdy rano zmienił się personel, kobieta dostała środek na przyspieszenie porodu: „Po zmianie personelu o godz. 7 podjęto decyzję o podaniu jej kroplówek ze względu na zbyt mocne osłabienie organizmu żony. Po czym po dwudniowej męce podano jej wreszcie środek mający przyspieszyć poród” – mówi mąż pani Bożeny.

Kobieta urodziła 3. dnia od przyjęcia

Pani Bożena urodziła 3. dnia od przyjęcia do szpitala, podczas porodu dostała krwotoku. Jak twierdzi jej mąż, opieka po porodzie również była bardzo zła: „Położne traktują dzieci jak rzeczy i podrzucają je do matek zaraz po operacji. Ciężko doprosić się o mleko dla dziecka”.

Skandaliczne zachowanie personelu

Kierownik kliniki, w której rodziła pani Bożena, stwierdził, że zachowanie personelu oraz sposób, w jaki odnoszono się do kobiety, były „chamskie” i „niedopuszczalne”. Zapewnił również, że przeprowadzi odpowiednią rozmowę z osobami, które się nią zajmowały.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Zobacz także
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy