od kiedy tablet dla dziecka, smartfon dla dziecka, komputer dla dziecka, bezpieczeństwo w sieci, gry online dla dzieci
fot. Fotolia

Komputer to dla dzieci współczesny trzepak. Jak nie spaść z niego z wielkim hukiem?

Niektórzy rodzice tak bardzo boją się o przyszłość dziecka, że zabraniają mu korzystania z komputera, tabletu, smartfona, inni zaś pozwalają bawić się nimi niemal bez przerwy. O tym, kto ma rację, rozmawiamy z psychologiem.
Małgorzata Wódz
od kiedy tablet dla dziecka, smartfon dla dziecka, komputer dla dziecka, bezpieczeństwo w sieci, gry online dla dzieci
fot. Fotolia
Internet, smartfon, tablet pełnią dziś taką rolę, jak kiedyś stoliki kawiarniane, trzepaki czy podwórka. A współczesny rynek pracy i relacje między ludźmi oparte są na narzędziach elektronicznych. Zamiast pozbawiać dziecko dostępu do nowoczesnych technologii, lepiej uczyć je, jak świadomie z nich korzystać. – mówi dr Tomasz Srebnicki, psycholog i psychoterapeuta, który wyjaśnia m.in.

W niektórych domach, celowo wychowuje się dzieci bez kontaktu z telewizorem i komputerem. Czy to dobre rozwiązanie?

– Rozumiem, że zasady obowiązujące w tych domach dotyczą również rodziców. To znaczy – w mieszkaniu jest tylko telefon stacjonarny, a tata i mama nie mają laptopa, nie korzystają również ze smartfonów. 

Raczej to tak nie wygląda.

– No właśnie. Rezygnacja z dóbr techniki często dotyczy dzieci. Ale z jakichś przyczyn rzadko obejmuje rodziców. Pozbawiają oni dziecko dostępu do mediów elektronicznych na zasadzie: „bo tak”, a sami chętnie z nich korzystają. 

Robią to w dobrej wierze.

– To dlaczego nie stosują tej strategii wobec siebie? Gdy spytamy, dlaczego tak postępują, podeprą się dobrem dziecka. Zapytani, dlaczego sami korzystają z tych dóbr, twierdzą, że wiedzą, jak to robić. No i tu jest clue problemu. Zamiast pozbawiać dziecko dostępu do nowoczesnych technologii, lepiej uczyć je, jak świadomie z nich korzystać. Zabranie termometru nie spowoduje przecież spadku temperatury! 

Dzieciństwo bez mediów elektronicznych jest uboższe?

– Dzisiaj są to narzędzia absolutnie niezbędne bez względu na to, czy nam się to podoba, czy nie. Ja też wolałbym, żebyśmy rozmawiali sobie o zapachu lasu, bieganiu po łące czy obejmowaniu drzew, ale współczesny rynek pracy i współczesne relacje społeczne są oparte na narzędziach elektronicznych. Internet, smartfony, tablety pełnią taką rolę, jak niegdyś stoliki kawiarniane, trzepaki i podwórka. Próba zawracania Wisły kijem jest z góry skazana na porażkę.

Czytaj też: Za moich czasów tak nie było - 5 zmian w wychowaniu dzieci

Jeśli kontakt dziecka z cyfrowymi gadżetami jest nieunikniony, kiedy powinien się rozpocząć? 

Traktowanie komputera jak inicjacji seksualnej, czyli czym później, tym lepiej, nie jest najlepszym pomysłem. Podobnie jak wydzielanie wieku granicznego, od kiedy można. Jeśli powiem, że od trzeciego roku życia, ktoś zapyta, a dlaczego nie od czwartego. 

Czasem traktuje się tę kwestię praktycznie – po co już dawać dziecku komórkę, skoro do nikogo jeszcze nie dzwoni, po co komputer, skoro nie czyta.

– Idąc tym tokiem myślenia, rodzic nie powinien mieć smartfona, jeśli nie umie wykorzystać wszystkich możliwości, jakie oferuje to urządzenie, tylko używa go przede wszystkim do dzwonienia. Wystarczy mu podstawowy telefon komórkowy. Zawsze można podeprzeć się argumentem, który w swojej ekstremalnej wersji prowadzi do absurdów. We współczesnym świecie dziecko ma właściwie dostęp do komputera czy smartfona od kolebki, właśnie dlatego, że korzystają z nich rodzice i inni ludzie z jego otoczenia. 

Idąc tym tokiem myślenia można powiedzieć, że dziecko ma też dostęp do piekarnika czy kuchenki gazowej... 

– I rozgarnięte, dobrze prowadzone dziecko, np. w przedszkolach Montessori, może przy asyście osoby dorosłej z nich korzystać, oczywiście w zakresie dostępnym jego poziomowi rozwojowemu – nie będzie sprawdzało temperatury potrawy, jeśli jeszcze nie jest w stanie pojąć liczb. To samo przekłada się na komputery. Nie po to ludzie wymyślili np. PEGI, żeby się nim nie posługiwać. Dzięki takim oznaczeniom rodzice nie muszą się zastanawiać, od jakiego wieku dziecko może korzystać z narzędzi elektronicznych. 

Jakie korzyści niesie granie na tablecie czy korzystanie z aplikacji dla dzieci?

– Racjonalne dopuszczenie dziecka do świata wirtualnego sprzyja rozwojowi pamięci, spostrzegawczości, sprawniejszemu rozwiązywaniu problemów, pomaga w koncentracji uwagi, doskonali szybkość reagowania, wspomaga wielozadaniowość, czyli umiejętność pracowania na wielu elementach jednocześnie. I wbrew pozorom – może sprzyjać także rozwojowi społecznemu, ponieważ aplikacje dla dzieci i gry wymuszają interakcję, czy to z rodzicem, czy tylko z komputerem wypowiadającym komunikaty, czy to z całą społecznością, jaka się wokół nich czasem tworzy. 

A mówi się, że nowe technologie zabierają okazję do normalnych kontaktów społecznych.

– Dzieje się tak, jeżeli dziecko spędza czas tylko w wirtualnej rzeczywistości. Powinniśmy wtedy interweniować, podobnie jak w sytuacji, gdy chce jeść tylko chipsy i pizzę, albo w kółko chodzić do McDonald’sa i oglądać non stop telewizję. Pozwalanie na to jest zaniedbywaniem jego potrzeb i wymaga interwencji, czy to psychologicznej, czy prawnej. Jeżeli rodzic mówi, że jego dziecko wraca ze szkoły i od razu siada do komputera, warto zastanowić się, jak do tego doszło. Nigdy nie dzieje się tak, że 10-latek nagle zaczyna  spędzać czas tylko i wyłącznie przy komputerze. Jest to pewien proces, do którego doprowadza się przez lata. Oddzielną sprawą są gimnazjaliści i licealiści, którzy przede wszystkim funkcjonują w sieci. Tam się spotykają, lajkują, siedzą na Instagramach, Twitterach, Facebookach, YouTubach, wysyłają esemesy. To jest ich podwórko. Na tym podwórku przebiegają różnorakie interakcje, jest przemoc – tak jak istniała w przeszłości, gdy jedno osiedle czy podwórko biło się z drugim. Są romanse, plotki oraz mnóstwo innych spraw związanych z rzeczywistością nastolatków. Zabranie im tych narzędzi to jak zabranie trzepaka. Z faktu, że ich nie rozumiemy, nie wynika, że należy „ściąć trzepak”. 

Ile czasu dziecko może spędzić przy komputerze?

– Jeżeli zajrzy pani do internetu, to wyczyta, że 15 minut albo 60, albo i 75. Jestem przeciwnikiem takich norm. Bardziej zwracałbym uwagę na jakość tego czasu. Na to, czy dziecko korzysta z odpowiednich programów, wartościowych gier, aplikacji i – przede wszystkim – czy są one powiązane z interakcją z rodzicem. Czy rodzic siada z dzieckiem i gra albo rozwiązują razem jakiś problem. Gorzej, gdy tej interakcji nie ma. Niestety nie należą do rzadkości takie sytuacje, gdy dzieci w salach zabaw siedzą zajęte swoimi tabletami, a w domach tablety pełnią rolę elektronicznej niani, po naszych drogach nieustająco również śmigają samochody z migającymi na tylnym siedzeniu ekranami DVD, na których dzieci oglądają filmy, jeśli akurat nie siedzą z nosem w tablecie. W takich sytuacjach nie ma żadnej interakcji między rodzicami a dzieckiem. 

Czytaj też:

Ale może lepiej układać z dzieckiem puzzle na dywanie niż na ekranie?

– Równie dobrze można składać je na komputerze, jak i w realnym życiu. Oczywiście każdy psycholog powie, że lepsze są puzzle układane „w realu”, ponieważ głębiej stymulują mózg, angażując różne zmysły. Komputer rzeczywiście ma ten problem, że angażuje głównie wzrok i słuch, to jego minus. Natomiast nie widzę powodu, dla którego nie można ułożyć puzzli wirtualnych i realnych, bez wskazywania, co jest lepsze, a co gorsze. 

Jak chronić dziecko, które już samo korzysta z internetu, przed zagrożeniami? 

– Czyli 10-11-latka. Mamy oczywiście aplikacje, które blokują dostęp do stron o treściach niepożądanych. Ale to nie wszystko. Gdy dziecko zostaje samo w domu, to tłumaczymy mu, co ma zrobić, komu nie otwierać drzwi, jak się zachować, gdy ktoś puka itp. Uczymy je rozwiązywania problemów i radzenia sobie z różnymi sytuacjami. Z komputerem jest dokładnie tak samo. 

Czy szlaban na komputer to dobra metoda wychowawcza?

– Nie, ponieważ prowadzi do zwiększenia jego atrakcyjności. Jeżeli jakaś rzecz jest nam ograniczana, natychmiast wzrasta jej wartość. Dziecko szybko znajdzie do niej dostęp, np. u kolegi, w szkole albo w domu, gdy nie ma rodziców. Szlaban na komputer można stosować jako krótką, maksymalnie jednodniową konsekwencję, ale nie jako środek szantażu. Jeżeli jest to jedyny argument, który działa na dziecko, warto zadać sobie pytanie, jak do tego doszło, że stał się jedynym środkiem modyfikacji zachowania. Wtedy rzeczywiście mówimy o poważnym problemie. Warto porozmawiać o tym z psychologiem.   

Czy odkładanie telefonów do koszyków w szkole to dobry pomysł?

– Znam szkoły, w których nie trzeba tego robić, ponieważ komórki wykorzystuje się na lekcjach. Są też szkoły, w których tablet jest obowiązkowym elementem wyposażenia ucznia – jest lżejszy, ma skuteczniejsze oprogramowanie w porównaniu ze statycznymi i często drogimi podręcznikami. No i są także szkoły, które mają politykę całkowitego odłączania uczniów od mediów elektronicznych. Mają do tego prawo, ale sprawiają, że atrakcyjność tego sprzętu dramatycznie rośnie, maleją zaś umiejętności korzystania z niego w bezpieczny sposób. Szkoła powinna uczyć, jak to robić właściwie. Poza tym sporo dzieci wkłada do koszyka jeden telefon, mając w kieszeni drugi...  

Jak poznać pierwsze oznaki uzależnienia, którego najbardziej boją się rodzice?

– To, co powinno przede wszystkim wzbudzać niepokój, to sytuacja, w której krótkotrwałe odłączenie od tego medium, prowadzi do objawów abstynencyjnych – niepokoju, agresji, płaczliwości, czy również zachowań mających na celu jak najszybsze ponowne podłączenie do świata wirtualnego. Niepokoić powinno także ograniczenie pozawirtualnych kontaktów społecznych. Właściwie wychowywane dziecko dzięki smartfonowi, tabletowi, komputerowi umawia się na spotkania na podwórku czy na rowerze. Dziecko uzależnione – traktuje sieć jako wyłączny element jego funkcjonowania. To, jak dochodzi do uzależnienia od komputera, zostało doskonale pokazane w filmie „Sala samobójców”. Główna przyczyna wcale nie tkwi w komputerze czy internecie, tylko w ludziach, wśród których żyje dziecko. O tym każdy rodzic powinien pamiętać. 

dr n. med. Tomasz Srebnicki, psycholog, psychoterapeuta z Kliniki Psychiatrii Wieku Rozwojowego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego i Centrum CBT w Warszawie

Czytaj też:
Redakcja poleca: Telefon – czy pozwalać dziecku na zabawę z nim? – wyjaśnia Dorota Zawadzka (film)
Trudno pochować przed dzieckiem wszystkie telefony i tablety, by nigdy się nimi nie bawiło. Wcale nie ma takiej potrzeby – mówi Dorota Zawadzka i od razu dodaje – Trzeba jednak nauczyć dzieci mądrze z nich korzystać.
Doładuj
Przeładuj