Ilustracja bajki - przyjęcie w ogrodzie
fot. Adobe Stock

Bajka laureatki konkursu Mamy piszą: „Tajemnicza Paczka”

Przeczytaj opowiadanie naszego czytelnika, który wziął udział w konkursie „Mamy piszą” i wygrał publikację w Mamotoja.pl
Ilustracja bajki - przyjęcie w ogrodzie
fot. Adobe Stock

Do zwyciężczyni październikowej edycji trafił zestaw kosmetyków z ekskluzywnej linii BIOVAX AKTYWNY WĘGIEL & ACAI AMAZOŃSKIE.

 Opowiadanie dedykuję mojemu synkowi Dawidowi, który jest moją radością i inspiracją. 

Przyjęcie w ogródku

Opowiem wam, co mi się przydarzyło pewnego słonecznego dnia. Był to dzień niby zwykły, a jednak inny niż wszystkie.

Ale zacznijmy od początku.

Mam na imię Dawid i mam dziesięć miesięcy. Mieszkam w małym domku razem z Mamą, Tatą i kotem Trzpiotem. Lubię spędzać czas w ogródku, bo wszystko mnie tam ciekawi - kwiatki na rabatce, ptaki na drzewach i owady w krzakach.

Nie umiem jeszcze chodzić. Chociaż właściwie umiem, ale tylko z Mamą lub Tatą za rękę. Albo na czworakach jak kot Trzpiot.

Ta pani w zielonym sweterku to właśnie moja Mama. Mama ze wszystkich rzeczy na świecie najbardziej lubi się ze mną bawić. Czasem jestem zmęczony i chciałbym już spać, ale Mama ciągle chce się bawić, a ja nie potrafię jej odmówić. Wiem, że dużo pracuje, więc trochę zabawy zawsze jej się przyda.

A ten wysoki pan z brodą to mój Tata. Tata z kolei najbardziej lubi mnie karmić. Bierze mnie wtedy na kolana i mówi “smacznego, chłopie”. Nie wiem dokładnie co to znaczy, ale zapewne coś miłego, bo Tata bardzo mnie kocha. Jak będę duży i będę już mówił, to też powiem do niego “chłopie”. Na pewno się ucieszy.

A ta kula futra turlająca się pod drzwiami to kot Trzpiot. Bardzo lubię Trzpiota i biegam za nim na czworakach, a on ucieka. Tata mówi, że Trzpiot się boi, że złapię go za ogon i że będzie go to bolało. To prawda, kiedyś chciałem złapać Trzpiota za ogon - jest taki puszysty i milutki. Ale nie zrobię tego, bo nie chcę, żeby go bolało. Zresztą i tak za szybko ucieka.

Dzisiaj do rodziców przyszli goście - ciocia Lola i wujek Stefan.

-        Dzień dobry Dawidku - zawołała radosnym głosem ciocia Lola i wyciągnęła do mnie swoje miłe, mięciutkie ręce.

Uśmiechnąłem się do cioci Loli, bo gdybym nawet coś do niej powiedział, to i tak by nie zrozumiała. Nie umiem jeszcze mówić. Chociaż właściwie umiem, tylko dorośli mnie nie rozumieją. Rozumieją mnie za to zabawki, kwiatki i kot Trzpiot. A dorośli słyszą jedynie “gu-gu” i “e-o”. Muszą się jeszcze duuużo nauczyć.

Ciocia Lola zabrała mnie na ręce i przytuliła, a ja wąchałem jej słodkie perfumy.

-        Hohoho, co za mężczyzna - dobiegł mnie bas wuja Stefana.

Wuj Stefan przejął mnie z rąk cioci Loli i podniósł bardzo wysoko. Roześmiałem się, bo to całkiem zabawne patrzeć na cały świat z góry.

Potem dorośli usiedli przy drewnianym stoliku, rozmawiali, śmiali się i jedli kiełbaski, a ja leżałem sobie grzecznie na kocyku obok swoich grzechotek i misiów. I wtedy zobaczyłem kogoś, kogo nigdy wcześniej nie widziałem. Siedział na trawie między moim kocykiem a stolikiem, przy którym siedzieli dorośli. Był to drewniany Indianin.

Czym prędzej do niego podszedłem - oczywiście na czworakach.

-        Jestem Dawid, a Ty? - zapytałem. - Kim jesteś? Skąd się tu wziąłeś?

-        Nazywam się Dzikie Pióro i mieszkam w tym domu dłużej niż ty! - odpowiedział Indianin i złapał się pod boki.

-        Jak to? - zdziwiłem się. - Przecież mieszkam tu tylko ja, Mama, Tata i kot Trzpiot. No i różne zabawki, ale ja je wszystkie znam.

-        Ja też tu mieszkam - powiedział dumnie Indianin.

-        To dlaczego nigdy cię tu nie widziałem? - zapytałem podejrzliwie.

-        Ano dlatego, że od wielu lat mieszkam w piwnicy - wyjaśnił Dzikie Pióro. - Siadaj, wszystko ci opowiem - dodał.

 

Opowieść Dzikiego Pióra

“Dawno temu, kiedy twój Tata nie był jeszcze Tatą, tylko pięcioletnim Łukaszem, dostał na urodziny drewnianą figurkę Indianina. To byłem ja, Dzikie Pióro. Od tej pory byliśmy z Łukaszem nierozłączni. Gdzie on, tam ja. Chodziliśmy razem nad rzekę i do lasu, do ogrodu i na strych. Byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Pewnego dnia Łukasz dostał w prezencie pluszową lwicę Elzę i polubił ją tak samo mocno jak mnie. Odtąd wszędzie chodziliśmy we trójkę. Nawet kiedy Łukasz urósł i poszedł do szkoły, ciągle trzymał mnie i Elzę w szafie i od czasu do czasu się z nami bawił. A kiedy już zupełnie dorósł, przygotował dla nas wygodne kartonowe pudełko i zaniósł do piwnicy. Nie było nam tam źle, zaprzyjaźniliśmy się nawet z rodziną myszek!  Ale wczoraj coś się zmieniło. Twoja Mama postanowiła zrobić w piwnicy porządki. Otworzyła nasze pudełeczko i powiedziała:

-        Ten Indianin na pewno spodoba się Dawidkowi!

Potem wzięła do ręki Elzę:

-        Bardzo ładna lwica, ale Dawid ma już tak dużo zabawek… Spakujemy ją do paczki.

I tak oto dołączyła mnie do Twoich zabawek, a Elzę gdzieś zabrała!”

 

Poszukiwanie Tajemniczej Paczki

-        To straszne! - zawołałem. - Musimy znaleźć tę paczkę i uwolnić Elzę! Nie możesz stracić swojej najlepszej przyjaciółki!

Dzikie Pióro chwycił mnie za rękę i poszliśmy razem na poszukiwania Tajemniczej Paczki.

-        Popatrz! - roześmiała się ciocia Lola na nasz widok i szturchnęła mojego Tatę łokciem. - Dawidek znalazł twojego Indianina z dzieciństwa i razem sobie raczkują!

Razem z Dzikim Piórem przeszukiwaliśmy różne zakamarki naszego ogródka i wreszcie udało nam się znaleźć Tajemniczą Paczkę. Leżała na małym krzesełku zapakowana w kolorowy papier. Do paczki przyklejona była karteczka z napisem, którego nie rozumiałem, bo nie umiem jeszcze czytać.

-        Dzikie Pióro, czy potrafisz przeczytać, co tu jest napisane? Ja niestety nie - zmartwiłem się.

-        Ja też nie umiem czytać - przyznał Dzikie Pióro. - Jestem tylko drewnianym Indianinem. Nie potrafię też otworzyć tej paczki, moje drewniane palce nie są wystarczająco zręczne.

I wtedy z pomocą przybył kot Trzpiot.

-        Pudełka to moja specjalność - powiedział z dumą. Moje ostre pazurki poradzą sobie z każdą paczką.

Trzpiot rzucił się na paczkę i już po minucie kolorowe opakowanie było rozdarte, a kartonowe pudełko - otwarte. W paczce, obok sterty innych przedmiotów i materiałów leżała lwica Elza.

-        Elza, przyjaciółko! - wykrzyknął radośnie Dzikie Pióro - Wyskakuj z pudełka i zostań w domu razem ze mną i Dawidkiem!

-        Witajcie moi drodzy - uśmiechnęła się Elza. - Dzikie Pióro, ja też za tobą tęskniłam. Ale nie będę uciekać z pudełka. Zaraz wszystko Ci opowiem.

 

Opowieść Elzy

“Kiedy Mama Dawidka zrobiła porządki w piwnicy, odłożyła Dzikie Pióro między inne zabawki, a mnie zabrała ze sobą do gabinetu.

-        Długie lata byłaś przyjaciółką rodziny - powiedziała do mnie. - Teraz czas, żebyś przyniosła radość komuś innemu.  Komuś, kto potrzebuje tego bardziej niż my.

I Mama Dawidka włożyła mnie do pudełka, w którym leżały różne ubranka, zabawki i książeczki. Zmartwiłam się, bo nie wiedziałam, dokąd powędruję. Ale Mama Dawidka wszystko mi wytłumaczyła.

-        Wiesz, moja droga - powiedziała - na świecie jest dużo dzieci, które nie mają mamusi i tatusia i mieszkają w Domu Dziecka. Te dzieci mają dużo mniej zabawek niż Dawidek. Każda nowa zabawka przynosi im wiele radości i uśmiechu. Byłam kiedyś w Domu Dziecka w odwiedziny i poznałam tam chłopca, Antosia. Antoś opowiedział mi, że jak będzie duży, to pojedzie do Afryki, bo uwielbia dzikie zwierzęta. Pomyślałam, że na pewno ucieszy się z maskotki-lwicy i dlatego chciałabym, żebyś pojechała do Antosia i zamieszkała razem z nim w Domu Dziecka.

A ja pomyślałam, że Antoś na pewno będzie mnie bardzo kochał i dlatego zgodziłam się do niego pojechać.”

 

Co się stało z Tajemniczą Paczką

Kiedy Elza skończyła swoją opowieść, Dzikie Pióro wyglądał na zmartwionego.

-        Rozumiem Cię, Elzo, ale nie ukrywam, że jest mi przykro - powiedział. - Myślałem, że razem się zestarzejemy.

-        Ależ my już jesteśmy starzy, mój drogi - westchnęła Elza. - Przeżyliśmy razem wiele pięknych lat.

-        Dawidku, a co o tym wszystkim myślisz? - Dzikie Pióro odwrócił się w moją stronę.

-        Myślę, że wcale nie musicie się rozstawać! - powiedziałem. - Bardzo się cieszę, że się odnaleźliście! Teraz musicie pojechać do Domu Dziecka razem! Antoś na pewno się ucieszy! A ja? Ja mam cały kosz zabawek! Nawet nie mam czasu bawić się nimi wszystkimi.

Dzikie Pióro popatrzył niepewnie najpierw na mnie, a potem na Elzę.

-        Naprawdę myślicie, że to dobry pomysł? - zapytał.

-        Oczywiście - zawołaliśmy z Elzą równocześnie.

Dzikie Pióro niewiele myśląc wskoczył do paczki i rozsiadł się wygodnie tuż obok swojej przyjaciółki. W tym samym momencie usłyszeliśmy głos Mamy.

-        O nie! - zawołała, - Kot rozerwał paczkę dla Antosia! Oj, Trzpiocie, Trzpiocie - pogroziła kotu palcem. - Przez Ciebie muszę jeszcze raz zapakować prezent.

Podeszła do stolika i zajrzała do środka.

-        Dziwne… - mruknęła pod nosem. - Wydawało mi się, że jeszcze przed chwilą Dawidek bawił się tym drewnianym Indianinem, a teraz widzę, że Indianin leży w paczce. Widocznie tak miało być, niech i on pojedzie do Antosia. Dawidek ma wystarczająco dużo zabawek.

I tak oto Dzikie Pióro i lwica Elza zostali w pudełku. Mama zapakowała je raz jeszcze i przykleiła na nim karteczkę, której nie potrafiłem przeczytać. Potem ciocia Lola i wujek Stefan wyściskali mnie na do widzenia i poszli do domu. A ja pomyślałem, że to był dobry dzień. A potem, że trochę będę tęsknił za Dzikim Piórem i Elzą.

Później dowiedziałem się, że na karteczce przyklejonej do paczki było napisane “Dla Antosia”.

Jeszcze później poznałem Antosia. Bardzo go polubiłem, a on bardzo polubił mnie. Potem odwiedził nas i zjadł z nami obiad, a pewnego dnia przyjechał i został na zawsze. A Drewniane Pióro i Elza razem z nim!

Ale to już zupełnie inna historia...

Redakcja poleca: Calineczka - bajka dla dzieci
Twoje dziecko lubi, gdy ktoś mu czyta bajki, ale zdarzają się momenty kiedy nie masz czasu mu poczytać? My nagraliśmy bajkę, którą możesz włączyć dziecku nasz film, w którym czytana jest Calineczka Andersena.
Oceń artykuł

Ocena 6 na 2 głosy

Zobacz także

Popularne tematy